Avatar @ladybird_czyta

Pani Bookietowa

@ladybird_czyta
19 obserwujących.
Kanapowicz od ponad 3 lat. Ostatnio tutaj około 8 godzin temu.
pani.bookietowa
Napisz wiadomość
Obserwuj
19 obserwujących.
Kanapowicz od ponad 3 lat. Ostatnio tutaj około 8 godzin temu.

Cytaty

Jestem zadowolona z mojego obecnego stanu. Poskładałam się sama z potłuczonych kawałków, nauczyłam się ukrywać, uciekać, znajdować bezpieczne schronienie...
Serca ludzi, którzy stracili dziecko, ulegają osobliwym zniekształceniom. Utrata dziecka to coś niezrozumiałego, co zaprzecza biologii, sprzeciwia się naturalnemu porządkowi historii i genealogii, zakłóca zdrowy rozsądek i narusza osnowę czasu. Tworzy wielką, czarną, bezdenną dziurę, która pochłania nadzieję.
Nikt nie potrafi nienawidzić mnie tak jak ja. Nienawidzę swojego ciała i myśli. Jestem brzydka, głupia i brudna. Towar uszkodzony. Nikt mnie nigdy nie będzie chciał.
Pauli było wstyd samej przed sobą, lecz gdy na placach zabaw widywała babcie z wnukami lub dziadków popychających wózki, budził się w niej żal pomieszany z zawiścią. Nie chodziło już nawet o własną wygodę. Było jej przykro, że jej syn był pozbawiony czegoś, co dla niej samej w życiu bylo niezwykle cenne - pełnej rodziny i kontaktu z dziadkami.
Doświadczałem tego samego, co zdarzało mi się odczuwać, gdy samotnie kroczyłem nocą długim, hotelowym korytarzem lub przejeżdżałem o zmroku obok nieczynnej stacji benzynowej z migającym neonem. Strach, niepewność i głuche napięcie.
Widocznie jesteśmy dwójką rozbitków, która zamiast płynąć do przodu, chwilowo dryfuje po wodach życia i łapie oddech.
I nieważne jak bardzo się starałem, nie dałem rady przestać o tobie myśleć. Zaczęło mnie to zjadać od środka (...) A potem uzmysłowiłem sobie, że mogę się tak zestarzeć, leżeć jako starzec w łóżku i wciąż zastanawiać z żalem, jak mogłoby się między nami wszystko ułożyć.
To jest ten rodzaj ciemności, która cię zagarnia, tak, że stajesz się jej częścią. Nie spowija Lily, nawet jej nie pochłania, tylko sprawia, że w niej znika. Jest w tym coś uspokajającego. Nieistnienie może być kuszące.
...wszystko to związane jest z miłością, przed którą się bronił, na którą jego zdaniem nie zasługiwał i na którą w końcu się otworzył.
Jeśli kochamy kogoś tak bardzo, że miłość ta stanowi część nas samych, brak tej osoby staje się częścią naszego DNA, naszymi kośćmi i skórą.
Zastanawiała się, czy umieranie polega na odpuszczaniu kolejno coraz to innych rzeczy.
Przy nim mogła być sobą: mogła być niemądra, smutna, natchniona i szczęśliwa do granic możliwości.
Od tak dawna pragnęła go dotknąć, że przyjemność, którą czuła, była niemal bolesna, a bliskość ich ciał sprawiała, że nie potrafiła skupić się na rozmowie. Pragnęła wszystkiego naraz.
Przy nim była wyłącznie sobą i czuła nawet, że ma dość miejsca, by stać się kimś więcej. Gdy na nią patrzył, w jego oczach nie było osądu czy oczekiwań, i w tej przestrzeni Sylvie czuła, że może być dzielniejsza, błyskotliwsza, milsza i bardziej radosna. Wszystkie te żagle leżały zwinięte na pokładzie jej statku, należały do niej, choć nigdy wcześniej ich nie widziała.
Było pytanie, które musiała sobie zadać - pytanie najeżone kolcami.
"Czego chcesz?"
Wcześniej nie zadawała go sobie, bo bała się odpowiedzi, teraz jednak naprawdę chciała być sobą i doświadczać świata w najgłębszy i najprawdziwszy sposób. Zbyt długo szufladkowała samą siebie...
Ponieważ wiedziała, czego nie chce, była sama. Nie była już dawną Sylvie, a nie była jeszcze tym, kim się stawała.(...) Sylvie wiedziała, że może istnieć poza granicami swoich dawnych i przyszłych siebie, przynajmniej przez jakiś czas. Choć było to bolesne.
Tym razem bycie silną oznaczało, że stanie na nogi sama, z dzieckiem na rękach. Była to samotna pozycja, nawet jeśli wydawała się słuszna. Julia była przecież dorosła, była matką.
A gdy przestała naciskać, ich małżeństwo zacharczało i zgasło jak silnik. Julia nadal odgrywała rolę żony, tak jak William odgrywał rolę męża, jednak wszystko to były tylko pozory.
To strata mamy, nie twoja. Ona przegapi wszystko, ale Ty nie.
Pamiętaj, nie sztuką jest nie zjeść cukierka, gdy się to nie ma. Sztuką jest go nie zjeść, gdy ma się barek pełen słodyczy.
Nie miała nic? Miała wszystko. Miała dwie ręce, głowę, rozum. Miała też rodzinę i przyjaciół, którzy o niej jeszcze pamiętali. A przynajmniej miała taką nadzieję.
Cza­sa­mi ła­twiej było za­po­mnieć. Mówi się, że czas leczy rany. Mi­ja­ją­ce dłu­gie dni są w sta­nie zdu­sić kieł­ku­ją­ce uczu­cie. Tylko co wtedy, gdy ono jest tak silne i nagle za­cznie wy­ra­stać, mimo iż zo­sta­ło przy­sy­pa­ne sa­mot­nie spę­dza­ny­mi dnia­mi, mie­sią­ca­mi, la­ta­mi? Kiedy nagle, pod wpły­wem jed­ne­go zo­ba­czo­ne­go zdję­cia na Fa­ce­bo­oku, uczu­cie znowu za­cznie szyb­ko wzra­stać? I co z tym można zro­bić? Czy pod­le­wać je po­now­nym kon­tak­tem, czy wręcz prze­ciw­nie, znowu za­po­mnieć i po­zwo­lić mu zwięd­nąć na za­wsze?
Naj­waż­niej­sze to od­ciąć się od rze­czy, które w jakiś spo­sób cię nisz­czą. Bo jak bę­dziesz za dużo o tym my­ślał, to cię w końcu po­ko­na.
Ty za­bi­ja­łeś ją po­wo­li, jak­byś z po­miesz­cze­nia, w któ­rym była, wy­sy­sał tlen, a ona sła­bła z dnia na dzień. Ty uświa­da­mia­łeś jej, że co­kol­wiek by zro­bi­ła, nigdy nie bę­dzie wy­star­cza­ją­co dobra.
© 2007 - 2025 nakanapie.pl