Czy teraz jest już za późno na odgrzebanie, przypomnienie sobie tego, co nas wiele lat temu połączyło? Zamiast sobie odpowiedzieć, zobaczyłam w myślach kominek, a w nim dogasający ogień, syczące iskierki skaczące nierówno z polana na polano. Czy tak wygląda teraz nasze małżeństwo?
- Jakie przekonanie budujesz w naszym Króliczku, Wiesiu? - zapytałam go któregoś wieczora w naszej sypialni. Czułam ciężar tego pytania i swoich zwieszonych ramion.
- O czym ty mówisz, Jolka?
- Mówię o naszych dzieciach, a szczególnie o Natalce, przecież wiesz
Automatycznie sięgnęłam po szczotkę i rozczesywałam włosy, niby nie zwracając uwagi na jego zaciśnięte usta, nieprzystępną twarz.
Usiadł ciężko na łóżku, zdejmując sweter przez głowę.
- O Natalce! - prychnął szyderczo. - Co to za wymysły, aby nasz syn obrażał nas w ten sposób!
- Pamiętaj, że tylko ty decydujesz, co cię obraża, a co nie - powiedziałam cierpko.
- Nasze młodsze dziecko czuje się dziewczyną. Jest o tym przekonane. To nie jest chwilowa mrzonka. Króliczek skończył już jedenaście lat! Nie uważasz, że powinniśmy zaakceptować jego pragnienia? - tłumaczyłam po raz nie wiadomo który.
Wiedziałam, że Natalia liczy na mnie, a ja nie chciałam jej zawieść.
- Wiesiu - zwróciłam się do niego ciepło, prosząco. Uparcie brnęłam w temat, którego mój mąż nie chciał poruszać, od którego zawsze uciekał. - Nie ma sytuacji bez wyjścia. Pomyśl, o ile ty sam będziesz szczęśliwszy, jeśli zaakceptujesz to, czego nie możesz zmienić. Pomyśl, jak bardzo uszczęśliwisz swoje dziecko!
- A czy pomyślałaś o tym, jak ja wyglądam w oczach kolegów? - warknął.
Znów zasłaniał się tym, co ludzie powiedzą, to był jego idealny sposób na zakończenie niewygodnej dyskusji. Nie tym razem, mój drogi
- Że jesteś postępowym i kochającym ojcem! - odpowiedziałam. Nie chciałam znów się z nim kłócić, ale nie mogłam znowu odpuścić. - Od tego, jakie środowisko stworzymy naszym dzieciom, zależy ich emocjonalny rozwój.
- Ale nikt nie myśli o stanie emocjonalnym rodziców! - Podniósł głos, szarpiąc guziki koszuli.
- Jesteśmy dorośli i jesteśmy rodzicami, to na nas spoczywa obowiązek pomocy naszemu dziecku. - Włosy miałam już rozczesane, ale nadal gładziłam je szczotką. - Choć nikt nas tego nie uczył Nikt nie przewidział, z jakim problemem, jako rodzice, przyjdzie nam się zmierzyć. Co nie zmienia faktu, że musimy się z nimi zmierzyć, dla dobra całej rodziny
- Taaa Znowu naczytałaś się jakichś poradników - skwitował Wiesiek a sarkazmem.
- A żebyś wiedział!! - O mało nie walnęłam szczotką w lustro. - Dlatego wiem, że najlepszą lekcją dla każdego jest po prostu mieć własne dzieci. Nie uważasz?
Potrząsnął głową z wyraźną irytacją, raczej nie zamierzał odpowiadać Zaatakowałam więc precyzyjniej.
- A tak na marginesie. Czy ty w ogóle kochasz Natalię?
Nasze spojrzenia się spotkały. W oczach Wieśka dostrzegłam strach i absolutne zagubienie. Nie odpowiedział na oczywiste pytanie! Zamarłam. W sypialni zrobiło się nagle cicho, a powietrze zgęstniało. Oboje zatrzymaliśmy się bez ruchu i oddechu.