Nie ma to jak wakacje...
Pojechać pierwszego dnia nad morze:
zagubić się w miasteczku, w którym się jest.
Jest właściwie jeszcze tydzień przed końcem roku szkolnego, a oficjalnym początkiem wakacji, a tym samym jeszcze trochę tak jakby sezon się nie zaczął. 3/4 sklepików w okolicy zamknięte. Jeść, hmmm... Można, ale może w dwóch miejscach, bo wszystko pozamykane na cztery spusty.
Wieczorem puścić z dymem suszarkę do włosów.
A z pierwszego dnia na drugi, zamrozić produkty na śniadanie tak, że przypominają słupki lodowe, a nie ser żółty, serek topiony czy wędlinę.
Nie ma to jak jeść pomidorki na śniadanie, które na całe szczęście nie zamarzły, bo nie były w lodówce. I znaleźć w pudełku pszczółkę nie wiadomo skąd.
Takie przygody 😂. Zaś przedsezonowe przyjemności są takie, że jest cisza i spokój. Na plaży miejsca do woli, brak ścisku gwarantowany. I najwyżej burger na obiad, bo jedyny otwarty w okolicy oraz obiad, dużo wcześniej niż w domu 😂💪🏻❤️.
Pozdrawiam znad naszego Morza!
Cześć Moi Drodzy,
czytuję NaKanapie.pl Wasze recenzje i wiem, że sięgacie po książki różnych gatunków. Między innymi i po fantastykę.
Dlatego przychodzę powiedzieć Wam o:
Pierwszym Festiwalu Grozy i Fantastyki w Łodzi!
Odbędzie się: 6-8 maja 2022
Gdzie?: w Łodzi, ul. Targowa 1/3, na terenie EC1
Bardzo blisko dworca Łódź Fabryczna
Cena biletów: 15 zł osoby dorosłe, a od 7do 18 roku życia 10 zł, dzieci poniżej 7 roku za free. Bilety można kupić tutaj
Według zapowiedzi na stronie organizatorów w czasie wydarzenia:
Spotkania z autorami i wydawcami, panele dyskusyjne, premiery książkowe oraz gier planszowych, przedstawienia teatralne, wystawy, seanse filmowe, rękodzieło, warsztaty, zawody.
Szykuje się zabawa na całego.
Ja sama jestem ogromnie zainteresowana i z pewnością będę przynajmniej jeden dzień, w piątek 06.05.2022, ale jak będzie ciekawie to i w sobotę.
Informacje na temat planu festiwalu, na każdy dzień, nie zostały jeszcze ujawnione. Jakby ktoś chciał to tu są informacje: https://grozaifantastyka.pl/piatek/
Ktoś zainteresowany, ktoś się wybiera? Lub chętny na spotkanko?
W tym filmie jest to, czego na co dzień nie widać.
Życie sportowca wielu wydaje się zabawą,
a ja doskonale wiem, że nią nie jest (w dużej mierze).
Niekończące się wyrzeczenia, długie treningi, gdzie oddajesz 100%,
a potem wracasz do domu i jesteś wypluty, nie masz energii na nic.
Ból, zmęczenie, niekiedy brak sił, bo nie zdążysz się zregenerować,
skurcze...
Zobaczcie
Życzę Wam Wszystkim Błogosławieństwa Bożego, chwil zatrzymania, by przyjrzeć się Męce Chrystusa, ale również i Zmartwychwstaniu by dojrzeć w nim jak pełen MIŁOŚCI, po ludzku tak niepojętej, jest BÓG, jak bardzo nas kocha. Życzę również Radości, pokoju w sercach, nadziei tej nieskończonej i tej wypełniającej nas od serc, czasu w gronie najbliższych i wszystkiego dobrego!
I krótkie opowiadanie na blogu: https://pasjanaszymzyciem.blogspot.com/2022/04/spotkanie-z-ojcem.html?m=1
Myślę, że każdy z nas wie, co dzieje się obok nas, co przeżywają nasi sąsiedzi, nasi Przyjaciele.
Wydaje mi się również, że wielu z nas pomaga, pomagało jak chce, może i potrafi. Jest wiele społecznych inicjatyw i muszę przyznać, że czuję dumę i chylę czoła przed tymi, którzy działają jak mogą. Doświadczyłam różnych wolontariatów i wiem, że to wcale nie jest taka łatwa "robota", jak się wydaje. My siedząc przed komputerami też możemy pomóc. Ostatnio trafiłam na zbiórkę, w której można wpłacać na zakup książek w języku Ukraińskim dla naszych Przyjaciół, którzy schronili się u nas. Jeśli macie życzenie, zachęcam do wpłat, tu link do zbiórki pomagam.pl/c67rnm
Ale! Jest też druga opcja związana z tą samą zbiórką, bazarek charytatywny na Facebooku link tu: https://www.facebook.com/groups/704008134110260
Paulina_Possi
Przeglądanie Instagrama nocną porą, owocuje czasem takimi śmiesznostkami, może i Was to rozśmieszy.
Żródło:
Mój wiersz zainspirowany właśnie nim:
Cześć,
wrzucam link do zbiórki na rzecz zwierzaków z Ukrainy, potrzeba pomocy finansowej, aby móc wyleczyć koty, które przyjechały.
W ciągu kilku dni przybyło wiele kotów, a nawet kilka psów. Jeśli chcecie być na bieżąco z informacjami to zachęcam do wejścia na stronę fundacji: https://www.facebook.com/FundacjaPrzytulKota
Tu link do zbiórki: pomagam.pl/ukrainafpk
24 wiosny,
nadał mi dziś świat,
już tyle lat,
moje oczy patrzą na ten świat,
pamięć zbiera wspomnienia,
obrazy,
dotykam tego świata,
chodzę po ziemi,
ale czasem też po niebie,
gdy w nie patrzę,
gdy modlę się i proszę o Bożą pomoc,
gdy marzę i tworzę poezję.
Dziś pełna wdzięczności,
cieszę się, że dane mi jest,
nadal patrzeć na słońce,
na niebo, na życie i innych takich jak ja.
Wiersz napisany: 28.02.2022
Jeśli ktoś ma ochotę to można jeszcze wpłacić na moją zbiórkę urodzinową: https://m.facebook.com/donate/231102769215088/?fundraiser_source=feed
Pewnej ciepłej, majowej nocy na rozgwieżdżonym niebie pojawił się Okruszek. Spoglądał na wielki świat, na morza i oceany, na światła i ludzi. Spadał. Był coraz niżej i niżej, aż wreszcie otarł się o liście drzew i wylądował na ziemi, w miękkiej, zielonej trawie. Było to niedaleko od miasta, na łące pełnej barwnych i kolorowych kwiatów. Słońce nie tak dawno schowało się za horyzontem i przyroda grała swój wieczorny koncert. Słychać było cichutkie granie świerszczy, rechotanie żab, a nawet ptasie trele. Okruszek delektował się tą muzyką, wsłuchiwał się w jej dźwięki. Dawało mu to ogromną radość, a ta rozgrzewała jego maleńkie serduszko. Słuchał uważnie nocnego koncertu, przyglądał się niebu i myślał, skąd będzie wiedzieć, co ma tu, pośród ludzi, uczynić. I z tymi myślami zasnął.
Rano, gdy pierwsze promienie słońca zaczęły ogrzewać ziemię, a ptaki, takie jak słowik, kos i dzwoniec, budziły świat swoim porannym śpiewem, Okruszek obudził się w zroszonej trawie. Obok niego otwierały się nieśmiało kwiaty powoju. Pierwsze pszczoły zbierały nektar. Łąka budziła się ze snu. We wszystkim panowała harmonia, emanował z tego niesamowity pokój. Okruszek uśmiechnął się i przysiadł, obserwując z zainteresowaniem wszystkie pracujące i budzące się istoty. Popatrzył w niebo. Zaczął się wygrzewać w coraz cieplejszym słońcu. Jego serduszko przepełniała radość.
Okruszek był bardzo, bardzo drobniutki, z daleka wręcz niewidoczny. Można go było dostrzec tylko z bardzo bliskiej odległości. Był może nawet mniejszy niż Calineczka. Jednak jedna jego szczególna cecha powodowała, że bystre i uważne oko mogło go zauważyć. Okruszek świecił jak gwiazda delikatnym światełkiem. Barwa zmieniała się w zależności od tego, co czuł. Gdy czuł radość, był złotawy; gdy czuł miłość, był czerwonawy. Również dlatego, że miłość i dobroć go rozgrzewały.
Okruszek wstał koło południa pełny energii. Wiedział, że czas wyruszyć do miasta i poszukać ludzi, którzy go potrzebują. Potrafił wyczuwać ludzkie nastroje, odczucia i potrzeby. Jego zaś doskonale wyczuwały ludzkie serca. Jest jak podmuch wiatru, który pojawia się nagle i zachęca do działania, skłania do uśmiechu, rozpala ludzkie serca, budzi uśpioną nadzieję i pomaga powstać.
Idąc do miasta, Okruszek zastanawiał się nad swoją misją. Rosło w nim pragnienie: chciał być wielki jak słońce i grzać równie mocno jak ono. A zarazem chciał być jak promyk słońca, który dociera w najciemniejsze głębiny lasu i wody. Nie mógł jednak, bo był tylko małym Okruszkiem. Myślał, że tylko ktoś bardzo duży może zdziałać wielkie rzeczy. Nie widział jednak jeszcze, że niekiedy najmniejszy gest może poprawić czyjś dzień, dobre słowo zmienić nastawienie, a otwartość – czyjeś życie.
Gdy Okruszek widział kogoś, kto był smutny, zakradał się cichutko i szeptał do ucha najpiękniejsze słowa, jakie znał. Potrafił otulać swoim ciepłem jak miękkim kocem lub szalikiem. Przemawiał cichutko, aż zobaczył uśmiech na twarzy. Czasem też doprowadzał do spotkania dwóch osób: takich, które za sobą tęskniły albo takich, które miały sobie wzajemnie pomóc. Każda istota, której Okruszek pomagał, sama zaczynała emanować ciepłem, dostrzegać więcej, widzieć innych. To coś bardzo dużego. Okruszek, choć mały… może najmniejszy… dawał większe ciepło niż słońce w najwyższym punkcie, w najcieplejszej porze roku. Jego serce było większe niż u największego stworzenia na Ziemi. Był światłem, ciepłem i radością, które dawał i dzięki innym pomnażał.
♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️
Droga osobo, która to czytasz: napisałam to bardzo krótkie opowiadanie, by uświadomić sobie i nam wszystkim, że małe gesty, które mogą nam się zdawać okruszkiem, mogą działać i zmieniać świat. Gdy dzielimy się miłością, radością, ciepłem, dobrem i przebaczeniem, to sami stajemy się jak Okruszek: możemy zapalać innych do pomocy, wolontariatu, niesienia dobra, bycia z drugim człowiekiem. Życzę każdemu z Was, abyście byli dla kogoś okruszkiem, który przynosi radość i światło na zakrętach życia. Czasem wystarczy tylko uśmiech, skasowanie biletu, pomoc w zakupach, opieka. Małe czyny prowadzą do wielkich uśmiechów. Widziałam to i słyszałam.
To opowiadanie mojego autorstwa pt. Okruszek dostępne jest również na Facebooku Grupy Wydawniczej Alpaka pod każdym postem są zbiórki pieniężne, każdy może wpłacić. Będzie też dostępny na moim blogu :D.
Za korektę i redakcję dziękuję: Magdalenie Stonawskiej
Na Facebooku, Grupa wydawnicza Alpaka utworzyło wydarzenie, pod tytułem: Mikrowsparcie mikrofikcją. Fantastyczne pocieszenie literackie z Alpaką.
https://m.facebook.com/events/493162172437061?ref=m_notif¬if_t=admin_plan_mall_activity
W ramach wydarzenia, można podzielić się swoją twórczością.
Więcej informacji na stronie.
Fałszywe zwierciało,
ciągle je widzę,
stoi przede mną,
widzę w nim siebie,
w fałszywej wersji.
Próbuję je rozbić przez lata wędrówki,
lecz nie potrafię,
bo ono wciąż się naprawia.
Próbuję przedostać się,
poza nie, ale odbijam się,
jak od ściany.
I wciąż nie wiem,
kim jestem.
Co spoczywa na dnie duszy?
Poza pytaniem: kim jestem?