Miałem pisać o bieganiu. Powrócę zatem do "mojego" ukochanego parkruna. Przypomnę:
Co to jest parkrun?
Parkrun to cykliczny bieg na dystansie 5km. Rozgrywany jest na niemal wszystkich kontynentach. W Polsce amatorzy biegania mogą spróbować swoich sił w 85 lokalizacjach (otwierane są następne). W każdą sobotę punktualnie o 9.00 można wziąć udział w biegu na 5km. W biegu bezpłatnym, bo jedynym „kosztem” jakie ponosi uczestnik to… rejestracja w systemie i wydruk indywidualnego kodu uczestnika, który należy wziąć na bieg.
Tu możesz się zarejestrować! - KLIKNIJ
Historia biegów parkrun sięga 13 października 2004 roku. Wtedy to w Londynie w Bushy Park, drugim pod względem wielkości spośród królewskich parków położonym w południowo-zachodniej części miasta, odbył się pierwszy bieg parkrun. Pobiegło w nim… 13 osób.
W Polsce mamy już 85 lokalizacji, nowe przybywają. A miasta, miejscowości czekają na organizatorów, by zrobili to wydarzenie i siebie. TUTAJ link do zgłoszenia chęci otwarcia.
Ja na swoim koncie mam w tej chwili 147 biegów parkrun i 230 wolontariatów. Byłem już w 28 lokalizacjach w Polsce i w jednej zagranicą w Berlinie.
Skupię się w tej chwili na bieganiu.
- parkrun Jabłonna. 67 biegów, najwyższa pozycja - 11. Najlepszy czas - 24:12.
- parkrun Warszawa-Praga. 28 biegów, najwyższa pozycja - 34. Najlepszy czas - 23:28.
- parkrun Warszawa-Bródno. 11 biegów, najwyższa pozycja - 12. Najlepszy czas - 23:38.
- parkrun Warszawa-Żoliborz. 11 biegów, najwyższa pozycja - 10. Najlepszy czas - 23:30.
- parkrun Park Zdrojowy, Kudowa-Zdrój. 5 biegów, najwyższa pozycja - 5. Najlepszy czas - 27:32.
- parkrun Pole Mokotowskie, Warszawa. 2 biegi, najwyższa pozycja - 41. Najlepszy czas - 28:49.
- parkrun Jezioro Górne, Kętrzyn. 1 bieg, najwyższa pozycja - 10. Najlepszy czas - 28:07.
- parkrun Grodzisk Mazowiecki. 1 bieg, najwyższa pozycja - 42. Najlepszy czas - 25:42.
- parkrun Pabianice. 1 bieg, najwyższa pozycja - 15. Najlepszy czas - 23:59.
- parkrun Skierniewice. 1 bieg, najwyższa pozycja - 12. Najlepszy czas - 24:02.
- parkrun Jelenia Góra. 1 bieg, najwyższa pozycja - 8. Najlepszy czas - 25:39.
- parkrun Warszawa-Ursynów. 1 bieg, najwyższa pozycja - 45. Najlepszy czas - 26:17.
- parkrun Konstancin-Jeziorna. 1 bieg, najwyższa pozycja - 14. Najlepszy czas - 23:45.
- parkrun Kraków. 1 bieg, najwyższa pozycja - 31. Najlepszy czas - 23:01.
- parkrun Gdynia. 1 bieg, najwyższa pozycja - 56. Najlepszy czas - 24:52.
- parkrun Augustów. 1 bieg, najwyższa pozycja - 3. Najlepszy czas - 28:41.
- parkrun Lubin. 1 bieg, najwyższa pozycja - 11. Najlepszy czas - 25:31.
- parkrun Pruszków. 1 bieg, najwyższa pozycja - 35. Najlepszy czas - 26:23.
- parkrun Kalisz. 1 bieg, najwyższa pozycja - 43. Najlepszy czas - 26:36.
- parkrun Cieszyn. 1 bieg, najwyższa pozycja - 23. Najlepszy czas - 28:07.
- parkrun Ekomarina, Mrągowo 1 bieg, najwyższa pozycja - 5. Najlepszy czas - 33:07.
- parkrun Skórzec. 1 bieg, najwyższa pozycja - 3. Najlepszy czas - 27:52.
- parkrun Białystok. 1 bieg, najwyższa pozycja -22. Najlepszy czas - 23:35.
- parkrun Wolbrom. 1 bieg, najwyższa pozycja - 9. Najlepszy czas - 24:44.
- parkrun Opole. 1 bieg, najwyższa pozycja - 34. Najlepszy czas - 28:26.
- parkrun Łódź. 1 bieg, najwyższa pozycja - 173. Najlepszy czas - 26:29.
- parkrun Zalew Żyrardowski, Żyrardów. 1 bieg, najwyższa pozycja - 44. Najlepszy czas - 27:46.
- parkrun Hasenheide, Berlin (Niemcy). Najwyższa pozycja - 55. Najlepszy czas - 28:54.
* na czerwono zaznaczyłem, że byłem na inauguracji danej lokalizacji
* na zielono rekord na 5 km w parkunie
* na niebiesko start zagraniczny
* na fioletowo tymczasowo zamknięta
Ostatnio, w minioną sobotę, byłem w Mrągowie. Poniżej zdjęcia.
Jak widać z powyższych czasów jest ogromna przepaść. Rekord z Krakowa to 23:01, a teraz w Mrągowie 33:07. To ponad 10 minut!!!, czyli 2 minuty na kilometrze. Muszę się wziąć za siebie, bo się zapuściłem. A może Wy odwiedzicie którąś z lokalizacji? Przypomnę, że nie trzeba biegać! Można przejść trasę z kijkami, bądź przemaszerować.
Kochani :)
Życzę Wam przede wszystkim zdrowia, wiem, ile ono znaczy. Dlatego też przeważnie składając życzenia, chciałbym wszystkim życzyć tego - zdrowia i jeszcze raz zdrowia. W dobie pandemii w zeszłym roku rysowaliśmy gryzmołki czyli kawaii. Bardzo nam się to spodobało.
Mam też prywatną prośbę o udostępnienie mojej zrzutki na swoich fanpage facebookowych. Będę Wam za to dozgonnie wdzięczny i zobowiązany :)
Debiut literacki wypadł okazale. Książka pt. Awans czytałem z zapartym tchem. Dla tych, którzy nie czytali recenzji - zapraszam!
https://nakanapie.pl/recenzje/awans-czerwony-jak-krew-awans
Koniec lat 80. XIX wieku. Przenosimy się do ówczesnej stolicy Polski. Wtedy nasz kraj nie istniał na mapach Europy i świata. Podzielony przez zaborców, począwszy od 5 sierpnia 1772 roku, podczas I rozbioru Polski, zniknął z map 23 lata później, gdy po raz trzeci zaborcy podzielili się resztką naszych ziem. Warszawa pod panowaniem cara Aleksandra III, jak i cały teren zawładnięty przez Rosję, była bardzo mocno rusyfikowana, a władze carskie ustanowiły Warszawę III stolicą imperium rosyjskiego. Wtedy miasto nad Wisłą liczyło około 626 tysięcy mieszkańców, co dawało jej trzecie miejsce w wielkim rosyjskim imperium. Tyle liczb, tyle historii, historii trudnej dla Polaków.
Dlaczego zacząłem od dawki historii? Trzeba wiedzieć, w jakich czasach autor książki, Jakub Bielikowski, osadził akcję swojej pierwsze debiutanckiej powieści. Gdy powieść zobaczyłem w Klubie Recenzenta nakanapie.pl, chciałem koniecznie ją przeczytać. Zarezerwowałem ją niezwłocznie (dziękuję za wysyłkę). Już szata graficzna książki mocno mnie zaintrygowała. Mocno jaskrawa, czerwona okładka powieści przyciągnęła mój wzrok. Na niej umieszczono fotografię jednego z wybitnych fotografów przełomu XIX i XX wieku, Konrada Brandla. Na niej znajduje się Plac Krasińskich i kościół garnizonowy. Fotografia datowana jest na rok 1885.
Za nim o lekturze, którą pochłonąłem jednym tchem, kilka słów o autorze. Domyślić się można, że pan Jakub, umieszczając fabułę w stolicy, miał moment w swoim życiu, że tu przebywał. I to się zgadza, ponieważ wychował się na warszawskich Szmulkach. Warszawiacy zapewne wiedzą o jakim miejscu jest mowa! Po wojnie okoliczne domy zostały zajęte przez biedną ludność warszawskich przedmieść. Praga i same Szmulki długi czas "cieszyły się" złą sławą. Jakub Bielikowski związany jest z branżą informatyczną, ale po przeczytaniu Awansu, wiem, że osiągnie jeszcze nie jeden sukces, pisząc kolejne książki.
Jestem fanem kryminałów retro. To mój ulubiony gatunek. Brakowało mi takiej powieści, której akcja rozgrywa się moim mieście. Mieście gdzie od ponad 30. lat przebywam praktycznie każdego dnia, gdzie mieszkałem pierwsze sześć lat ze swojego życia na Pradze, niedaleko miejsca, gdzie toczą się losy Andrzeja Zaleskiego, porucznika carskiej policji. Sam podtytuł wskazuje, że mamy do czynienia z Detektywem warszawskim i że... to będzie pierwsza część jego niesamowitych przygód. Sam bohater, kapitan, trzydziestoletni mężczyzna, syn szlachcica, mogący pochwalić znajomością gruzińskich sztuk walki, trafia na bardzo interesującą sprawę morderstwa rodziny Wolskich. Postanawia, że wytropi sprawców, którzy zawisną na murach Cytadeli. A to nie jest takie łatwe, jak jemu się wydaje. Czytelnikom w sumie też, ale, im bardziej wczytujemy się w pasjonującą pogoń za mordercami, tym sprawa bardziej się komplikuje. To dobrze dla losów bohatera. To znakomicie dla odbiorców powieści,
Znakomita akcja, świetne odzwierciedlenie tamtych czasów, przypisy, które wiele wyjaśniają, postaci wyraziste, bardzo dobrze nakreślone. To charakteryzuje Awans. Na pewno spodoba się wszystkim fanom kryminału retro. Liczę, że to dopiero początek przygód Aleksandra Zaleskiego. Dziękuję też za miłe spotkanie na Warszawskich Targach Książki!
https://www.facebook.com/events/663033408109153
W linku wszystkie informacje o spotkaniu. Odbędzie się ono w Warszawie przy ulicy Konarskiego 6 w dniu 21 kwietnia o godzinie 18.00. Jeśli chcecie poznać samego autora, zakupić książkę z dedykacją, dowiedzieć się coś więcej o tym, jak powstała książka, to serdecznie zapraszam.
Marzec był bardzo długi... w porównaniu z lutym, choć u mnie bardziej się na ilości książek przeczytanych nie odbiło. Czasem wracam do domu w moją ukochaną żoną, więc w aucie nie czytam. Parę dni wypadło z delektowania się lekturami. Ale ogólnie 10 książek to niezły wynik. Coś mi się wydaje, że w takim tempie to w tym roku mogę przekroczyć setkę. Dawno takiego wyniku nie osiągnąłem.
1. MAZURY. ATLAS TURYSTYCZNY - Magdalena Malinowska https://nakanapie.pl/recenzje/z-atlasem-na-mazury-mazury-atlas-turystyczny
2. ZŁO W CMENTARNEJ GÓRZE - Konrad Chęciński https://nakanapie.pl/recenzje/zlo-czai-sie-za-kazdym-rogiem-za-kazdym-drzewem-w-zlo-w-cmentarnej-gorze
3. GÓRFANKA NA SZCZYTACH HIMALAJÓW - Anna Czerwińska https://nakanapie.pl/recenzje/anna-czerwinska-i-czesc-druga-gorfanki-gorfanka-na-szczytach-himalajow
4. PSZCZOŁY. HODOWLA, KALENDARZ PRAC, MIODY - Jacek Nowak https://nakanapie.pl/recenzje/o-pszczolach-rzecz-wazna-pszczoly-hodowla-kalendarz-prac-miody
5. JURA KRAKOWSKO-CZĘSTOCHOWSKA. ATLAS TURYSTYCZNY - Barbara Zygmańska, Jacek Bronowski https://nakanapie.pl/recenzje/a-moze-wyskoczymy-do-smoczej-jamy-jura-krakowsko-czestochowska-atlas-turystyczny
6. TYLKO MNIE NIE BUDŹ - Jakub Trojanowski https://nakanapie.pl/recenzje/polaczyli-sily-by-znalezc-sprawce-brutalnych-morder-tylko-mnie-nie-budz
7. CHATA NA SIWYM GRONIU - Maryla Bastak https://nakanapie.pl/recenzje/marzenia-spelniaja-sie-trzeba-tylko-mocno-w-nie-wie-chata-na-siwym-groniu
8. GÓRY, LUDZIE, KONTYNENTY W OBIEKTYWIE EKSTREMALNEJ KAMERY - Jerzy Surdel https://nakanapie.pl/recenzje/jerzy-surdel-postac-nietuzinkowa-gory-ludzie-kontynenty-w-obiektywie-ekstremalnej-kamery
9. ZEMSTA RODZINY OMLETÓW - Jakub Kaleta https://nakanapie.pl/recenzje/oj-mozna-sie-posmiac-no-i-powspominac-zemsta-rodziny-omletow
10. ODSIECZ - Robert R. Barkowski https://nakanapie.pl/recenzje/w-historyczna-podroz-w-piastowskie-czasy-odsiecz
Dwa atlasy turystyczne plus piękna książka o spełnieniu marzeń w Beskidach. Do tego mądra książka o pszczołach, o podróżach na różne kontynenty okiem kamerzysty, a także książka o tematyce historycznej i pierwszych Piastach, no i powrót w absurdalne lata PRL-u. Dodatkowo dwa dobre thrillery psychologiczne oraz książka o Himalajach okiem Anny Czerwińskiej.
Krótszy miesiąc, ciut mniej książek niż w styczniu. W sumie 9 i zaczęta dziesiąta. Przeleżałem też ponad tydzień na zwolnieniu lekarskim (tak, tak covid-19)...
1. RECEPTURA WSZECHMOCY - Łukasz Piotrowski https://nakanapie.pl/recenzje/czy-jeden-lek-moze-zmienic-wszystko-receptura-wszechmocy
2. JULKA, TA NOWA I WCIĄGAJĄCE KŁAMSTWA - Karolina Kwaśnik https://nakanapie.pl/recenzje/kolejne-przygody-dzieci-z-przystanku-szkola-przystanek-szkola-julka-ta-nowa-i-wciagajace-klamstwa
3. CENA NIEŚMIERTELNOŚCI. BURSZTYNOWA ZAGADKA - Darek W. Tokarski https://nakanapie.pl/recenzje/z-bursztynowa-komnata-w-tle-cena-niesmiertelnosci-bursztynowa-zagadka
4. POCZTÓWKA Z ARLES - Włodzimierz Malczewski https://nakanapie.pl/recenzje/aniol-czy-brutalny-zabojca-pocztowka-z-arles
5. KALENDARZ BHP-OWCA - Maciej Stachowski https://nakanapie.pl/recenzje/bhp-i-pp-znacie-te-skroty-kalendarz-bhp-owca
6. WIĘCEJ NIŻ JEDNO ŻYCIE - Irena Małysa (wybór redakcji) https://nakanapie.pl/recenzje/bhp-i-pp-znacie-te-skroty-kalendarz-bhp-owca
7. KRWAWY BURSZTYN - Marek Boszko-Rudnicki https://nakanapie.pl/recenzje/rzecz-o-bursztynach-krwawy-bursztyn
8. ZOBACZ, CO ZROBIŁEŚ - Matthew Farrell (wybór redakcji) https://nakanapie.pl/recenzje/znow-bedziemy-jedna-szczesliwa-rodzina-wszyscy-raz-zobacz-co-zrobiles
9. LALECZKA - Hollie Overton https://nakanapie.pl/recenzje/trzy-tysiace-sto-dziesiec-dni-laleczka
Tym razem sporo kryminałów i thrillerów, to moje ulubione gatunki, ale jest też książka dla dzieci, którą bardzo polecam, jedna książka o życiu BHP-owca.
To był dobry miesiąc na czytanie. Po pierwsze dlatego, że kilka dni spędziłem w szpitalu i tam nie zapewniali innych atrakcji niż książka (nie licząc badań itp.). Komputera specjalnie nie brałem, za to ciężko było mi unieść torbę ze wszystkim...
Przeczytanych - 12, jedna zaczęta... wejdzie na krótki luty.
1. MURY - Holie Overton https://nakanapie.pl/recenzje/do-czego-mozna-sie-posunac-by-ratowac-swoje-zycie-mury (wybór redakcji)
2. SEKRETY LWOWA - Jurij Smirnow https://nakanapie.pl/recenzje/tylko-we-lwowie-sekrety-lwowa
3. MEKSYKAŃSKA HEKATOMBA - Wojciech Kulawski https://nakanapie.pl/recenzje/jak-w-najlepszych-ksiazkach-akcji-meksykanska-hekatomba
4. WARSZAWA DA SIĘ ZJEŚĆ - Paweł Płaczek https://nakanapie.pl/recenzje/pozarlem-warszawe-warszawa-da-sie-zjesc (wybór redakcji)
5. WŁODZIMIERZ SZARANOWICZ. ŻYCIE Z PASJĄ - Włodzimierz Szaranowicz- https://nakanapie.pl/recenzje/adam-kochamy-cie-wlodzimierz-szaranowicz-zycie-z-pasja
6. JEDNĄ NOGĄ W FINALE https://nakanapie.pl/recenzje/herosi-znakomici-wielcy-amp-futbol-jedna-noga-w-finale
7. SPACEROWNIK PO WIŚLE - Sebastian Tomala https://nakanapie.pl/recenzje/spacerem-po-wisle-spacerownik-po-wisle (wybór redakcji)
8. KU SZCZYTOM. HISTORIA GÓR I ICH NIEODPARTEGO UROKU - Henrik Svensen https://nakanapie.pl/recenzje/gory-i-ich-niesamowita-historia-ku-szczytom (wybór redakcji)
9. SZWEDZKI KRYMINAŁ - Beata i Eugeniusz Dębscy https://nakanapie.pl/recenzje/w-sadyniowie-dzialy-sie-rzeczy-ktore-nie-snily-sie-szwedzki-kryminal (wybór redakcji)
10. CENA WOLNOŚCI. KAMIEŃ WĘGIELNY - Darek W. Tokarski https://nakanapie.pl/recenzje/delfiny-w-roli-glownej-cena-wolnosci-kamien-wegielny
11. LENA, TECZKA I NIEZWYKŁA NAGRODA - Karolina Kwaśnik https://nakanapie.pl/recenzje/piekna-historia-z-istotnymi-problemami-dzieci-przystanek-szkola-lena-teczka-i-niezwykla-nagroda
12. TAJEMNICA SZOPY NAD WIGRAMI - Katarzyna Barcikowska https://nakanapie.pl/recenzje/wakacyjne-przygody-z-nutka-historii-w-tle-tajemnica-szopy-nad-wigrami
Jak widzicie różnorodność w moich wyborach czytelniczych. Jest historia Lwowa i historia Warszawa, połączona z kulinariami. Są thrillery i sensacje, książka-przewodnik i wywiady z niepełnosprawnymi piłkarzami. Jest też świetny tytuł związany z górami. Na deser dwie niesamowite książki dla dzieci i młodzieży. Jest w czym wybierać!
Ostatnie podsumowanie. Rok 2021 był dobry dla mnie i mojej rodziny. Także pod względem wyjazdowym. W pierwszej części, dotyczącej wyjazdów krajoznawczych (kliknij TUTAJ) zapoznałem Was z wypoczynkiem do połowy roku. Co było dalej?
W lipcu zmieniliśmy całkowicie kierunek naszych wycieczek. Całkowicie. Poniosło nad na wschód do miejscowości Okuninka nad Jezioro Białe. MIeliśmy totalnie się zresetować, odpocząć na plaży jeziora, które, jak się okazało, było niesamowicie czyste i ciepłe. Taaaak! Wszedłem do wody w przeciwieństwie do Bałtyku, gdzie woda dla mnie jest stosunkowo za mało podgrzewana 😄
Zapewne część z Was, która zna moje preferencje wyjazdowe zapyta: - Biegający bibliotekarzu? Czy ty tam się przypadkiem nie zanudziłeś na śmierć? Czy jakaś dziwna choroba cię dopadła? Leżeć? Na plaży? Nic nie robić? To niemożliwe!!!
A jednak! Spędziliśmy 5 dni w znakomitym towarzystwie naszych przyjaciół i ich rodziny oraz przyjaciół. Było wyjątkowo!!!
Pełną galerię zdjęć znajdziecie jak zwykle na Facebooku:
Dodam tylko, że nie do końca leżeliśmy na plaży. Postanowiliśmy odwiedzić kolejny trójstyk. Tym razem na granicy polsko-ukraińsko-białoruskiej. (Jeszcze nie podejrzewaliśmy, że kilka miesięcy później nie byłoby to możliwe). Obowiązkowo zwiedziliśmy Muzeum i Miejsce Pamięci w Sobiborze. To na pewno było dla nas duże przeżycie.
Po Okunince nie mogło być inaczej. Powróciliśmy w moje ukochane Sudety, ale tym razem zmieniliśmy kierunek ze Szczytnej na Przesiekę.
Znaleźliśmy znów niesamowite miejsce na odpoczynek w tak zacisznym miejscu, że... nie działał telefon, albo bardzo słabiutko, a o Internecie ciężko było pomyśleć, choć coś tam od gospodarzy działało. Możemy zdecydowanie polecić na mapie Polski miejsce, w którym znakomicie spędzicie czas. Tym miejscem jest DOM NAD DOLINĄ!
Karkonosze z królową Śnieżką z apartamentu balkonowego mieliśmy jak na dłoni. Widoki zapierające dech w piersiach, szum potoku Czerwienia i powietrze. Oczywiście w planach zdobywanie kolejnych szczytów z Korony Gór Polski - Wysoka Kopa, Skalnik, Skopiec, Śnieżka (na niej jeszcze nie był nasz Pawełek), Waligóra (nie był i Paweł i Ula), a także zwiedzenie po raz pierwszy Kościoła Pokoju w Świdnicy, kolejny raz Krzeszowa z dodatkowymi atrakcjami takimi jak wejście na jedną z wież bazyliki i przejście po sklepieniu oraz podziemia, odwiedzenie Bolesławca i szał zakupowy skorup (i mi się również udzieliło), dodatkowo zajrzeliśmy do Lwówka Śląskiego i Szwajcarii Lwóweckiej, dwukrotnie odwiedziliśmy wodospad Podgórnej, raz po obwitych opadach deszczu!, wyruszyliśmy też przez Lubawkę i Chełmsko Śląskie śladami powieści Imię Pani. Misja Krzysztofa Koziołka, tradycyjnie zrobiliśmy pętlę w Szklarskiej Porębie, wjechaliśmy na Szrenicę i przeszliśmy Grzbietem Karkonoszy do Śnieżnych Kotłów, a na koniec zgubiliśmy się na fatalnie oznaczonym szlaku w Wojcieszowie w Górach Kaczawskich w poszukiwaniu... szubienicy. Jednego dnia zrobiłem blisko 40-kilometrową wycieczkę po Karkonoszach! To tak w wielkim skrócie, bo pewnie mogłaby wyjść z tego niezła książeczka :P. A i bym zapomniał! Po zdobyciu Waligóry byliśmy niedaleko... Szczytnej więc nie mogliśmy się nie wybrać do Agnieszki i Marcina z GOLF&SPA SZCZYTNA i zjeść pierogów w PIEROGARNI OD POKOLEŃ.
JAKUSZYCE - WIELKA KOPA Z KORONY GÓR POLSKI
WOKÓŁ SZLARSKIEJ PORĘBY Z BURZĄ W TLE
KOMARNO - SKOPIEC Z KORONY GÓR POLSKI
CZARNÓW - SKALNIK Z KORONY GÓR POLSKI
LUBAWKA - ŚLADAMI POWIEŚCI IMIĘ PANI. MISJA KRZYSZTOFA KOZIOŁKA
CHEŁMSKO ŚLASKIE - ŚLADAMI POWIEŚCI IMIĘ PANI. MISJA KRZYSZTOFA KOZIOŁKA
KOCHANÓW, GORZESZÓW, GŁAZY KRASNOLUDKÓW - ŚLADAMI POWIEŚCI IMIĘ PANI. MISJA KRZYSZTOFA KOZIOŁKA
KRZESZÓW - EUROPEJSKA PERŁA BAROKU - ŚLADAMI POWIEŚCI IMIĘ PANI (CZ. 1) KRZYSZTOFA KOZIOŁKA
DOM NAD DOLINĄ - WODOSPAD PODGÓRNEJ - KASPADY MYI
SCHRONISKO ANDRZEJÓWKA - WALIGÓRA Z KORONY GÓR POLSKI
GRZBIETEM KARKONOSZY ZE SZRENICY NA ŚNIEŻNE KOTŁY
SZWAJCARIA LWÓWECKA I LWÓWEK ŚLASKI
PRZESIEKA - GRZBIET KARKONOSZY - SAMOTNIA - PRZESIEKA CZ. 1
PRZESIEKA - GRZBIET KARKONOSZY - SAMOTNIA - PRZESIEKA CZ. 2
PRZESIEKA - GRZBIET KARKONOSZY - SAMOTNIA - PRZESIEKA CZ. 3
DOM NAD DOLINĄ - WODOSPAD PODGÓRNEJ NA BIS
WIDOKI Z BALKONU DOMU NAD DOLINĄ
ŚNIEŻKA Z KORONY GÓR POLSKI ZDOBYTA Z PRZEŁĘCZY OKRAJ
Z WOJCIESZOWA W GÓRACH KACZWSKICH NA POSZUKIWANIE SZUBIENICY
I to byłby koniec na rok 2021. Zapraszam Was na zdjęciowe poznawanie Polski w powyższych linkach.
Co przyniesie kolejny?
Plany są, ale z planami różnie bywa. Nadgraniczna Okunika może być... zamknięta dla turystów z różnych względów, ale chcemy znów poleniuchować, a przy okazji odwiedzić Lublin i Chełm (moje biegi parkrun przy okazji). Mamy też w czasie pobytu Pawełka na obozie sportowym wyruszyć na kilka dni do Agroturystki Pod Baranami w Ujeździe, by stamtąd wybrać się do Oświęcimia, na parkrun do miejscowości Wola oraz na Trzy Korony w Pieniny. Do tego wyjazd do Szczytnej, a także majówki i czerwcówki w Piasutnie. Czas pokaże, co uda nam się zrealizować.
Od nowego roku zapoczątkowaliśmy w naszej bibliotece pewien cykl poleceń książkowych. Czas na bohatera roku - STYCZEŃ.
A w styczniu?
Podróżowanie, odkrywanie nowych miejsc, zwiedzanie, powracanie w ukochane miejsca, piesze wędrówki to... to co misie lubią najbardziej. Jaki był w takim razie miniony rok? Co udało nam się zobaczyć? Oto krótkie podsumowanie.
Już na przełomie lutego i marca wybraliśmy się na naszą ukochaną Ziemią Kłodzką, do wspaniałej lokalizacji, jaką jest GOLF&SPA Szczytna
i jej wspaniali właściciele Agnieszka i Marcin. Przez tydzień kontynuowaliśmy projekt zdobywania Korony Gór Polski i zaliczyliśmy zimowe wejścia na Wielką Sowę w Górach Sowich i Ślężę w Masywie Ślęży. Razem z Marcinem ruszyliśmy na planowaną 30-kilometrową trasę po Parku Narodowym Gór Stołowych, ale licznik zatrzymał się na 24 km. Przeszliśmy w dobrym tempie Z Lisiej Przełęczy do Karłowa i Pasterki, dalej przez Skalne Grzyby do Batorowa. Tam moja kostka odmówiła posłuszeństwa i nie udało nam się zaliczyć całej trasy. Do tego z moją Ulą i Pawełkiem, a także Marcinem przeszliśmy arcyciekawym szlakiem wokół Szczytnej, zaliczając szczyt Ślepowron, zbocze Lądka, "Las Mrówek" i dalej zamek Leśna Skała na Szczytniku oraz ostatnie fragmenty Gór Stołowych u podnóża zamku. Na długo zapadł nam w pamięci szlak wokół zamku Książ, gdzie mój lęk wysokości mocno dał mi się we znaki, co mogą potwierdzić moi najbliżsi. Nie mogło zabraknąć spaceru po wymarłej, ale przecudnej Polanicy-Zdroju i odwiedzić u misia. Niesamowitą wycieczką okazała się ta, gdzie mogliśmy zwiedzić Twierdzę Srebrna Góra. Odwiedziliśmy również Strażnika Wieczności w Górach Bystrzyckich. Dla mnie istotną sprawą było zakończenie prac nad przewodnikiem, atlasem Sudety. Atlas Turystyczny , którego jestem współautorem i autorem kilkunastu zdjęć. To właśnie w tym miejscu ukończyłem pracę nad tym ważnym dla mnie przedsięwzięciem.
Linki do albumów zdjęć z wyjazdu z Facebooka:
2. PRZEZ NARODOWY PARK GÓR STOŁOWYCH
3. POLANICA-ZDRÓJ i kilka fotek ze Szczytnej
5. WIELKA SOWA
6. STRAŻNIK WIECZNOŚCI W GÓRACH BYSTRZYCKICH
7. WOKÓŁ KSIĄŻA
Kolejny wyjazd wypadł w... okolice Szczytna. Jedna literka a jaka różnica. Szczytno to już Mazury i tam spędziliśmy rodzinnie okres Bożego Ciała. Na pewno zapadło nam głęboko w pamięci zwiedzanie bunkrów Hitlera w Gierłoży, odpoczynek w Piasutnie nad jeziorem i króciutki wypadł do Juranda Do Spychowa.
Link do zdjęć:
Na przełomie czerwca i lipca, od razu po zakończeniu roku szkolnego wsiedliśmy do auta, by niespełna 6 godzin później zameldować się ponownie w Szczytnej. Może ktoś powie, że to nudne, ale my za każdym razem znajdujemy sobie wiele nowych miejsc, szlaków, czy zabytków, których jeszcze nie widzieliśmy. I tak było tym razem. Najpierw odwiedziliśmy Bardo, które nazwane zostało miastem cudów. Tam przeszliśmy szlak bardzo ciekawej drogi krzyżowej, a następnie weszliśmy na Obryw Skalny, skąd roztaczał się widok na Bardo jak i Ziemię Kłodzką łącznie ze Szczelińcem Wielkim. Razem z naszymi znajomymi z Legionowa zdobyliśmy kolejny szczyt z Korony Gór Polski, Kowadło w Górach Złotych. Następnie wspólnie "wyłowiliśmy" złoto w Kopalni Złota w Złotym Stoku i (ja po po praz nasty, Pawełek chyba czwarty raz) weszliśmy na Szczeliniec. Mimo deszczowej pogody poszliśmy z Lisiej Przełęczy na Białe Skały, Kopę Śmierci i Narożnik (niestety zejście do Skalnej Czaszki nie było jeszcze ukończone). Z Boguszowa-Gorców zdobyliśmy kolejny szczyt do korony, a był to Chełmiec. Tym razem zwiedziliśmy również Zamek Książ i interesujące podziemia. Z Marcinem z Golfowej Wioski po raz kolejny zdobyliśmy Wolarz, ale też przeszliśmy przez Torfowiska pod Zieleńcem i na koniec zdobyliśmy najwyższy szczyt Gór Orlickich, Orlicę i weszliśmy na niedawno otwartą wieżę widokową. W sumie blisko 30 km marszu! A na koniec w drodze powrotnej do Legionowa weszliśmy na Szczytną! w okolicach innego pola golfowego w Jędrzejowicach.
Linki do zdjęć na Facebooku:
2. KOWADŁO
3. ZŁOTY STOK I SZCZELINIEC WIELKI
4. LISIA PRZEŁĘCZ, BIAŁE SKAŁY, NAROŻNIK
5. CHEŁMIEC - GÓRY WAŁBRZYSKIE
7. WOLARZ ZE SZCZYTNEJ, TORFOWISKA POD ZIELEŃCEM, ORLICA
8. SZCZYTNA szczyt WZGÓRZA KIEŁCZYŃSKIE
To pierwsza część podsumowania, ponieważ osobno podsumuję wyjazd nad Jezioro Białe w Okunince i wyjazd do kolejnego niesamowitego miejsca, tym razem w Karkonoszach, ale... to w drugiej części podsumowania wyjazdów w minionym roku.
A żabki pochodzą z Piasutna...
Kończy się powoli rok 2021. Ogólnie nie był to zły rok. Dla mnie osobiście trudny, ale satysfakcjonujący. Dla mojej rodzinki również. Co zatem chciałbym podsumować?
KSIĄŻKI
Przez leniwy sierpień o mały włos, a nie udałoby mi się ukończyć wyzwania dotyczącego przeczytania 82 książek. Nadgoniłem to na przełomie listopada i grudnia i w połowie miesiąca zakończyłem wyzwanie po przeczytaniu Martwca Katarzyny Puzyńskiej. Wiele pozycji książkowych przypadło mi do gustu, kilka zaskoczyło negatywnie, choć prowadzę selekcję, wybieram te książki, które mają szansę... podobać mi się 😄
Najlepsze? W styczniu przeczytałem 6 książek, a najbardziej w pamięci utkwiła mi lektura Marcina Halskiego Chrystusowa ziemia. Post apokaliptyczna powieść autora, pewna wizja przyszłości, przypadła mi do gustu, a poniższa recenzja uznana przez portal jako wybór redakcji. RECENZJA
W lutym zdecydowanie królowała Irena Małysa i jej W cieniu Babiej Góry. Wielbiciele klimatów górskich, dobrego kryminału, z dodatkiem tragicznych wydarzeń, które miały miejsce wiele lat wcześniej w tych okolicach usatysfakcjonuje najwybredniejszych czytelników. RECENZJA
W drugim miesiącu 2021 roku przeczytałem również 6 książek.
Marzec stał pod znakiem książki Aleksandra Sowy Wenus umiera. Kanwą powieści była pewna zbrodnia w Górach Stołowych na szlaku pomiędzy Narożnikiem a Kopą Śmierci. Dodatkowo fakt, że w tym czasie byłem w moich ukochanych Sudetach, Ziemi Kłodzkiej i Górach Stołowych. RECENZJA
W marcu podniosłem statystykę o 7 pozycji.
W kwietniu pochłonął mnie (dobrze, że nie pożarł) Wampir z Warszawy Jarosława Molendy. Makabryczna historia wydarzyła się w stającej z kolan, powojennej Warszawie, a sprawie Wampira z Warszawy dość wnikliwie przyjrzał się Pan Molenda. Polecam inne ciekawe książki tego autora. RECENZJA
Kwiecień był miesiącem, w którym przeczytałem 9 świetnych książek.
Maj. To był maj, który przyniósł ostatni tom trylogii o Andrzeju Mokrzyckim. Kurier z Tivoli Wojciecha Dutki zakończył niesamowite przygody polskiego dyplomaty i szpiega, który, z narażeniem życia, podejmował się wielu niebezpiecznych misji. Oczywiście polecam wszystkie tomu, a sam autor zapowiedział pewną niespodziankę, na którą nie mogę się doczekać. RECENZJA
Stan majowy to 8 książek.
Gdy tylko zdecydowanie robi się cieplej tempo czytania spada, ale i tak zanotowałem 6 ciekawych pozycji książkowych. Niewątpliwie na pierwszy plan wysuwa się Glatz. Zamieć Tomasza Duszyńskiego i trzeci tom z głównym bohaterem nadwachmistrzem Franzem Koschellą. I to nie przypadek, że w tym miesiącu czytałem lekturę. Kolejny wypad na Ziemię Kłodzką do Golf&Spa Szczytna i kolejna książka związana z przepięknymi miejscami. RECENZJA.
W lipcu w zestawieniu rocznym nie może zabraknąć Krzysztofa Koziołka i Imienia Pani. Misja. To także kolejny tom cyklu, związany... tak, tak z Sudetami, Krzeszowem i okolicami (tym razem Lubawką czy Chełmskiem Śląskim). Tym razem lektura pojechała ze mną w te miejsca, ponad dwa tygodnie później, gdzie przeszliśmy śladami komisarza kryminalnego Gustava Dewarta. Cały cykl warty przeczytania!!! RECENZJA
Lipiec - plus 7.
3 książki w sierpniu... Mało, ale będąc w niesamowicie pięknych Karkonoszach nie było zbytnio czasu na czytanie. A jak czytać to co? Ja polecam na każdą porę roku książki z Księżego Młyna z serii Sekrety miast. Ja w podróż po szlakach zabrałem pierwszą część Sekretów Dolnego Śląska Mariusza Szylaka, które pochłonąłem w oka mgnieniu. RECENZJA.
Wrzesień. I tu mam problem, bo aż trzy lektury zasłużyły na wyróżnienie. I muszę je wymienić wszystkie.
1. Leszek Bartołd Słodki Świstak Wędrówki Słodkiego Świstaka to znakomita lektura o człowieku, który od wielu lat choruje na cukrzycę i jest wielkim pasjonatem chodzenia po górach (to tak jak ja!). Bardzo ciekawe szlaki z punktu widzenia chorującego na cukrzycę to znakomita lektura, a dodatkowo bardzo motywująca. Dodatkowo wybór redakcji. RECENZJA.
2. Jakub Bielikowski i jego Awans. Kryminał w stylu retro i to w Warszawie w czasach, gdy naszego państwa nie było na żadnych mapach. Autor oddał niesamowity klimat tamtych czasów, a postać Andrzeja Zaleskiego, porucznika carskiej policji, przypadła mi do gustu. Dodatkowo wybór redakcji. RECENZJA.
2. Po raz drugi w zestawieniu, całkowicie zasłużenie Krzysztof Koziołek i Biały pył. Piekło na K2. Książki o tematyce górskiej to, co misie lubią najbardziej, a jeszcze zmagania himalaistów wplątane we wspaniałą powieść? Nic dodać, nic ująć. Również wybór redakcji na portalu nakanapie.pl. RECENZJA. We wrześniu udało mi się przeczytać 9 książek.
W październiku 7 lektur, a największe wrażenie zrobiła na mnie podróż Marcina Gienieczki w jego podróżniczej książce Zatańczyć z Amazonką, czyli jak zrealizowałem wielki triathlon przez Amerykę Południową. Niesamowite przygody, niebezpieczna podróż, znakomite zdjęcia. Lubię czytać o pasjach innych ludzi. RECENZJA.
Listopad to aż 10 książek. Trudny wybór można powiedzieć. W zestawieniu tym razem niesamowity Chris Carter i Polowanie na zło. Cykl o detektywie Robercie Hunterze podbił świat, podbił i Polskę. Podbił moje serce swoim stylem i... makabrycznymi zbrodniami. Polecam w swojej pracy, 99% osób zachwycona! RECENZJA
Grudzień to zaledwie 5 książek (kończę piątą). Najbardziej podobała mi się biografia wspaniałej Kamili Skolimowskiej, która zmarła zbyt wcześnie. Mistrzyni Olimpijska w rzucie młotem zbyt wcześnie odeszła z tego świata, a książka o niej przypomina jej krótką, ale za to barwną karierę sportową. Kama. Historia Kamili Skolimowskiej autorstwa Beata Żurek, Tomasz Czoik. Historia warta przeczytania i wspomnienia. RECENZJA.
W drugiej części o podróżach i jeszcze jednej książce. A poniżej fotka związana z górami i tatuażem.
Listopadowe długie wieczory to czas na wspominanie ciekawych wyjazdów, zwiedzania, chodzenia po szlakach, odkrywania nowych miejsc. To czas na kolejną odsłonę Podróżując po Polsce, bo przyznam szczerze trochę się pod tym względem znacznie zaniedbałem. Ruszymy na wycieczkę do Barda. Bardo to miejscowość, która otwiera drogę na Ziemię Kłodzką, a pasmo Gór Bardzkich do niej należy. Gdy zbliżamy się krajową "ósemką" do Barda po obu stronach szosy możemy wreszcie doczekać się gór (nie licząc Ślęży za Wrocławiem). To swoista brama Ziemi Kłodzkiej. Przecina pasmo i wpuszcza na magiczną, niesamowitą Ziemię Kłodzką. Moją ukochaną.
Zaraz! Stop!!! My musimy zatrzymać się tutaj na cały dzień :).
Bardo. Miasto Cudów. To jedna z najstarszych miejscowości Dolnego Śląska. Odnaleziono tu ślady człowieka pochodzące ponad 10 tysięcy lat. To tu prowadził trakt handlowy między Polską a Czechami. Około 1200 roku zaczął się tu szerzyć kult maryjny, który trwa wciąż i przyciąga rzesze pielgrzymujących. Stąd pewnie Miasto Cudów. Nie będę Was zanudzać historią, bo to można przeczytać z innych stron. Za to zapraszam na wycieczkę, bo miasto jest bardzo interesujące.
Przyznam, że jeden dzień to za mało, by zobaczyć atrakcje, pochodzić po okolicy szlakami, spłynąć kajakiem przez Przełom Bardzki i iść na dobre jedzenie w przystępnej cenie w Pyzie Bardo.
Pierwszy raz Bardo odwiedziłem w roku 2003 albo 2004, gdy odwiedziłem przyjaciółkę Anię z Kłodzka. Wtedy udałem się ze stolicy powiatu kłodzkiego na Kłodzką Górę, by przejść sporą część pasma Gór Bardzkich i zakończyć wędrówkę w Bardzie. Szczerze mówiąc szlak mnie zauroczył, bo praktycznie od wyjścia raniutko z Kłodzka do Kalwarii na bardzkiej kalwarii nie spotkałem nikogo. To było swoiste obcowanie z naturą, dźwiękami szeleszczących traw i drzew, śpiewem ptaków i odgłosami leśnej ostoi. Niestety nie mam zeskanowanych zdjęć w komputerze, bo wtedy jeszcze miałem aparat na klisze :P. Z tym wyjazdem wiąże się jeszcze jedna "przygoda". Wracając nocnym pociągiem z Kłodzka do Warszawy zaczepiła mnie pewna kobieta, prosząc o pomoc w wystawieniu bagażu właśnie w Bardzie po kilku kilometrach jazdy pociągiem. Już wtedy zdziwiłem się, że tak szybko wysiada, ale wskazała mi przedział i sama... poleciała do mojego (byłem tam sam) i gdy pociąg dojeżdżał do Barda (kwestia może minuty, dwóch) próbowała wyrzucić mój plecak przez otwarte okno. Niestety... dla niej, nie mogła go podnieść, bo był bardzo obciążony alkoholem ze strefy przygranicznej :D. Ja zanim się zorientowałem, ona drugim wyjściem próbowała wyskoczyć z pociągu, który już ruszył z Barda. Nie wiem jak to się dla niej skończyło, ale całe szczęście, że pociąg dopiero ruszył, a ona się przewróciła na kolana. Od tamtej pory nie ufam nikomu w podróżach pociągiem, nawet na swojej codziennej trasie do pracy.
Wróćmy jednak do Barda.
Gdy planujemy spływ to trzeba się liczyć, że prócz takiej atrakcji zbytnio nic więcej nie uda nam się zobaczyć. Spływ trwa kilka godzin i po takich atrakcjach trzeba się zapewne udać na posiłek i ewentualnie wejść do bazyliki mniejszej, znajdującej się centrum. Tuż przy "ósemce" nieopodal świątyni znajduje się bezpłatny parking i tam ewentualnie warto zostawić auto, jeżeli nim podróżujecie. Barokowa bazylika, jej otoczenie jest trochę zaniedbane, ale liczę, że i tu wkrótce nastąpi renowacja jak to miało miejsce w Krzeszowie czy Wambierzycach.
Spacer zajmuje koło godziny. Następnie trzeba ruszyć na bardziej wymagającą trasę na tzw. Obryw Skalny.
Spod bazyliki ruszamy w stronę kolejnej atrakcji. Przechodzimy kamiennym mostem, z którego możemy podziwiać okolicę i nurt Nysy Kłodzkiej. Warto dodać, że w sierpniu 1997 roku gdy Ziemię Kłodzką nawiedziła powódź, przez miasto przeszła jedenastometrowa fala, który zniszczyła zabytkowe elementy mostu. Jedną z nich była figurka św. Jana Nepomucena, która to wróciła na swoje miejsce w maju 2019 roku.
Szlak niebieski prowadzi mocno po górę. Wiadomo. Przecież trzeba odpokutować za grzechy, by dotrzeć na szczyt gdzie stoi kapliczka, gdzie w sezonie letnim co tydzień odbywają się msze święte. Zazdroszczę osobie księdza kondycji w pokonywaniu trasy! Za nim jeszcze dotrzemy do kapliczki czekają nas spore atrakcje. Maszerujemy tzw. Drogą Niemiecką przy której napotykamy na stacje Drogi Krzyżowej. Zostały one zbudowane w XIX wieku w latach 1833-1839. Między nimi można zobaczyć siedem kapliczek, które zostały pobudowane jeszcze wcześniej, bo w latach 1714 a 1727 roku!
Przy Źródle Marii odbijamy na zielony szlak, by dotrzeć do Obrywu Skalnego. Na nim stoi biały krzyż (widoczny z krajowej ósemki) upamiętniający jedno z bardzo ważnych wydarzeń dla tego miasta. W końcu sierpnia 1598 roku po ulewnych deszczach ze zbocza Bardziej Góry osunęły się spore ilości ziemi, która zatamowała rzekę. Miasto groziła ogromna powódź.
Z tarasu rozciąga się niesamowity widok na Bardo i okolice. Widać nawet "mój" Szczeliniec Wielki w Górach Stołowych!
A to nie koniec marszu. Można dalej przejść zielonym szlakiem i fragmentem nieoznakowanym, by powrócić na niebieski szlak, bądź cofnąć się do Źródła Marii i ruszyć na Bardzką Górą, by dotrzeć do kapliczki. Ostro pod górę, można się spocić i po kilkunastu minutach można znaleźć się w szczególnym miejscu, by kontemplować ciszę i spokój, pewnie część osób pomodli się, ruszy dalej na Kłodzką Górą, bądź tak jak ja ruszę w dół do niesamowitego Barda.
Za wspaniałe wycieczki po tym terenie dziękuję w kolejności chronologicznej: Ani z Kłodzka, Marcinowi, Krzyśkowi, Sebastianowi z Chotomowa, a przede wszystkim mojej Uli i Pawełkowi i Marcinowi z Golf&Spa Szczytna, z którymi odwiedziłem te miejsca.
Więcej zdjęć znajdziecie na moim profilu na Facebooku. Daję link do całej galerii - TUTAJ.
Zapraszam do polubienia mojego fanpage - Biegający Bibliotekarz i Niesamowita Ziemia Kłodzka.
Gdybyście chcieli odpoczywać w tych pięknych okolicach polecam - Golf&Spa Szczytna Golfowa Wioska.
Gdzie zjeść w Bardzie? Pyza Bardo
Ostatnio bardzo modny stał się Book Tour. Co powiecie na wędrujący egzemplarz Sudety. Atlas Turystyczny z Wydawnictwo SBM? Czy byłyby chętne osoby, by po przeczytaniu książki, wysłać ją do kolejnej osoby? A w międzyczasie podzielić się opinią na portalu nakanapie.pl i na facebooku? Co o tym sądzicie? To propozycja dla osób, które mieszkają z dala ode mnie.
Noc Bibliotek, pierwsze spotkanie z czytelnikami! A do tego niesamowite kobiety, które zdobywają szczyty wulkanów! To wszystko odbyło się 9 października w Punkcie Bibliotecznym nr 142. W miejscu, które dzięki moim przełożonym, Pani Dyrektor Annie Fiszer-Nowackiej, mogłem tworzyć dla mieszkańców warszawskiego Bemowa nową bibliotekę 😀
Na początku, tego szczególnego dnia dla bibliotek w całej Polsce, zaprezentowały się wspaniałe kobiety ze Stowarzyszenia Kilimandżaro. Spotkanie prowadziła Ewa Zielecka-Kuczera, która z ogromną pasją opowiadała o wszystkich ekspedycjach, w których brały udział panie należące do stowarzyszenia. Już sam najwyższy szczyt Afryki, Kilimandżaro, budzi ogromny podziw. Prelekcję uświetniły filmy z wypraw oraz niesamowicie piękna wystawa fotografii. Panie zdominowały wieczór!!!
A potem wyszedł szaraczek, który zagubiony na wysokościach sięgających co najwyżej 1603 m n.p.m., opowiadał o swoich ukochanych Sudetach. O miejscach, które miały ogromny wpływ na postrzeganie tego łańcucha górskiego. Potem podpisywał atlasy, których jest współautorem i w którym zamieszczono 10 fotografii.
Spieszę z bardzo ważną dla mnie informacją, a mam też nadzieję, że i Was zainteresuje.
Już 9 października podczas Nocy Bibliotek odbędzie się spotkanie ze mną, jako współautorem Sudetów. Atlasu Turystycznego pt.: Odkryj z Michałem tajemnice Sudetów"
Na spotkaniu będzie można zakupić egzemplarz książki z osobistą dedykacją!
Data: 9.10.2021
Godzina: 17.00
Miejsce: Punkt Biblioteczny nr 142. Spotykalnia - Biblioteka Sąsiedzka w Bibliotece Publicznej w Dzielnicy Bemowo - Galeria Bemowo
u. Powstańców Śląskich 126 (I piętro - za kasami Carrefoura)
01-466 Warszawa
Ew. kontakt tel. 793 023 356
A żeby było ciekawej godzinę wcześniej zapraszam na niezwykle interesujące spotkanie z paniami ze Stowarzyszenia Kilimandżaro pt.: "Zdobądź swoje Kilimandżaro" połączone z wystawą fotograficzną.
To będzie wspaniałe popołudnie, na które serdecznie zapraszam!!!