Sierpień okazał się niesamowicie upalnym miesiącem. Dla mnie dodatkowo to był miesiąc intensywnej rehabilitacji. Na czytanie nie zostawało zbyt dużo czasu, ale mimo to przeczytałam 32 książki. Może się to wydawać dużym osiągnięciem, lecz w tej liczbie jest 14 pozycji komiksowych i powieści graficznych, a kilka z nich bardzo krótkich, więc czytanie i oglądanie szło bardzo szybko. Dziecięcych komiksów przeczytałam w tym miesiącu razem z wnukami znacznie więcej, lecz nie wszystkie dodaję do tej wirtualnej biblioteczki.
W tym miesiącu prym wiodły oczywiście komiksy i powieści graficzne - 14 sztuk, pewnie dlatego, że takie było wyzwanie czytelnicze na LC, a na dodatek moje wnuczęta zasypały mnie rozmaitymi kreskówkami.
Przeczytałam również 5 kryminałów i 3 komedie kryminalne, 4 powieści obyczajowe/romans, 4 książki z gatunku literatura piękna, oraz 1 książkę z gatunku horror (chociaż moim zdaniem nie był tak straszny) i 1 tomik poezji.
Zdecydowanie najwięcej przeczytałam książek ze swoich zbiorów i moich dzieci - 14 sztuk, 6 dzięki Legimi, 5 wysłuchałam na EmpikGo i 5 wypożyczyłam z biblioteki.
Tylko jedna książka otrzymała ode mnie ocenę 5 i jedna 6, na 7 zasługiwało aż 21 przeczytanych pozycji, ocenę 8 wystawiłam 7 książkom, a 9 otrzymała jedna pozycja i 1 zasłużyła (oczywiście moim zdaniem) na ocenę 10.
Mogę na koniec powiedzieć, że ponownie dokonałam dobrego wyboru i zbytnio nie zawiodłam się na czytanych książkach.
Wrzesień powinien być już dla mnie spokojniejszym okresem, więc postaram się nadrobić swoje wcześniejsze plany czytelnicze.
Życzę Wam tego samego.
Pozdrawiam.
Gdy ja się rehabilitowałam, mój kot zachorował:
Lecz teraz już zdrów jak ryba (nie ta z Odry)
I nudzi się, bo pani tylko czyta i czyta...
Kilka dni temu wróciłam do domu po dość intensywnej rehabilitacji z Ciechocinka. Bardzo lubię to uzdrowiskowe miasto, bo tam zawsze coś się dzieje i jednocześnie można znaleźć mimo wielu osób odwiedzających, także ustronne miejsce. Po prostu czuje się niemal jak u siebie, na Mazurach. Tu również jest bardzo dużo osób zwiedzających i zachwycających się, ale wystarczy, że się znajdę w swoich miejscach bez tłoku i jest już ok.
Nie miałam co prawda zbyt dużo czasu na czytanie, lecz trochę zawsze się udało znaleźć...
Po zabiegach wolałam trochę pooglądać nowych kwiatowych dywanów i rzeźb
Zawsze podziwiam tych ogrodników i opiekunów klombów, ich dzieła są niesamowite, lecz wiem ile to pracy kosztuje...
Oczywiście nie tylko oglądałam tam roślinki, także czarne łabędzie:
no i oczywiście grzybek i tężnie
Wieczorem należało zajrzeć do letniego teatru...
i posłuchać i obejrzeć jak śpiewa Don Vasyl z rodziną
Po takim zastrzyku rozrywki i rehabilitacji stanęłam nieco mocniej na nogach, więc myślę, że teraz będzie już tylko lepiej, tym bardziej, że nawet mój lekarz jest zadowolony z tej poprawy.
Polecam Ciechocinek i terapię manualną.
Tak jak przewidywałam, lipiec spędziłam na czytaniu książek, jednocześnie często uciekając w chłodniejsze zakątki ogrodu lub po prostu do domu. Nad jeziorem nie było dobrej atmosfery na lekturę, bo jeszcze bardziej upalnie, a na dodatek wrzaski kąpiących się dzieci. Trzeba by było jechać w leśne i dzikie plaże, na drugą stronę jeziora, lecz po prostu szkoda mi było czasu na szukanie azylu do czytania. W swoim ogrodzie mam do tego świetne warunki, ale dość już o tym, więc zabieram się za podsumowanie.
W lipcu przeczytałam 39 książek. To niemal mój miesięczny rekord (w marcu było ich 40).
Tym razem najwięcej książek przeczytałam ze swoich własnych zasobów - 14 sztuk;
z Biblioteki było ich 12 sztuk;
korzystając z Legimi - 7 sztuk;
a z EmpikGo - 6 sztuk.
Oczywiście najwięcej książek przeczytałam z kategorii
- kryminał/sensacja/thriller - 13 pozycji;
- literatura obyczajowa/romans - 12 pozycji;
- literatura piękna - tym razem 8 pozycji;
- literatura dziecięca - 2 pozycje;
i po jednej sztuce z gatunku:
- klasyka, satyra, fantazy, biografia/autobiografia.
Co do ocen, to tylko jedna według mnie zasłużyła na ocenę 10 - "Folwark zwierzęcy" - klasyk Orwella;
poza tą oceną, jedna otrzymała 9, trzynaście dostało ocenę 8, aż dwadzieścia dwie ocenę 7, dwie zasłużyły na 6.
Podsumowując, jakoś udaje mi się wybrać odpowiednią lekturę, żeby nie odkładać jej bez czytania na bok. Staram się tego nie robić, czasem gdy mnie lektura nudzi, po prostu odkładam czytanie na lepszy czas lub nastrój.
W sierpniu jadę do sanatorium, więc nie wiem jak to będzie z czasem na czytanie, Legimi i EmpikGo będą ze mną, więc tylko czasu potrzeba i chęci.
Życzę wszystkim Kanapowiczom miłego wypoczynku i dobrej lektury.
W lipcu zakwitają moje piękne maki
i juki też
ale kot również nie próżnuje
"Jeśli wierzyć sondażom, których wyniki opublikowano w ostatnich latach, dwa miliony Francuzów marzy o wydaniu książki. Większość snuje jednak fantazje o powieści, której nigdy nie napiszą."
"Na cokole również z cukru leżały trzy kwiaty o fantazyjnych kształtach, każdy mierzący trzydzieści centymetrów wysokości. Splecione płatki tworzyły finezyjne korony mieniące się tysiącami kryształków cukru jakby zostały zerwane mroźnym rankiem i zachowały na powierzchni drobinki szronu. Kwiaty rodem z baśni."
"Mężczyźni ginęli dokładnie tak, jak zostało to opisane w książce. Nie wiem dlaczego, lecz nie ma to większego znaczenia.
Książka żyje własnym życiem.
Każda powieść jest aktem czarnej magii, paktem z diabłem."
Mimo moich wcześniejszych obaw czerwiec zakończyłam sporą ilością przeczytanych książek, czyli 32 sztuki. Tak właściwie to przeczytałam ich zdecydowanie więcej, gdyż miałam u siebie wnuki przez kilka tygodni, więc czytaliśmy głównie książki dla dzieci i to niektóre nawet po kilka razy, aż do znudzenia lub nauczenia się na pamięć... . Ja mogłam czytać tylko wieczorami oraz zarywając kilka nocy. Lecz czytanie jest moim nałogiem, więc nikt z domowników się temu już nie dziwi.
W tym miesiącu prym wiodły u mnie książki z kategorii:
- kryminał/sensacja/thriller - 22 książki, w tym 2 komedie kryminalne;
- literatura obyczajowa/romans - 2 książki;
- literatura piękna - 1 książka;
- reportaż - 1 książka;
- turystyka/mapy/atlasy - 1 książka;
- literatura dziecięca - 5 książek, które ujęłam w swoim zestawieniu.
Nie podałam tu wszystkich książek dla dzieci, bo tych cieniutkich to nawet nie dodawałam do swojego profilu. Zresztą raczej bym nie nadążała z tym, bo dziennie czytaliśmy kilkanaście książeczek z mojej bardzo starej biblioteczki, ale te publikacje bardzo się podobają moim wnukom.
Na najwyższą ocenę moim zdaniem zasłużyły 3 książki, jedną oceniłam na 9, aż 8 książek otrzymało notę 8, a 14 dostało ocenę 7, dwie oceniłam na 6.
Ogólnie wszystkie moje wybory okazały się celne. Nie nudziłam się zatem przy żadnej lekturze.
Dziesięć książek wypożyczyłam z biblioteki, osiem to z moich własnych zasobów, a po siedem książek przeczytałam lub wysłuchałam z Legimi i EmpikGo.
Lipiec zapowiada się również upalnie, więc najlepiej będzie go spędzać na tarasie z książką i lemoniadą, a gdy wpadną moje młodsze wnuki (bo starsze same się sobą zajmują), to znów będziemy wałkować te same tytuły, chyba, że mąż ściągnie z poddasza następny karton ze starymi książkami lub zrobimy wypad do biblioteki po jakieś nowości.
Życzę wszystkim miłej lektury na lato!
W czerwcu zaczyna się spektakl kolorów, który będzie trwał znacznie dłużej niż wiosenne kwiaty:
a kot coraz bardziej się męczy...., za gorąco:
a na koniec książę na ziarnku grochu...
Wiosna już niemal na dobre do nas zawitała, ja widzę to po coraz mniejszej ilości przeczytanych książek..., ogródek też czeka na moje ręce. Teraz, w czerwcu więcej z pewnością będę słuchała niż czytała książek.
Maj zakończyłam liczbą 23 przeczytanych książek, jeszcze mam kilka na ukończeniu, ale raczej już ich nie dokończę dzisiaj.
W maju u mnie prym wiodły książki z gatunku kryminał, sensacja, thriller - 14 sztuk
następnie po dwie książki z gatunku fantazy, literatura młodzieżowa i literatura obyczajowa/romans
a po jednej z gatunku poezja, literatura piękna, historia.
Jedną książkę oceniłam notą najwyższą, 10 dla Poezji Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej oczywiście.
Na 9 zasłużyły według mnie trzy książki, 8 dałam aż dziewięciu pozycjom a 7 dla siedmiu, na 6 oceniłam 3 książki.
Z tego wynika, ze w sumie nie zawiodłam się na wybranej literaturze.
Najwięcej książek przeczytałam ze zbiorów bibliotecznych - 13, ze swojej biblioteczki - 7 a z Legimi 1 i 2 z EmpikGo.
Muszę jeszcze dodać, że część książek czytałam na różne sposoby, zdarzyło się, że zaczęłam czytać na Legimi a skończyłam na wersji papierowej, a czasem wręcz odwrotnie...
Letnie miesiące również będą sprzyjały lekturze, bo ja oprócz drobnych prac w ogrodzie to właściwie nie pracuję, tylko czytam książki, wreszcie mam na to zdecydowanie więcej czasu.
Miłego czytania wszystkim życzę.
Chyba najbardziej lubię wiosnę, bo wtedy kwitną moje ulubione tulipany, mam ich setki a może nawet i tysiące już..., wiosna w tym roku nie rozpieszcza nas, ale za to dłużej cieszymy się kwiatami.
Nawet mój kot przygląda się ostatnim kwitnącym tulipanom.
Za to złotokap, który po raz pierwszy u mnie zakwitł teraz ma swoje pięć minut:
Gucio sprawdza co tam jeszcze nowego wyjdzie z ziemi...
Bardzo lubię wiosnę, dla mnie mogłaby zdecydowanie dłużej trwać
Mój kot też lubi takie klimaty
Ale gdy nasyci się tymi zapachami i kolorami, to pada na podłogę...
Trochę odsapnie i doczołga się do legowiska...
Wreszcie kończy się majówka, niemal wszyscy goście już opuścili mój dom i ogród a ja mogę na spokojnie zasiąść do komputera...
Owszem, było miło, lubię przecież te wizyty rodziny i znajomych, ale chyba coraz bardziej robię się domatorką, wolę usiąść na leżaku lub huśtawce, z widokiem na jezioro i lasek i nic nie robić, nie rozmawiać, tylko czytać książki. No cóż, robi się ze mnie jakiś odludek..., no ale na emeryturze mogę wszystko - nawet być odludkiem jeśli zechcę, nic już nie muszę przecież, lecz wszystko mogę.
Chociaż teraz, wiosną więcej jest zajęć w ogrodzie, więc pewnie czasu na czytanie będzie zdecydowanie mniej. Podsumuję teraz kwiecień.
Kwiecień - plecień, więc ja również przeplatałam między sobą różne rodzaje literackie.
Miesiąc ten skończyłam na 30 przeczytanych książek, to tak jakby jedna dziennie, chociaż niektóre pozycje to tylko kilku godzin właściwie potrzebowały na przeczytanie a nie całego dnia.
W kwietniu tylko jedną książkę wyróżniłam oceną 10, ale za to 9 dostało siedem, 8 aż jedenaście, 7 dziesięć i tylko jedna książka ma ocenę 6. czyli mogę stwierdzić, że wybrałam lektury takie, które mi się podobały.
Z tych trzydziestu książek jedenaście było z mojej domowej biblioteczki, po osiem z Miejskiej Biblioteki i z Legimi oraz trzy z EmpikGo.
Najwięcej przeczytałam książek z gatunku kryminał. sensacja, thriller - 8 oraz 4 - komedie kryminalne; również 4 - literatura obyczajowa/romans; przeczytałam również 3 biografie, po dwie książki z gatunku dla dzieci, literatura piękna oraz fantazy; a po jednej książce z gatunku publicystyka/esej, poezja, literatura podróżnicza, literatura młodzieżowa, i kulinarna. Jednym słowem taki gatunkowy misz-masz, ale nawet w takim galimatiasie można znaleźć jakiś sens.
Czytajmy więc dalej.
Życzę wszystkim Kanapowiczom zaczytanego maja!!!
"Mądrość polega na tym, aby uśpić zmysły, a obudzić rozum." - Platon
"Doświadczenie - suma błędów popełnionych oraz tych, których się z żalem nie popełniło." - Francoise Sagan
"Powszechność jakiegoś poglądu nie jest, poważnie mówiąc, żadnym dowodem, nie daje prawdopodobieństwa słuszności." - Artur Schopenhauer
" Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy." - Sokrates
"Silna wrażliwość, którą tak wielu się chełpi, jest najczęściej następstwem zaniku rozumu." - Georg Christoph Lichtenberg
Kiedy Wielka Noc nastanie, życzę Wam na Zmartwychwstanie dużo szczęścia i radości, które niechaj zawsze gości w dobrym sercu, w jasnej duszy, niech wszystkie żale zagłuszy.
Wszystkiego dobrego na Święta wszystkim Kanapowiczom życzę.
Już sam tytuł tej książki jest dość intrygujący, ale treść wręcz niesamowita. Nie spodziewałam się takiego przebiegu akcji, jestem bardzo mile zaskoczona.
Tak się wciągnęłam w czytanie, że trudno było mi się rozstać z lekturą. I szkoda, że już się skończyła ta książka.
"Sześć dni maksimum. Tyle najwyżej przeżywały osoby, u których pojawiły się pierwsze symptomy, i stąd właśnie wzięła się nieoficjalna nazwa: 6DM."
W październiku 2023 roku zaczął rozprzestrzeniać się na świecie nowy wirus o tajemniczej nazwie 6DM. Okazało się, że jest tak groźny i nie ma na niego żadnego lekarstwa. Poza tym nie wiadomo w jaki sposób się roznosi. Jego zasięg jest tak ogromny, ze już w grudniu ludzie właściwie przestają istnieć, umierają bardzo szybko i w męczarniach. Aby nieco ulżyć ludziom, władze Londynu umożliwiły mieszkańcom darmowy dostęp w aptekach do leku, który pozwoli szybciej i względnie bez bólu odejść.
"Wirus był wszędzie, nie dało się przed nim umknąć. Przez pół godziny nieprzytomnie wędrowałam ulicami, zdumiona tym, że Londyn zmienił się w wymarłe miasto."
Może wydawać się to dziwne, ale w całym Londynie cudem udaje się przeżyć jednej kobiecie. Gdy opłakała już śmierć swojego męża, postanowiła ruszyć w podróż, że by sprawdzić czy pozostali jej bliscy i znajomi jeszcze żyją. Czy rzeczywiście została sama. Po drodze zabiera ze sobą zagubionego psiaka, który od tej pory będzie jej towarzyszem i przyjacielem. To co mija po drodze jest miażdżąco przerażające. Człowiek nawet sobie nie wyobraża i nie bierze pod uwagę tego, że wystarczy mały wirus aby ludzkość wyginęła...
"Oczywiście nie mogę wykluczyć, że jestem wybrykiem natury - jedyną osobą na świecie odporną na 6DM. Może nawet jestem lekarstwem."
Ten wirus to jak apokalipsa, dosłowny koniec świata, chociaż może tylko dla ludzi, gdyż zwierzęta takie jak szczury bardzo dobrze czują się w takim świecie. Zresztą nie tylko one, zdziczałe domowe zwierzęta grasują wśród zgliszczy i ludzkich ciał. Nasza bohaterka zawsze była w centrum zainteresowania, wszyscy o nią dbali, lecz teraz sama musiała zadbać o siebie, o życie swoje i przygarniętego pieska, nawet nie podejrzewała siebie o tyle siły, jednak potrafiła poradzić sobie sama, po swojemu i nawet jej to dobrze wychodzi. Lecz co dalej? Jak długo można żyć samemu? A może nie jest sama? Co stanie się w nadchodzącym czasie? I co jeszcze czeka samotną bohaterkę?
Emocje sięgają zenitu, zwłaszcza teraz, gdy nie skończyliśmy jeszcze wali z jednym wirusem a może się okazać, że za rogiem czeka następny, bardziej podstępny i niemożliwy do zwalczenia.
Może się wydawać, że jest to smutna książka o przyszłości jaka czeka ludzkość, lecz nie zgodzę się z tym, gdyż znajdziemy tu wiele zabawnych momentów oraz dających nadzieję, że nie zawsze wszystko jest stracone. Ciągle trzeba mieć nadzieję i wierzyć w lepsze jutro. Mam nadzieję, że nie będą nas czekać takie kłopoty opisane przez autorkę. Chwilami to nawet ciarki przechodziły mi po plecach. Nie wiem, czy ja miałabym tyle samozaparcia aby tak dobrze sobie radzić w trudnym okresie. Mogę jej zazdrościć pomysłowości i radości z małych rzeczy.
Książkę polecam wszystkim. Myślę, że skłoni nas do pewnych refleksji nad własnym życiem i postępowaniem.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Rebis za możliwość przeczytania tej książki.