Avatar @maciejek7

Mazury

@maciejek7
183 obserwujących. 187 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 3 lat. Ostatnio tutaj 11 minut temu.
Napisz wiadomość
Obserwuj
183 obserwujących.
187 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 3 lat. Ostatnio tutaj 11 minut temu.

Cytaty

W porównaniu z Polską czy innymi krajami europejskimi w Johannesburgu - i w różnym stopniu w całym RPA - przybyszom na pewno rzuca się w oczy to, że niewiele osób przemieszcza się na piechotę.
Czy całe RPA zapiera dech w piersiach? Oczywiście, że nie. Są miasteczka, których nie można określić innym słowem niż "brzydkie".
Styczność z dziką przyrodą jest częścią życia w RPA. Co prawda lwy po ulicach chodzą tylko na terenie parków narodowych, ale nawet mieszkając w mieście, do obecności niektórych braci mniejszych trzeba się po prostu przyzwyczaić.
O RPA często mówi się, że jest piękne. Jak to zestawić z ciągłym brakiem bezpieczeństwa? Tak, że jedno nijak ma się do drugiego.
Zauważyłam, jak wiele do zaoferowania ma RPA. Poza absolutnie przepięknymi widokami, trasami wspinaczkowymi, dzikimi zwierzętami, fascynującym zróżnicowaniem kulturowym, smakowym, językowym i architektonicznym ten kraj ma też coś znacznie bardziej przyziemnego. Zapewnia wysoki poziom życia osobom z klasy średniej i wyższej.
W małych miasteczkach konwersacje na temat przestępstw dotyczą zwykle dużych miast.
W RPA możesz ubierać się, jak chcesz, i mało kto zwraca na to uwagę. Tak samo raczej nikt nie spojrzy na ciebie krzywo na ulicy ze względu na kolor skóry czy noszone symbole religijne.
RPA w rankingach najbardziej niebezpiecznych miejsc plasuje się wysoko, jako jedno z państw z najwyższymi statystykami przestępczości na świecie i z najwyższymi na kontynencie afrykańskim.
Gdybym dostawała złotówkę za każdym razem, gdy ktoś zadaje mi pytanie "Dlaczego RPA?", byłaby milionerką. Właściwie nie dziwi mnie ta ciekawość, bo Republika Południowej Afryki nie jest popularnym kierunkiem emigracji Polaków. Ten kraj ma też, delikatnie mówiąc, nie najlepszą opinię za granicą.
Osoba cierpiąca na bóle głowy powinna przywiązać łodygę przytulii krzyżowej do czaszki za pomocą czerwonej chustki, a "gdy kogoś ogarnie księżycowe szaleństwo, należy wziąć skórę delfina, ukręcić z niej bicz i schłostać chorego, a szybko dojdzie do siebie".
Do tamowania krwotoków, usuwania martwej tkanki i ogólnej poprawy samopoczucia najczęściej stosowano przerażające narzędzie - pręt do wypalania piętna.
Poważne operacje często kończyły się śmiercią pacjenta. Nawet utalentowani chirurdzy potrafili biernie przypatrywać się umierającemu, pozwalając, by spełniła się wola boska. Sprytny chirurg, podejmując się ryzykownego zabiegu, żądał zapłaty z góry, a po operacji przenosił do sąsiedniej wioski, aby nie zasiedzieć się w gościnie.
Zadawanie bólu nie było w średniowieczu niczym niecodziennym - najlepsze, na co mógł liczyć pacjent, to kilku silnych chłopów, którzy byli w stanie go przytrzymać, oraz ostry nóż i kawałek drewna do zagryzienia.
W czasach średniowiecza ludziom wmawiano, że cierpią za swoje postępki, ale nawet wielu uczonych wierzyło w nieuchronność kar za grzechy. Uraz lub choroba były czymś koszmarnym, podobnie jak poddawanie się operacji.
Średniowieczni lekarze wielkim szacunkiem darzyli książki oraz dawną medycynę. Szczególnie wielbili Hipokratesa i Galena, których dzieła, jak sądzili, zawierają wszelkie informacje na temat uzdrawiania, jakie każdy lekarz po wsze czasy znać powinien. Myśl medyczna utknęła w miejscu.
Rzymianie cenili wielce wełnę, rzekomo dającą wielką moc, ale najwyższym uznaniem darzyli kapustę. Katon zalecał jedzenie jej albo, jeszcze lepiej, picie moczu kogoś, kto właśnie kapustę spożył.
W starożytnym Rzymie prawdziwi mężczyźni sami troszczyli się o siebie. A jeśli już jakiś Rzymianin naprawdę zachorował, to szukał pomocy u szewca, cieśli albo kowala - wszyscy rzemieślnicy parali się medycyną. Albo tez udawał się na targ i najmował Greka lub kupował greckiego niewolnika.
Hemoroidy leczyły nawet z zakochania. Zakochanie uważano za chorobę, odmianę melancholii, czyli depresji. Wielki Galen twierdził, że "otwarcie hemoroidów to najpewniejszy środek zaradczy" przeciw zakochaniu.
Hipokrates żywioły nazywał humorami i wierzył w potrzebę ich harmonii. Ale na równi z teorią cenił praktykę, codzienną obserwację i zdrowy rozsądek. Był poniekąd rzemieślnikiem, fachowcem i lubił naprawiać.
A jednak czasem nawet wielki Hipokrates mylił się, i to poważnie. Najistotniejsze jest to, że uczony uważał, iż choroba jest wynikiem nierównowagi czterech "humorów", zwanych też sokami - krwi, żółci, czarnej żółci oraz flegmy, tj, śluzu zwierzęcego. Teoria ta mąciła w głowach lekarzom i ich pacjentom aż do XIX stulecia.
To, co uznajemy za prawdziwe leczenie - przynajmniej w medycynie zachodniej - zapoczątkował starożytny grecki mędrzec Hipokrates, który urodził się około 464 roku p.n.e. na greckiej wyspie Kos.
Oddając należny szacunek badaczom dziejów i uczonych, należy stwierdzić, że wiele najdziwniejszych medycznych koncepcji i najbardziej szalonych leczniczych procedur popadło w zapomnienie, tkwiąc w zakurzonych księgozbiorach bibliotecznych archiwów.
Dopiero w XX wieku medycyna poniekąd odzyskała rozsądek - za późno dla wielu cierpiących.
Greccy medycy sprzed dwóch tysiącleci byli równie skuteczni (a przy tym pewnie czynili mniej złego), co znachorzy i astrologowie ze średniowiecza...
© 2007 - 2025 nakanapie.pl