Cześć kochane dobre duszki!
Jestem pełna ekscytacji, gdyż przyszedł mi pomysł do głowy.
Jesień i październik kojarzą mi się z poezją, z wyciszeniem i zatrzymaniem. Pewna refleksją.
I ostatnio z @viki_zm oraz Moniką z Żyj bardziej, na Fb dyskutowałyśmy o poezji.
Ta rozmowa poprzez komentarze z dziewczynami zainspirowała mnie do ruszenia z pomysłem.
"Poetycki październik" chcemy zrobić wydarzenie online i mówić o poezji współczesnej i o klasycznej.
Są pomysły na wywiady z autorami. Wszystko jest w fazie projektu, ale mam do Was pytanie!
Czy ktoś z Was ma ochotę dołączyć? Jako bloger, recenzent, twórca?
A może znacie kogoś kto chciałby, żeby powiedzieć coś o jego poezji?
Jestem otwarta na wszelkie pomysły i propozycje, już teraz Was zapraszam!
Jak coś więcej ustalimy, to będę powiadamiać!
Dajcie znać w komentarzach, na priv., lub na mój e-mail: [email protected]
Mamy link do wydarzenia na fb: https://fb.me/e/545nFPqUb
Dzień dobry, gdy zadzwoni pierwszy dzwonek w szkołach, ma się wrażenie jakby zaczęła się jesień.
Kiedy minął sierpień? Zupełnie nie wiem, przeleciał mi przed oczami i nie zdążyłam się nawet w nim zaaklimatyzować.
On przeminął. Nastał wrzesień... Ostatnie powiewy lata i pierwsze tęsknoty za nim.
No dobra dość smętów, podsumujmy czytelniczo sierpień.
Pozycji różnej długości i gatunku, ale w tym miesiącu 10 :D, więc jestem zadowolona!
Na pierwszym miejscu Zanim wystygnie kawa - to niesamowita książka, która pozostawia za sobą dużo pytań i zmienia trochę patrzenie na czas, lata. Inne spojrzenie niż w literaturze europejskiej. Coraz bardziej pociąga mnie literatura japońska.
Na drugim Maria Nurowska i Nakarmić wilki pierwszy tom dylogii. Mocna, z dreszczykiem i niesamowitymi opisami gór, wilków, lasu. Zakochałam się w tym klimacie, obudziła się we mnie moja fascynacja wilkami i wyciągnęłam z półek książki o wilkach, o instynktach drapieżników i kupiłam reportaż na ten temat. To gdzieś we mnie drzemało, a jedna powieść to uruchomiła. Także jak coś będzie we wrześniu o wilkach to proszę się nie dziwić.
Na trzecim ex aequo
Adrianna Katarzyna Kacińska Jestem, żyję, istnieję - autobiografia, bardzo poruszająca i odważna autobiografia autorki. Po takich wyznaniach docenia się wiele rzeczy w swoim życiu. I mój ulubiony autor Eric-Emmanuel Schmitt Trucicielka nie wiedziałam, że pisarz potrafi stworzyć tak spójne i mocne opowiadania, w których tak pięknie nawiązuje do świętych i Biblii. Więcej nie zdradzam.
I na koniec. W tym roku przeczytałam po raz kolejny Oskara i Panią Różę, uwielbiam tę książkę, ale tym razem moja refleksja po... bardzo mnie zdziwiła. Za każdym razem dostrzega się więcej w tej powieści lub coś innego. Tym razem, stwierdziłam, że jest brutalna.
To chyba tyle z podsumowania. A jak Wasz sierpień?
Mam zaczęte jeszcze trzy książki, które myślałam, że skończę, ale coś nie wyszło.
Na wstępie wybaczcie mi, że to trzeci post tego dnia.
Jakoś tak czasem przebogato wychodzi :).
Zapraszam na coś ciutkę innego.
Dziś na spotkaniu Gabriela Kotas - strona autorska opowiadała nam o książkach ważnych dla siebie i myśmy jako słuchacze też aktywnie pisaliśmy jakie książki są dla nas ważne. To było bardzo inspirujące. I zrodził mi się w głowie pomysł, aby tak jak we wtorki są spotkania u Gabrysi na profilu, tak tu na stronie pisać o książkach dla mnie ważnych i istotnych. [Stronie na Fb mojego bloga, Pasja naszym życiem] Jednak spontanicznie chwyciłam "Schmitta" i nagrałam krótki filmik. Trochę potargana i nieumiejąca patrzeć cały czas w obiektyw. Jeśli taka forma byłaby interesująca dla Was, to postaram się być lepsza. Jednak do tego potrzebuję Waszych głosów .
Załączam Wam Link, bo filmiku załączyć nie potrafię https://fb.watch/f4WrWF_5Zx/
Sugestie itp. mile widziane.
Buziaki!
Dzień dobry, to znowu ja.
Za niedługo, trochę ponad 30 min, rozpocznie się spotkanie autorskie z Gabrielą Kotas.
Tak chwila na refleksje na różne tematy, w dużej mierze książkowe.
Jeśli macie wolny wieczór i chęć posłuchania, to zapraszam https://fb.me/e/25JSccGxg
Chyba więcej dodawać nie muszę.
Zadumałam się nad życiem,
wzięłam klucz,
powiesiłam go na szyi,
zatrzasnęłam drzwi,
nie dopuszczając do siebie nikogo
na kilka chwil.
I zadumałam się nad życiem,
wiesz o czym marzę?
O utopii.
O świecie pełnym miłości,
o świecie bez zawiści,
o byciu u boku drugiego człowieka,
gdzie patrzymy na drugiego człowieka.
Marzę o Raju, o takmi świecie, o którym mowa w Biblii. O miłości z Hymnu, z listu do Koryntian. O takim zapatrzeniu ludzi w miłość jak Oblubienica patrzy na Oblubieńca.
Bo nie chcę, by moje życie obserwował ktoś na Instagramie, a tak naprawdę robił to jako mój wróg.
Bo nie chcę wrogów, pragnę przyjaciół i takiego świata, w którym jest miłość.
Chyba mnie oszukali
Miałam właśnie złożyć ten plecak i wsadzić go na miejsce, jednak wcześniej zdążył stać się legowiskiem tego mości kota. Więc idąc tym tropem, idę sobie zrobić porządek w książkach 😂.
Dobrego dnia!
Cześć ludki!
Na moim koncie na Instagramie pojawiło się rozdanie z książką Karoliny Kasprzak-Dietrich. Poradnik kosmetyczny, czyli jak prosto wyglądać bosko.
Zapraszam Was do udziału jeśli macie chęć.
Dodam, że książkę objęłam patronatem :D.
Zapraszam!!
Link do konkursu :D
Dzień dobry i cześć,
tak ładnie podsumowujecie swój czytelniczy lipiec na różnych mediach społecznościowych; niektórzy na Fb, Instagramie,
nasza droga społeczność tu na kanapie.
I tak sama sobie myślę o tym miesiącu, podsumowując go w całości. Był dla mnie niesamowitym czasem, bardzo cennym i potrzebnym. Działo się dużo jednak na stopie podróżniczej i duchowej. W lipcu przeczytałam dwie niezbyt grube lektury. Jedno że mało było czasu, dwa, że i jakiś zastój czytelniczy chyba mnie złapał.
49 książka w tym roku, czyli dość głośno przeze mnie skrytykowana Linn Skaber Młodość. Wyznania nastolatków. Na kanapie wstawiłam wcześniej recenzję, na blogu dopiero dziś, udostępniając u siebie na profilu. I dziś wyszła w komentarzach pod postem bardzo ciekawa dyskusja, jeśli macie chęć poczytać, czy skomentować to zostawiam Wam link TUTAJ
50 książka to debiut z 2021 Krzysztofa Chronowskiego Nieobecność i to była bardzo interesująca lektura, ale jeszcze zastanawiam się, co o niej powiedzieć, więc recenzja za chwil pare :).
Jeśli chodzi o książki to tyle, o swoich przygodach napiszę innym razem :D.
Wiem, że różnych zbiórek jest dużo. Dziś jednak udostępniam taką, dzięki której można pomóc kotce. Jeśli macie chęć to proszę Was o udostępnienie, jeśli macie wolę wpłacić to zachęcam. To była podopieczna fundacji Przytul Kota, w której jestem wolontariuszką.
Księgarnia Tania Książka wstawiła na swój Instagram taką zabawę. Jestem ciekawa Drogie Moliki co Wam wyszło. Ja zaś jestem rozczarowanym erudytą 😂.
Ostatni dzień czerwca, kończy się miesiąc, w którym zaczynają się wakacje. Można powiedzieć, którego wypatrują wszyscy, szczególnie uczniowie. Niekoniecznie studenci, gdyż wiadomo - sesja.
Mnie na całe szczęście ten czas dał sporo wytchnienia i odpoczynku. Był też taki moment oderwania się od wielu rzeczy na wyjeździe, o czym troszkę Wam pisałam w moich przygodach. Dałam sobie też przerwę od bloga. Dziś planuję kilka postów na początek lipca, niech działają w czasie mojego wyjazdu. Poniżej krótkie podsumowanie przeczytanych książek, gdyż jest ich niewiele.
W czerwcu, od A do Z przeczytałam 4.
1. Ks. Krzysztof Kralka, Most na drugi brzeg. bardzo ciekawe spostrzeżenia na temat relacji, pytania do medytacji, interesujące historie obrazujące wchodzenie w relacje itp. Bardzo polecam. 9/10 Jedną gwiazdkę odjęłam za nieco skrajne podejście do jednego tematu.
2. Katie Henry, Anonimowi heretycy, e-book, 8/10 Tak jak pisałam w recenzji, tę książkę kupiłam zaraz po premierze, ale jakoś się nie złożyło i wcześniej jej nie przeczytałam. Zrobiłam to w czasie wyjazdu i nie żałuję. Świetna, przemyślana i z dystansem, sięga do współczesnych problemów, nie zależnie od tego, czy mieszkamy w Ameryce, czy w Europie. Przyznam, że zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie i była ponad moje oczekiwania. Jeśli się dacie namówić, to zdecydowanie niech Was proszę początek nie zwiedzie.
3. Izabella Agaczewska, Poduszka na parapecie, egzemplarz recenzencki. To trzecia powieść autorki, którą miałam możliwość przeczytać. Napisana z ogromną wrażliwością na drugiego człowieka, dobrą (i mądrą, jeśli można tak powiedzieć) obserwacją drugiego człowieka. Chwilami Jadwiga i Dagmara działały mi na nerwy, ale ten zabieg jest po coś, po co. Ujawnię być może odrobinę w recenzji. 9/10
4. Ludovic Frere, Pochwała cierpliwości, 8/10. Krótka, ale wartościowa książeczka, mówiąca o cierpliwości, pokazująca jej atuty, wartość. Pokazuje jak nad ową cnotą pracować i co czynić abyśmy stali się bardziej cierpliwi: dla siebie i innych.
Teraz idę pisać recenzje, a jak Wasz czerwiec?
Kolejny dzień nad morzem. Poszliśmy dziś z samego rana (ok. 6:40) na plażę. Z prawej strony pusto, z lewej strony pusto. I w takim lekkim i jakże przyjaznym słonku, delektowaliśmy się z jednej strony ptasimi trelami, z drugiej cichym szumem morza. Nawet zasnęłam na trochę. Było mi po prostu cudnie, w tej wspaniałej chwili trwaliśmy gdzieś do ok. (9:30). Potem ludzie zaczęli napływać z parawanami, dmuchańcami, leżakami i innymi przedmiotami rozmiarów dużych.
Rano, gdy dreptałam z tatą cicho po leśnej ścieżce, to nasze uszy miały możliwość słuchać niesamowitych ptasich trelów, uwielbiam te ich ranne koncerty. Po drodze spotkałam wiewiórkę, zawsze mnie widok wiewiórki w jakiś sposób raduje. Nie wiem czemu, ale lubię te śmiałe zwierzątka. Potem, gdy trochę się przebudziliśmy po drzemce. To po plaży chodził gołąb, co już na swój sposób było dla mnie zaskakujące. Dreptał żwawo po plaży, ale potem do słownie do nas przyszedł. Najpierw wszedł na nasz kocyk, my patrzymy na niego, on na nas. W mojej głowie "mam go pogłaskać, czy jak?". Potem odszedł i przyczjanikował, a po chwili wszedł na mojego tatę i siedział na nim. I my takie, eee, ale o co chodzi. Następnie samotnie usiadł nad wodą, no i nazwałam gołębia - filozofem. Bo taki dostojny był i jakoś tak. Co byście zrobili?
W ogóle dziś nad morzem dość parny dzień, gorąco, wiaterku mniej, a poza tym nadciąga burza. Jak u Was pogodowo?
I teraz jak tu sobie siedzę, już w domu, w którym przesiadujemy. Ciemno, bo wietrzymy i ciem nie wzywamy. Widzę coś się w drzwiach rusza. Mówię szczur jaki, kret...
Tu jednak dużo milszy gość, pewnie sam trochę tymi odwiedzinami zestresowany. Pan Jeż nas odwiedził. I daliśmy mu pić, mam nadzieję, że znajdzie pojemniczek z wodą.
Chyba przyciągamy zwierzątka, bo jeszcze podczas spaceru ptak nam towarzyszył, co prawda jeszcze nie sprawdziłam jaki.
Dziś tyle. Mam nadzieję, że macie się dobrze, pozdrawiam Was wszystkich serdecznie! Trzymajcie się zdrowo i bezpiecznie przy tych upałach, pijcie dużo wody!
To, co w tym roku bardzo doceniam na wyjeździe nad morze. To było długi dzień. Dziś po spaniu do 10, zakupach o spacerku w Mielnie, zjedliśmy grila. A po tej uczcie, o godzinie 20. Poszliśmy na plażę, podelektować się tym cieplutkim słonkiem, lekkim powiewem, bryzą morza, nawet zamoczyłam w nim stopy :D. Bardzo rześko się zrobiło, tak jak to oblepienie od upało w ciągu chwili ze mnie zeszło. I porobiam zdjęcia zachodu słońca, to dla mnie zawsze taka magiczna chwila. Niebo się zmienia z minuty na minutę, kolorując oboki i horyzont. W takich chwilach niebo przypomina mi poezję, każdy kolor jest niesamowity, komponuje się ze sobą ujmuje i zachwyca. Nie ma chyba nigdy dwóch takich samych zachód słońca... Czuję się w takich momentach jak w raju, w baśni. Nie dziwię się, że Mały Książę uwielbiał zachody słońca. 22 i wokół jasno, tak jakbu była zupełnie inna godzina i jak tu iść spać?
Teraz dopiero zaczyna robić się ciemno. Oh, jak cudnie. Taka mała "pocztówka" słowna z nad morza i kilka moich zdjęć.
Te zdjęcia są troszkę niewymiarowe, gdyż to zdjęcie zdjęcia z aparatu. Nim robiłam fotki zachodu słońca. Niedługo kolejna pocztówka z wakacji. Mam nadzieję, że takie drobne opowieści Wam nie przeszkadzają.