Katarzyna Muszyńska oddała w nasze ręce już nie pierwszą powieść z gatunku fantasy. Dla mnie to właśnie ta książka okazała się wyjątkowa. Autorka w tworzeniu fabuły wykorzystała legendę o zielarkach zamieszkujących Górę Kujawską.
Zielarka. Książka na prezent.
Każdego dnia Marena uczyła się właściwości roślin oraz jak leczyć choroby. Do zielarek trafiła, gdy miała cztery lata. Od tamtej pory znała tylko życie, które wiodła wśród tych kobiet na Górze Kujawskiej. Miała swoje obowiązki, ale nie wolno jej było się zakochać i założyć rodzinę. Pewnego dnia odkryła w sobie moce, które zmieniły jej dotychczasowe życie i stała się wyjątkowa. Młoda dziewczyna nie umiała jednak nad nim zapanować, co mogło doprowadzić ją do śmierci. Wyruszyła na poszukiwanie czarownicy, która miała jej pomóc. Dziewczyna w głębi duszy chciała też odnaleźć swoją matkę i dowiedzieć się, dlaczego ją kiedyś oddała. Nieoczekiwanie na jej drodze stanął nieobliczany wiking ze skomplikowaną osobowością. Marena lgnęła wręcz do niego, bo czuła niebywałą siłę, która ich łączyła. Czy udało jej się okiełznać moce, czy odnalazła matkę, a może zaufała nieodpowiedniej osobie?
Akcja toczy się w XI i XII w. w Bydgostii. To czasy, gdzie zielarki nazywano wiedźmami. Ich wiedza i umiejętności przerażały ludzi. Przedstawione postacie są fikcją literacka, a opisywana historia opiera się na legendach i dawnych wierzeniach.
Katarzyna Muszyńska ma ogromną wiedzę i czuje się pasję w każdym zdaniu. Stworzyła świat pradawny z detalami, odpowiednim słownictwem pasującym do tych czasów. Wykreowała bohaterów i ich dziwne, czasem straszne cechy charakteru. Opis okolicy, wiosek, budynków, przyrody, wszystko, to razem powoduje, że autorka świadomie zabiera nas w tamte czasy.
Fabuła opisuje jednocześnie wydarzenia kilku osób, których losy w efekcie się splatają. Wiedźmy, stwory, wierzenia, bogowie, niepojęte moce, duchy – to wszystko wplecione w piękną opowieść, która skradał moje serce i wyłączyła umysł. I jak natchnieni, kartka po kartce chcemy więcej i więcej. Polubiłam bohaterów, tych dobrych, ale i tych z czarnym charakterem i podążałam za nimi z ciekawością.
Emocje, które mi towarzyszyły przy czytaniu, to zdziwienie, zdumienie, fascynacja, niedowierzanie, zachwyt. Często moje oczy robiły się wielkie, a twarz rozpalona od wrażeń. Gdy zamknęłam ostatnią stronę, to tylko jedno słowo przyszło mi do głowy: „łał”. Tak się czułam, łał co to była z podróż, cóż za nowe doświadczenie. Jak dużo wiedzy zyskałam, bo wkroczyłam w nowy baśniowy świat. To jedna z najciekawszych książek, które ostatnio czytałam, dziękuje autorce za te nowe doznania i za tak pięknie napisaną powieść.
Ten świat fantasy był dla mnie niespodzianką. To pierwsza książka tego gatunku od kilku lat w mojej biblioteczce. Szczerze jestem zakochana w tej historii i chętnie obejrzałbym jej ekranizację. Cudowna fabuła czyta się z dużą ciekawością i wręcz pochłania kolejne strony. Szybka akcja, pełna emocji i zwrotów. Polecam nawet dla tych, którym ten gatunek jest obcy.
To już trzecia powieść Anny Kucharskiej. Jest to I tom z serii Bieszczadzkiej, co było dla mnie dużą zachętą, bo miałam nadzieję, że akcja toczy się właśnie w tej przepięknej scenerii.
Beata Polska wyjechała z rodzinnej miejscowości, gdy wkraczała w dorosłość. Od kilkunastu lat satysfakcję daje jej praca w Stanach Zjednoczonych, a jej życie wydaje się stabilne i poukładane. Gdy przyjeżdża na pogrzeb ojca do Polski, okazuje się, że odziedziczyła pensjonat „Kwiaty Józefa”, o którym istnieniu nawet nie wiedziała. Wracają też wspomnienia z przeszłości oraz pojawia się mężczyzna, jej pierwsza miłość. Dziewczyna skrywa tajemnicę, która przez lata nie pozwalała cieszyć się jej życiem. Nikt nie rozumie, dlaczego wyjechała, gdy była młodą dziewczyną, dlaczego zostawiła swoją miłość? Co takiego się wydarzyło i przed czym musiała uciekać? Czy w małej miejscowości Wetlinie znajdzie swój dom, swoje miejsce na ziemi?
Główna bohaterka mówi o sobie, że jest „popaprana emocjonalnie”. Wydarzenia z przeszłości obecne są nadal w jej życiu, mimo że minęło wiele lat. Jako trzydziestopięcioletnia kobieta nadal nie radzi sobie z własnymi emocjami. Jedyną drogą, jaką zna, jest ucieczka od problemu. Dziewczyna wyjeżdża z rodzinnej miejscowości, skazując nie tylko siebie na cierpienie, ale i najbliższych. Jedno zdarzenia, jedna decyzja, a może zmienić życie wielu osób. Pogubiona bohaterka szuka miejsca na dom.
Autorka umiejscowiła akcję w przepięknej scenerii przyrody bieszczadzkiej. Życie Beaty toczy się w Nowym Jorku oraz w Polsce w Wetlinie. Pensjonat „Kwiaty Józefa” przepięknie opisany, dokładnie z ciekawymi detalami. Okolica zachęca do przyjazdu i miałam ochotę czytać tylko o wydarzeniach, które dzieją się w tej malowniczej miejscowości. Książka napisana lekko, bohaterowie naturalni. Irytował mnie mężczyzna bliski sercu Beaty, jest mało wyrazisty i brakuje mu pazura. Podobało mi się przedstawienie społeczności mieszkającej w tych okolicach.
Anna Kucharska poruszyła trudne tematy, a główną bohaterkę obdarzyła bogatym wachlarzem emocji. Strach, który towarzyszył jej przez całe życie, smutek, złe relacje z mężczyznami, próba zrozumienia samej siebie. Czytając, wzruszyłam się, smuciłam, denerwowałam i złościłam na Beatę. Gdy nosimy w sercu emocje, z którymi nie umiemy sobie poradzić, nie powinniśmy ich unikać, a poszukać pomocy.
Pokonywanie trudów, własnych lęków, walka z wewnętrznymi demonami przeszłości, tworzą bardzo ciekawą powieść. Umiejscowienie tej historii w pięknej scenerii jest jej wielkim atutem. Uczucie spokoju i rozmarzenia towarzyszyło mi przy czytaniu. Przeszłość ma znaczenie i nie da się przed nią uciec, trzeba się z nią zmierzyć i zaakceptować
„Dom Beaty”, to opowieść słodko-gorzka z zapachem gór, kalejdoskopem uczuć i widokami, które dadzą impuls do odwiedzin tego pięknego regionu. Jeżeli pojawi się kolejny tom z serii bieszczadzkiej, to z przyjemnością po niego sięgnę.
Świat Macieja właśnie legł w gruzach. Jego żona Janina zginęła w wypadku samochodowym. Przed nim trudne zadanie, poinformować rodzinę oraz dzieci. Sam będąc w rozsypce, musi zająć się dziećmi i pracą, a jednocześnie znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Wypadek zdarzył się pod Mrągowem, ale jego żona pojechała do Krakowa. Gdzie była i co tam robiła? Obwiniał się o śmierć żony, bo gdy ostatni raz rozmawiali, to tylko po to, by się pokłócić. Mężczyzna zaczął szukać i odkrywa wiele sekretów Janiny. Wkrótce dowiaduje się, że tak naprawdę jej nie znał, a tajemniczy mężczyzna, który przyszedł na pogrzeb, może mu pomóc odpowiedzieć na nurtujące go pytania. Jak wyglądały ostatnie miesiące jej życia? Czy miała kochanka, a może prowadziła podwójne życie?
Wyrwa
Początek powieści zaczął się dość przewidywalnie. Myślałam, że odkryłam zamysł autora. W połowie książki zwroty akcji jednak posypały się jak z rękawa. Książka nie dała się odłożyć nawet na chwile, bo ciekawość brał górę nad zmęczonymi oczami. Fabuła wymyślona po mistrzowsku z elementami zaskoczenia. Bohaterowie powoli dogłębnie zilustrowani, czuje się ich życie i codzienność. Emocje głównego bohatera bardzo trudne i zmieniały się wraz z wydarzeniami. Od złości, smutku, poczucia winy po odwagę, bunt, walkę z własnymi słabościami. Doskonale zbudowane napięcie, które kieruje wprost do wątku kryminalnego. Ten thriller psychologiczny napisany dość łagodnie i nie musiałam zamykać oczu ze strachu, co dla mnie jest plusem. Płynny zrozumiały język, doskonałe żywe dialogi prowadziły gładko przez wartką akcję.
Małżeństwo opisane, jakich wiele. Niby razem, a jednak tak mało o sobie wiedzą. Każdy ma tajemnice i własne życie. Poruszane problemy są bardzo realne, rzeczywiste, mogą wydarzyć się w każdym domu. Brak zrozumienia drugiej osoby, kłamstwo, brak szczerej rozmowy. Nikt nie jest idealny, każdy popełnia błędy. Tylko jednym uchodzi to na sucho, a drugim niszczy życie. Najprostsza metoda to obwinianie się nawzajem. Maciej powoli i konsekwentnie dąży do odkrycia prawdy. Nie bez znaczenia jest bohater drugoplanowy Wojnar, który ma wpływ na wiele zdarzeń i popycha Macieja do przodu, dodaje mu odwagi, a zarazem zmienia jego życie.
Czy książka kiedyś doczeka się ekranizacji jak poprzednia? Ja nie miałby nic przeciwko temu, już widzę, jak wciska w fotel widzów, którzy czekają z napięciem, co będzie dalej. Dużo emocji, porusza trudny tematy uczuć w małżeństwie. Brak szczęścia, poświecenie dla rodziny, to problemy wielu par. I dlatego powieść może być kolejny bestselerem, bo dotyka tematy, które są bliskie każdemu z nas w sposób nieskomplikowany. Zmusza do refleksji nad naszym związkiem i życiem. Może po tej lekturze wielu osobom uda się poprawić relacje rodzinne, zanim zdarzy się nieszczęście.
Do przeczytania książki czasem zachęca mnie tytuł, opis lub ciekawa okładka. Tym razem to temat i blurb zachęcił mnie skutecznie. Autor jest scenarzystą, reżyserem, producentem i dziennikarzem. Jest twórcą nagrodzonych filmów dokumentalnych emitowanych w różnych telewizjach. Jeżeli scenarzysta pisze książkę, to pomyślałam, że musi być ciekawa i niejednoznaczna.
Człowiek, a nie człowiek
„Człowiek, a nie człowiek”, to powieść o dramacie mężczyzny, który zaznał nieprzychylność losu i ludzi. Wystarczyło kilka wydarzeń, zbiegów okoliczności, by z dnia nadzień stał się bezdomnym. Markijan Sowa, to główny bohater, który jest pół Polakiem, pół Ukraińcem. Wykształcony, młody, przystojny człowiek mieszka na dworcu kolejowym w Gliwicach. Co takiego się wydarzyło, że dorosły mężczyzna nie ma środków do życia i śpi na ławce?
Po kilku stronach myślałam, że to opowieść o bezdomnym człowieku, ale okazało się, że nie tylko. Jak Markijan stał się bezdomnym, dowiemy się z perspektywy nie tylko samego bohatera, ale i kilku osób, które miały z nim styczność. Każda z tych osób ma swoje własne życie, problemy i możemy się dowiedzieć, jak widzą naszego bohatera. Osoby, które spotyka Markijan, bardzo się różnią, ale wszystkie mają wspólny mianownik. Kiedyś na swojej drodze spotkały człowieka, który potrzebował pomocy. Czy pochyliły się nad nim i podały mu pomocną dłoń? Czy ich wspomnienia pokryją się ze wspomnieniami bezdomnego mężczyzny?
Niezwykle ciekawie skonstruowana fabuła, płynny język interesujące wzmianki z okresu, kiedy dzieje się akcja (2013 r.). Dużo pobocznych wątków, które jeszcze bardziej wciągają w całą opowieść. Pierwszy raz od dawna opis z tyłu książki mocno mnie zachęcił do czytania. Autor zrobił jeszcze więcej, bo zaskoczył mnie fabułą, a zakończeniem zirytował. Za wszystkie emocje od wzruszeń, nostalgie, zadumę po złość, irytacje, bardzo dziękuje.
To jedna z tych książek, które mogą zmienić zachowanie, poglądy, przekonania czytelnika. Gdy będę przechodziła w centrum miasta obok ludzi skrywających się w bramach lub siedzących na ławkach pilnujących swojej reklamówki, w które mieści się cały dobytek ich życia, nie przejdę już obojętnie. Zawsze przypomni mi się Markijan Sowa. Bezdomność to nie zawsze wybór, to często niewłaściwe decyzje, splot wydarzeń i obecność złych ludzi u boku. Moje serce będzie bardziej czułe, a umysł otwarty.
Nie zawsze ktoś jest bezdomny, bo chce, bo pijak. Większość to nie znaczy, że wszyscy. Opowieść pozwala pozbyć się stereotypów, które nosimy w sobie i uczy reagowania na jednostkę. Zaczniemy zauważać pojedynczą osobę.
Powieść skłania do refleksji, pochylenia się nad drugim człowiekiem. Zaczynamy się zastanawiać, czy my nie spotkaliśmy w naszym życiu kogoś, komu mogliśmy pomóc. Czasem małe gesty, drobna pomoc, a może znaczyć dla kogoś wszystko, dosłownie wszystko, może uratować czyjeś życie. Bardzo dobra lektura z przesłaniem, ciesze się, że mogłam przeczytać tę książkę.
Gdy zobaczyłam ten intrygujący tytuł i wyrazistą okładkę książki wiedziałam, że chcę sprawdzić, co zawiera w środku. Autorka Ewelina Domańska wykorzystała doskonale swoją wiedzę z zakresu informatyki, tworząc bardzo interesującą fabułę.
itakjuzniezyjesz.com
Pasmo niekończących się problemów, śmierć bliskich oraz mnóstwo życiowych porażek sprawia, że Adrian ma dość życia. W tym trudnym czasie znajduje ulotkę reklamową strony itakjuzniezyjesz.com. Postanawia z niej skorzystać, ale nie wie, jak bardzo to zmieni jego życie i już nic nie będzie takie jak wcześniej. Na stronie internetowej poznaje dziewczynę, która podobnie jak on nie chce już żyć. Brakuje im odwagi, by popełnić samobójstwo, a tutaj mają znaleźć pomoc. Ich drogi nieoczekiwanie się krzyżują. Chłopak szybko pożałuje, że nie przeczytał regulaminu strony przed zalogowaniem. To może zaważyć na dalszym jego losie. Ciąg zdarzeń, który ma później miejsce, niejedną osobę przyprawi o szybsze bicie serca. Kto stworzył stronę z tak okrutnymi zasadami ? Ten młody człowiek musi znaleźć odpowiedź na wiele pytań.
Bardzo ładnie wydana książka z przyciągającą okładką i interesującym tytułem. Narracja w pierwszej osobie jest czytelna i sprawnie prowadzi przez fabułę. Dla mnie powieść mieści się w gatunku sensacyjnym, kryminalnym, ale thriller, to za dużo by było powiedziane.
Fabuła pomysłowa, rozbudowana, prowadzi nas powoli za bohaterami i wciąga w ich świat, gdzie komputery odgrywają dużą rolę. Niektóre wątki zbyt nierealistyczne, mało wiarygodne i czyta się je z przymrużeniem oka. Reszta fabuły wymyślona rewelacyjnie. Emocje, jakie mi towarzyszyły przy czytaniu, to duża ciekawość co będzie dalej i uśmiech. Co jakiś czas główny bohater wspomina słowa babci, co jest bardzo ujmujące i pozytywnie zapada w pamięć. Wartka akcji i wydarzenia pędzące do przodu nie pozwalają się nudzić. Czeka na nas przyjaźń, miłość, nienawiść, wątki sensacyjne oraz wiedza z informatyki i liczne zagadki do rozwiązania.
Dużym atutem są bohaterowie. Cechy, którymi obdarzyła ich autorka, są doskonale wymyślone, przyciągające czytelnika i nie sposób pomylić poszczególnych postaci, które są bardzo charakterystyczne. Dialogi naturalne z dobrym ironicznym poczuciem humoru. Doskonała umiejętność Eweliny Domańskiej obrazowego przedstawienia otoczenia, powodują płynność i lekkość czytania.
Książka przyciąga do siebie i zadowoliła w pełni moje wyobrażenie, które pojawiło się w głowie po przeczytaniu tytułu. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę powieść, bo pozostanie na dłużej w mojej pamięci. Można się w niej zaczytać i delektować innowacyjnymi pomysłami autorki. Ten debiut zaliczam do bardzo udanych.
Po raz kolejny sięgam po książkę dla młodszych odbiorców. Autorka Beata Sagan może pochwalić się swoją pierwszą powieścią, ale nie pierwszym napisanym tekstem. Publikuje z powodzeniem na Wattpad.com, gdzie znajdziemy wiele jej opowiadań.
Książka na prezent
Książka o młodzieży wchodzącej w dorosłe życie, problemach, zainteresowaniach i pierwszych miłościach. Bohaterka to ładna i lubiana Joasia. Ma kochających rodziców i dużo przyjaciół. Jak każda dziewczyna w wieku siedemnastu lat pragnie mieć chłopaka. Podkochuje się od dawna w przystojnym Marku. Należy on do grupy chłopców lubianych i nie narzeka na brak powodzenie u dziewczyn. Joasia marzy, by iść na studniówkę tylko z nim. Dziewczynę pilnuje nadopiekuńcza mama, brat, a nawet irytujący sąsiad, Wszyscy starają się, by nie wpadła w kłopoty i złe towarzystwo. Nastolatka usilnie poszukuje szczęścia w miłości. Tylko czy dobrze lokuje swoje uczucia ? Czy w tym wieku, da się uniknąć rozczarowań miłosnych i bólu złamanego serca ?
Moją uwagę przykuła okładka książki, jest dopracowana, a drobne detale doją tej książce wyjątkowego charakteru. Piękna okładka na miłym w dotyku papierze. Zakładki z informacją o autorce i opinia innych osób o książce, wszystko to razem wygląda bardzo profesjonalnie i zachęca, by książkę wziąć do ręki.
Opis z tyłu książki nie porwał mnie, co często mi się zdarza. Fabuła jednak okazała się bardzo ciekawa. Bohaterowie bardzo dobrze opisani ze szczegółami, które tworzą interesującą całość. Najbardziej podobało mi się tło fabuły. Rodzina dziewczyny, starszy brat, codzienne relacje rodzinne. Czyta się jednym tchem, bardzo płynnie przechodzi się do kolejnego rozdziału. Wzruszyłam się kilka razy, a przez większość czytania uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Nie zabrakło dowcipnych dialogów i humorystycznych wątków. Narracja w pierwszej osobie, czasem może wydawać się nudna, ale tak nie jest, gdy pisze Beata Sagan. Książkę po prostu nie da się odłożyć, bo przyciąga do siebie, jak niedokończona tabliczka czekolady.
Cudowny debiut, lekkie pióro, wciągająca fabuła, mimo że, to książka dla młodzieży, świetnie spędziłam czas. Powieść porusza problemy, które są ponadczasowe i każdy dorosły doświadczył je, będąc młodym. Rozwiązywanie ich nie zawsze jest łatwe, a ich skutki mogą rzutować na resztę życia. Jak to wszystko pogodzić, by być szczęśliwym i żeby innych uszczęśliwić ? Często rodzice wyznaczają pewne ramy, narzucają swoje zdanie. Realizują poprzez młodych ludzi, swoje niespełnione aspiracje.
Książka przeniosła mnie do młodych lat, racząc miłą dawką wspomnień. Autorka doskonale poradziła sobie z przekazywaniem emocji, których tyle się kryje w młodych ludziach. Dobrze napisana, ciekawie wykreowani bohaterowie z energetyczną muzyką w tle. Ten debiut to naprawdę dobrze wykonana praca autorki. Wszystkie elementy do siebie pasują, a całość zasługuje na bardzo wysoką ocenę. Więcej recenzji na blogu: https://ksiazkanaprezent.blogspot.com/
Kiedy sięgałam po książkę, spodziewałam się typowej romantycznej historii, ale autorka Patrycja Giesecke mocno mnie zaskoczyła. Opis na książce nie oddaje tego, co znalazłam w środku. Dostałam dużo więcej, niż mogłam się spodziewać.
Kiedy nadejdzie czas
Powieść obyczajowa osadzona w bajkowej scenerii z piękną, młodą i bogatą główną bohaterką. Hope Lanstor ma dobre serce i umie się dzielić, tym co ma z innymi. Wokół siebie ma wielu przyjaciół, którzy ją kochają i wspierają. Jest zajęta pracą i działalnością charytatywna. Jej główny cel w życiu to pomaganie innym i nie myśli o życiu osobistym. Gdy jednak pojawia się bardzo przystojny, lecz gburowaty lekarz Dru jej życie się zmienia. Uzasadniona niechęć do mężczyzny z czasem zmienia się w uczucie, które pozwoli, choć na chwile zapomnieć jej o chorobie, którą udało jej się niedawno zwalczyć. Czy majątek i miłość dadzą jej szczęście ?
To bardziej złożona opowieść nie tylko o miłości, ale o tym jak życie potrafi być niesprawiedliwe. Cierpienie i ból nie wartościują wedle zamożności. Są przeznaczone dla wszystkich niezależnie od statusu materialnego. Autorce udało się nawiązać do trudnych tematów. Łączy je z przecudowną, dobrą bohaterką, która niczym anioł pomaga innym. Tylko czy jej życie jest anielskie ? Czy ten lukier, który zobaczyłam na początku powieści, aby się nie zmienił w gorzki smak życia ? Spoglądając czasem na cudze życie, wydaje nam się takie idealne. Ludzie zamożni kojarzą się nam ze szczęściem. Czy jednak takie jest ?
Książkę czyta się płynnie i zaskakuje z każdą stroną. Bohaterowi drugoplanowi wiarygodni, dobrane cechy charakteru ciekawe. Dialogi napisane tak, że nawet ich nie zauważyłam. Wtapiają się doskonale w całość, tworząc bardzo ciekawą fabułę. Po prostu zostaje tylko przyjemność z czytania. Dużo wzruszających momentów, które ściskały za serce. Styl pisania autorki jest lekki, książkę czyta się szybko. Piękna okładka, ale blurb umieszczony na niej zmylił mnie, bo wydał mi się mało ciekawy.
Autorka doskonale przekazała emocje i obdarowała nas dużą dawką wzruszeń. Historia, która na początku wydawała się słodka i romantyczna, okazała się zupełnie inna. Intrygująca, nieprzewidywalna, a lukier, który widziałam na początku książki, nagle zniknął. Jakby autorka chciała powiedzieć: „witamy w realnym świecie”. Czytałam z ciekawością, płakałam ze wzruszenia, zakończenie mnie zaskoczyło. Polecam i czekam na kolejną powieści autorki. Więcej na blogu:https://ksiazkanaprezent.blogspot.com/
Po książkę sięgnęłam z dużą ciekawością. Wiedziałam, że „Z głową w gwiazdach” to powieść dla młodzieży. Nie raz się przekonałam, że nie powinnam się sugerować tym, że moje osiemnaście lat już dawno minęło. Właśnie książki dla młodzieży wielokrotnie sprawiały mi dużo przyjemności z czytania.
książka na prezent
Bohaterowie, to młodzi ludzie, którzy wkraczają w dorosłe życie. Zorie to dziewczyna, dla której gwiazdy są tym, co kocha najbardziej. Poza swoim hobby ma problemy takie, jak większość młodych ludzi. Rozterki sercowe, brak porozumienia z rodzicami, przyjaźnie i troski związane ze szkołą. Lennon to chłopak, który nie miał łatwego życia, a przyjaźń z Zorie wiele dla niego znaczyła. W pewnym momencie los ich rozdzielił i ich przyjaźń przerodziła się w dużą niechęć. Ich rodziny poróżniły się i delikatnie mówiąc, nie pałały do siebie miłością. Dużo w ich życiu jednak się zmienia, gdy wyjeżdżają w góry razem z przyjaciółmi ze szkoły. W pewnym momencie pozostają sami w głuszy i muszą sobie poradzić, by przetrwać, by się nie zgubić. Sytuacja, w której się znajdują, daje im możliwość wyjaśnienia nieporozumień z przeszłości. Tylko czy im się to uda ? Czy tajemnice skrywane w sercach da się wybaczyć ?
Autorka Jenny Bennett poprowadziła nas do świata ludzi młodych. Mogłoby się wydawać, że to powinny być najszczęśliwsze lata. Niestety nie zawsze tak jest. Młodzież, która wkracza w dorosłe życie, musi zmierzyć się z wieloma trudnymi decyzjami. Mogą się ważyć ich losy na resztę życia. Te trudne wybory jak studia, czy przynależność do odpowiedniej grupy w szkole, by być lubianym. Jeszcze do tego rodzice, którzy często są mniej odpowiedzialni od swoich dzieci.
Dużym atutem książki jest to, że fabuła toczy się w przepięknej scenerii parku krajobrazowego. Mamy możliwość przenieść się w ten piękny region. Bardzo realnie opisany teren, dużo przydatnych informacji, jak odnaleźć się w takim odosobnieniu i bez cywilizacji. Bohaterowie bardzo realni, dopracowani szczegółowo. Widzimy ich dokładnie oczami autorki.
Nie myślałam, że tak często się wzruszę, że znajdę tak dużą dawkę emocji. Czyste uczucia, romantyczne uniesienia i piękno okolicy, w której się to wszystko dzieje sprawiły, że powieść czyta się jednym tchem. Każdy rozdział zakończony tak, by chcieć bardzo przeczytać następny. Ciężko odłożyć książkę, bo napisana lekko z ciekawymi dialogami pełnymi humoru. Wiem, że to książka dla młodzieży, ale zawarte w niej tematy dotyczą osób w różnym wieku.
Może osoby, które mają w domu nastolatki, powinny specjalnie sięgnąć po tę lekturę, by lepiej zrozumieć ich problemy. Świat ludzi młodych naprawdę jest trudny i nie polega tylko na zabawie. Duże oczekiwania pokładane w nich powodują, że nie każdy młody człowiek może je udźwignąć.
Cudowna powieść o młodych ludziach. Akcja osadzona w przepięknej scenerii z przyrodą i gwiazdami w tle. O uczuciach, lękach, problemach i zakazanej miłości. Polecam nie tylko tym młodszym czytelnikom. Refleksje, które na nas spłyną po przeczytaniu, przyniosą ukojenie niejednej skołatanej duszy. A może znajdziemy wśród bohaterów siebie z młodych lat ? Więcej recenzji na blogu:https://ksiazkanaprezent.blogspot.com/
Książka „Biuro M” powstała przy współpracy dwóch znakomitych autorów, którzy już nie pierwszy raz tworzą razem.
książka na prezent
Magdalena Witkiewicz, której powieść „Czereśnie zawsze muszą być dwie” zwyciężyła w 2017 r. w plebiscycie Lubimy Czytać na najlepszą książkę obyczajową.
Alek Rogoziński – autor, który w swoich książkach morduje z uśmiechem, a popularność zdobył w 2016 r. powieścią „Jak Cię zabić, kochanie ?”. Ten znakomity duet stworzył powieść komediową o miłości i oddał ją w nasze ręce w 2018 r.
Główna bohaterka Barbara, mimo że jest ładną dziewczyną, po przykrych doświadczeniach z mężczyznami nie wierzy już w miłość. Jedynym mężczyzną w jej życiu jest kot Puszysław. Ona sama unika mężczyzn i stara się ułożyć życie jak najdalej od nich, chowając się pod szerokimi swetrami i nieciekawymi ubraniami. Drugą postacią jest Jacek, życiowy pechowiec. Każda jego praca kończy się w dziwnych pechowych okolicznościach. Jedyne co mu się udaje, to podrywanie kobiet, bo umiejętnie roztacza swój urok osobisty i nie jest obojętny na ich wdzięki.
Ta przesympatyczna para zaczyna pracę w biurze matrymonialnym. Nieoczekiwanie ich zajęcie okazuje się bardzo interesujące i nie ma mowy o nudzie. Przeżywają ciekawe przygody pod okiem szefowej, od które każdy chciałby uciec jak najdalej.
Poznajemy miejsce, w którym pracują i ich wyjątkowych sąsiadów, dzięki którym wątki stają się bardziej atrakcyjne, a bohaterowie drugoplanowi bardzo lubiani.
Ciekawa fabuła pędząca do przodu z każdym rozdziałem. Dowcipne dialogi i zabawne wątki poboczne, które dopełniają doskonałą całość. Książkę czyta się szybko i z zaangażowaniem, bo chcemy wiedzieć, co będzie dalej. Cały czas uśmiech gości na naszych twarzach, a ciekawość nie pozwala się rozstać z lekturą.
Wciągająca powieść o poszukiwaniu miłości z dużą dawką humoru. Bawimy się świetnie i już od pierwszych stron dajemy się wciągnąć w życie głównych bohaterów.
Sięgając po tę pozycję, spodziewałam się dobrej lekkiej lektury. Autorzy stanęli na wysokości zadania i nie zawiedli. Czekam na kolejne propozycje duetu Witkiewicz- Rogoziński, które zaspokoją mój rozbudzony apetyt. Więcej na blogu:https://ksiazkanaprezent.blogspot.com/
Kinga Suchecka debiutuje, wydając powieść „W poszukiwaniu szczęścia”, która opowiada o kobiecych rozterkach i codziennych zmaganiach w poszukiwaniu szczęścia.
Główna bohaterka Anka ma 24 lata i noworoczne postanowienia, które szczególnie dotyczą jej wagi. Co roku te same postanowienia, których nie realizuje z różnych powodów. Nadchodzi jednak moment w jej życiu, że postanawia wiele zmienić, wyprowadzając się od rodziców, zamieszkując w wynajętym mieszkaniu. Praca, własne rachunki i codzienne zmagania ze sobą i wagą, która nie pozwala dziewczynie uwierzyć w siebie. Samotna z kotem u boku marzy o bliskiej osobie, marzy o miłości.
Anka ma do siebie duży dystans i potrafi śmiać się z własnych wpadek i codziennych trudności. To taki śmiech przez łzy, wołanie o pomoc. Dowcipne dialogi i narracja w pierwszej osobie okraszona sarkazmem i autoironią powodują, że książkę czyta się cały czas z uśmiechem. Kochamy naszą bohaterkę i utożsamiamy się z wieloma jej rozterkami i przeżyciami. To normalna dziewczyna z sąsiedztwa z kobiecymi problemami. Czytając, sto razy powtarzałam zdanie: „ja też tak mam”.
W książce nie zabraknie głębszych refleksji, a fabuła jest bardzo ciekawa. To dziwne, ale dałam się zaskoczyć, kiedy fabuła nagle skręcił w inną stronę, a ja się tego nie domyśliłam. Taki pomysł na zwrot akcji bardzo mi się podobał.
Mam wrażenie, że problem dążenia do idealnej figury dotyka połowę kobiet. Każda kobiet kiedyś walczyła z 3, 5 czy 10-cioma kilogramami, dążąc do ideału. Wydawałoby się, że to tylko waga i kilka kilogramów więcej, ale niekiedy potrafią zdominować życie niejednej kobiety. Diety, życie fit, magazyny kobiece, telewizja, z każdej strony jesteśmy atakowane kanonami piękna, w który próbujemy się wpisać.
To niesamowite jak rozmiar ubrań może wpłynąć na nasze życie i jak je podporządkować, ale my kobiety niestety tak mamy. Jedno jest pewne, bycie szczęśliwą nie zależy od rozmiaru 36 czy 38. Szczęście jest w naszych głowach, a nasze życie nie może się kręcić tylko wokół diet i wystających fałdkach na brzuchu.
To debiut ? Aż trudno uwierzyć. Czyta się świetnie, a uśmiech na twarzy nie schodzi cały czas. Powieść bardzo dobrze napisana z dużą dawką humoru i nieoczekiwanym zakończeniem.
W tym roku przypada 75 rocznica wyzwolenia Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego i Zagłady AUSCHWITZ. Wiele publikacji w związku z tym wydarzeniem ma premierę właśnie w roku 2020.
Autorka książki „Motyl i skrzypce” ma w swoim dorobku wiele nagrodzonych powieści historycznych. Kristy Cambron jest historykiem sztuki i doskonale swoją wiedzę przeniosła na karty tej powieści. Fascynuje się okresem II wojny światowej, o której słyszała z opowiadań dziadka. Ta niezwykła książka, to doskonałe połączenie zainteresowań autorki, czyli historii i sztuki.
Powieść opowiada o młodziutkiej Adele von Bron, której żyje się beztrosko pod opieką zamożnych rodziców. Dziewczyna ma talent muzyczny i kocha skrzypce. Mimo młodego wieku zaczyna rozumieć co okrutnego dzieje się na świecie. Pomaga żydowskim rodzinom, wbrew woli jej rodziców, za co zostaje ukarana. Jej życie dramatycznie się zmienia, gdy przekracza próg Auschwitz. Zderzenie tych dwóch tak różnych światów, nie pomaga dziewczynie. Musi odnaleźć się w tych warunkach i tylko miłość do muzyki i mężczyzny bliskiemu jej sercu, pozwala jej trwać w tych warunkach.
Drugą bohaterką powieści jest Sera James, która prowadzi galerię sztuki na Manhattanie. Jej życie toczy się w obecnych czasach i poszukuje portretu młodej skrzypaczki, który pierwszy raz zobaczyła, gdy była dzieckiem. W odszukaniu tajemniczego obrazu pomaga jej William Hanover, który ma w tym nieco inny cel, ale jego istotą jest te sam obraz.
Autorka przenosi nas do okresu z czasu wojny, kiedy żyła Adele, a za kilka stron znajdujemy się w galerii Sery, która poszukuje tajemniczego obrazu. Bardzo dobrze skonstruowana powieść. Czytelnik zawsze wie, czy mowa jest o dzisiejszych, czy dawnych czasach. Czekamy z niecierpliwością na kolejne rozdziały, bo fabuła pochłania i zaskakuje tak jak samo zakończenie.
Tajemnice z przeszłości, próba rozwiązania zagadki obrazu, to wszystko powoduje ciekawość czytelnika. Z drugiej strony losy Adele, która żyje w trudnych czasach. To czasy i wydarzenia bardzo smutne, dlatego też warte zapamiętania. Powieść zmusza do refleksji i daje nadzieje oraz wiarę w siłę człowieka. Nie możemy zapomnieć, co się wydarzyło w obozie koncentracyjnym 75 lat temu i jak okrutne były losy ludzi żyjących w tamtych czasach. Dzięki tej książce poznamy fakty, które są osadzone w powieści razem z wątkiem miłosnym.
Czytając, nie sposób się nie wzruszyć, oczu z łez nie otrzeć, ale za chwile nadzieja wstępuje i dalej się czyta tę piękną fabułę. Powieść roztopiła serce me, ale w pozytywny sposób, bo do rozmyślań skłoniła i dała wiarę w lepsze jutro. Miłość, obóz koncentracyjny, wiara w Boga, siła kobiet i determinacja, by żyć. O ludziach silnych i niezłomnych, o miłości jakże trudnej w czasach tak okrutnych. Bardzo wysoko oceniam tę powieść i na długo zostanie w mej pamięci.
Gdy przeczytałam opis na okładce, nabrałam dużej ochoty, by zapoznać się z tą książką. Monika B. Janowska oddaje w nasze ręce kolejną dobrą powieść. Wyjątkowo ciekawa fabuła i szybka akcja powoduje, że o nudzie nie mam mowy.
"Mało brakowało"
Dwie główne bohaterki, to Magda i Blanka, ale w ich życiu pojawi się jeszcze jedna kobieta, Babka Władysława. Trzy kobiety na początku nie wiedzą o swoim istnieniu, ale ich losy autorka sprytnie łączy w piękną opowieść.
Magda jest hydraulikiem i pracuje często na różnych budowach wśród mężczyzn. Prowadzi firmę ze swoją wspólniczką i jest doskonałym fachowcem. Wpada w oko przystojnemu architektowi, któremu brudne robocze spodnie wcale nie przeszkadzają. Magda ma dziwną przypadłość i pod wpływem stresu nie może wypowiedzieć ani słowa, co nie ułatwia jej życia.
Blanka to atrakcyjna blondynka, którą porzuca mąż. W jej życiu nastaje ciąg niecodziennych zdarzeń. Swoje rozsypujące się życie próbuje pogodzić z opieką nad ojcem, który ma zaniki pamięci. Jej nieporadność stwarza dużo niepotrzebnych komplikacji i utrudnia jej życie. Cechy charakteru dziewczyny potrafią lekko irytować, a zachowanie bawić.
Te dwie kobiety poznają się w dziwnych okolicznościach, mimo to szybko się polubią. Jest jeszcze jedna wyjątkowa bohaterka choć drugoplanowa, jednak w całej fabule bardzo ważna. Babka Władysława to energiczna staruszka z tajemnicą z przeszłości, która namiesza w życiu obu dziewczyn.
W książce dzieje się bardzo dużo, a wątek kryminalny dodaje dodatkowych emocji. Tajemnice Babki Władysławy okażą się bardzo intrygujące. Wszystkie bohaterki cudowne, z dokładnie zarysowanymi charakterami.
Powieść obyczajowa z domieszką akcji kryminalnych o kobietach, miłości, rozterkach sercowych i darowaniu życia. Wielowątkowa fabuła nie pozwala się nudzić. Napisana lekko z dowcipnymi dialogami i narracją z dużą dawką humoru. Dobrze spędzony czas, a wnioski, które wyciągniemy, mogą zaowocować na przyszłość i zmienić nasze lub czyjeś życie.
„Mało brakowało” – To książka o trzech kobietach, o różnych zainteresowaniach i preferencjach, ale życie niespodziewanie krzyżuje ich losy. Opowieść czasem wzruszająca, czasem śmieszna lub zmuszająca do zadumy i przemyślenia. Dopracowane cechy bohaterek i ich życiowe problemy uwiodą nas. Nie będziemy się nudzić, bo akcja biegnie do przodu i nie ma czasu na odkładanie książki nawet na chwilę.
Dla Kobiet, bo znajdą dużo pozytywnych emocji, które dodadzą blasku ich życiu. Ważne tematy, a zarazem ogromne poczucie humoru da nam dużą przyjemność z czytania.
Powieść dla Dziewczyn, bo sytuacje w powieści są życiowe i mogą pomóc w rozwiązywaniu ich problemów, a troski dnia codziennego już nie będą wydawać się tak duże. Wątek osób starszych pozwoli lepiej zrozumieć własnych dziadków.
Doskonała książka na prezent dla Babci, której spodoba się bohaterka w sędziwym wieku o niebywałej energii i mądrości życiowej. Fabuła wielowątkowa, w której nie pominięto problemów i chorób ludzi starszych.
W marcu przed premierą miałam przyjemność zapoznać się z kolejną książką Anny Ficner – Ogonowskiej, która jest autorką niejednego bestselleru. Jej książki cieszą się dużą popularnością, bo nie brakuje w nich codziennego życia i dużej dawki ludzkich emocji.
Główną bohaterką jest Anka, a jej liczne grono przyjaciół dopełnia doskonale jej życie. W wieku czterdziestu lat zakończyła związek z żonatym mężczyzną. Nie układa się jej w miłości, za to odnosi sukcesy w pracy. Za namową przyjaciółki jedzie na wcześniej zaplanowane wakacje z przyjaciółmi, mimo smutnego nastroju. Jej świat się rozsypał, życie uczuciowe legło w gruzach, a poczucie zmarnowanych lat w związku bez przyszłości tylko potęguję te złe emocje. Jednak przyjaciele, piękna pogoda i cudowna okolica, daje jej chwilowe wytchnienie od smutnej rzeczywistości. W tej pięknej scenerii poznaje Filipa, który jest nią oczarowany i stara się zdobyć jej serce. Nie jest to proste, bo Anka po smutnych przeżyciach nie jest gotowa na nowe związki.
Poznajemy Ankę i jej życie. Filip to chłopak, który się nie poddaje i podąża za swoją miłością. Nie mniej ważni są przyjaciele ze szkoły, którzy są przy niej w ważnych i trudnych chwilach: Mańka, Kaśka, Basia i Rafał. Mańka, najbliższa przyjaciółka, to kobieta żywiołowa z dużym temperamentem. Wprowadza dużo chaosu, ale i radości. Główni bohaterowie są dopracowani, dokładnie przedstawieni. Poznajemy ich teraźniejsze życie, ale i przeszłość, co pozwala zrozumieć ich postępowanie. Energiczna przyjaciółka Anki zachwyci niejednego czytelnika i przez chwilę można się zastanowić, kto tu jest główną bohaterką ? Czy na pewno Anka ?
Kiedy po dwustu stronach myślałam, że wiem, jak się ta historia zakończy, nastąpił nagły zwrot wypadków. Nie powiem jaki, by nie psuć przyjemności czytania. Niespodziewany zwrot, jak to w życiu bywa. Jedna chwila, jeden moment, a potrafi zmienić całe życie. Powieść czyta się bardzo dobrze i szybko. Fabuła wciąga i z ciekawością czekamy, co będzie dalej. W książce opisane są życiowe sytuacje, które dostarczają wielu emocji. Doskonale przedstawione miejsca, w których toczy się akcja, pozwalają je sobie wyobrazić, a opisy przyrody sprawiają dużą przyjemność czytelnikowi.
To nie jest tylko opowieść o miłości, ale o przyjaźni, która okazuje się tak bardzo ważna w trudnych życiowych sytuacjach. Nie jest to banalna historia, jakich wiele. Jest w niej głębszy przekaz do ludzi, których życie załamuje się nagle, bo los nie był dla nich łaskawy. Jeden z wątków urzekł mnie szczególnie.
To siódma książka z serii „Kryminał pod psem”, ale dla mnie to pierwsza przeczytana książka tej autorki. Marta Matyszczak jest autorką scenariuszy fars teatralnych i gier typu Virtual Reality. Jej kryminały z przymrużeniem oka cieszą się dużą popularnością.
Wypocznij i zgiń
Akcja książki toczy się w Szczawnicy. Pod wyciągiem znaleziono ciało Mateusza Słowika. Śmierć lokalnego biznesmena nie może być przypadkowa i należy znaleźć zabójcę. Właściciel wyciągu chce wyjaśnić tę sprawę, bo zarobki zaczęły mu drastycznie maleć. Wynajmuje prywatnego detektywa Szymona Solańskiego i zleca mu jak najszybsze złapanie mordercy. Prywatny detektyw wraz z Różą Kwiatkowską i kundelkiem Guciem zjawiają się w Szczawnicy w celu rozwiązania sprawy morderstwa. W toku śledztwa okazuje się, że sprawa morderstwa związana jest z wydarzeniami z czasów dwudziestolecia międzywojennego. Oprócz spraw zawodowych detektyw musi się zmierzyć z osobistymi zawirowaniami miłosnymi.
Fabuła przybliża nam wydarzenia z dawnych lat oraz z czasów obecnych, w których toczy się śledztwo. Mnie osobiście bardzo spodobał się tajemniczy wątek sprzed lat i dodał całości smaczku kryminalnego, tajemnicy i niedomówienia. Moje podejrzenia co do mordercy, zmieniają się wraz z kolejną stroną. Nie udało mi się przechytrzyć autorki i nie znalazłam winowajcy wcześniej, niż podała mi to na tacy, co jest dużym plusem przy czytaniu kryminałów.
Muszę przyznać, że jako czytałam po raz pierwszy książkę z tej serii, to dużym zaskoczeniem okazał się dla mnie pies. A właściwie pies - narrator, dzięki czemu możemy poznać wydarzenia z jego perspektywy. Zagłębiamy się w jego myśli, refleksje z obserwacji, które z wyjątkowym poczuciem humoru nam przekazuje.
Książka inna niż te, które do tej pory czytałam. Bardzo cenię sobie poczucie humoru autorki i ciekawych bohaterów, których stworzyła. A pies spodoba się każdemu, kto choć trochę lubi zwierzęta.
Nie odgadłam wcześniej, kto jest mordercą, obejrzałam Szczawnicę oczami autorki i dobrze się bawiłam. Już sam tytuł wywołał uśmiech na moje twarzy, a środek dostarczył przyjemnej lektury.
Malwina Chojnacka – autorka powieści obyczajowej, komediowej. Dramat, który stworzyła na potrzeby telewizji pt. „Upał”, zdobył wyróżnienie w 2018 r. „Karma. Odważne i romantyczne”, to pierwszy tom z serii o prawdziwej przyjaźni i sile miłości – do siebie, ludzi i zwierząt.
W książce zauroczą nas trzy przyjaciółki, Wiktoria, Justyna i Ola. Każda z nich inna z własnymi problemami i rozterkami życiowymi. Wspólnie zakładają Karmę – kawiarnię przyjazną psom. Wiktoria to silna kobieta, która po ciężkiej chorobie powraca do normalnego życia. Justyna, miłośniczka zwierząt pracuje w schronisku. Prowadzi własne śledztwo w sprawie katowania psów przez nieznanego sprawcę. Ola podejmuje trudną decyzję o rozstaniu z mężem. Stara się stanąć na nogi i być finansowo niezależną. Łączy ich przyjaźń i miłość do zwierząt. Jeden rok z życia trzech kobiet. Co się może wydarzyć, czy znajdą to, czego szukają ?
Przepiękna okładka zachęca, by otworzyć książkę i poznać życie trzech przyjaciółek. Każda z dziewczyn opowiada wydarzenia ze swojego punktu widzenia, co jaszcze bardziej wprowadza nas w ich świat. Mamy możliwość poznać ich myśli, nastroje i pragnienia. Charaktery bohaterek są bogate, szczegółowe i dopracowane, nie sposób je pomylić. Autorka zadbała, by bohaterki nie były nudne i każda kobieta odnalazła w nich własne cechy i podobieństwo. Dajemy się wciągnąć w ich życie, które nie jest pozbawione smutków i problemów, ale także żartów, uśmiechów i radości. Przyjaciółki wspierają się nawzajem, co stanowi o ich sile. Dzięki relacjom, jakie je łączą, wierzą, że wszystkie problemy mogą zostać rozwiązane.
Szybko się czyta i płynie lekko za fabułą. Z zaciekawieniem pochłania się każdą stronę czasem z uśmiechem, czasem ze zmarszczonym czołem i smutkiem. Paleta emocji, przyjaciółki barwne jak kolorowe ptaki lecące w stronę szczęścia. Czytając, odpoczywałam, uśmiechałam się i czułam się świetnie – to książka stworzona dla mnie.
Doskonale napisana bez zbędnych opisów, nieoczekiwane zwroty akcji, dużo się dzieje i nie można jej odłożyć, bo przyciąga jak magnes. To jedna z tych książek, przy których zapominamy, że nadeszła noc, a dopiero ostatnia strona przypomina, że nastał ranek.