Cytaty Piotr Kościelny

Dodaj cytat
– Pa­nie na­czel­niku, praw­dziwe ży­cie to nie se­rial o Bo­re­wi­czu czy in­nym ojcu Ma­te­uszu – wy­ja­śniła. – My mu­simy tro­chę w spra­wach po­rzeź­bić. Nie mamy ta­kiego ta­lentu jak ksiądz z So­snow­ca. – Z San­do­mie­rza – po­pra­wił ją Łu­kasz. – Z tego sa­mego, z któ­rego po­cho­dzi znany pi­sarz Mi­chał Śmia­łek. – Śmie­lak – tym ra­zem to Sęk po­pra­wiła jego.
Nie jest su­per­bo­ha­te­rem w pe­le­ry­nie, który wkra­cza do ak­cji, gdy zło się pa­no­szy. Jest zwy­kłym gliną, który stwier­dził, że pora odejść.
Z cza­sem przy­wykł do my­śli, że śmierć za­biera osoby, które ko­chamy naj­moc­niej.
Uniósł koł­drę i zo­ba­czył, że ma za­ło­żoną pie­lu­chę. Do­ro­sły chłop, a nosi pie­lu­chy jak Pio­truś. Uśmiech­nął się na tę myśl. Miał na­dzie­ję, że nikt ni­gdy się o tym nie do­wie. Bie­lecki śmiał­by się z niego chyba do końca ży­cia.
Otwo­rzył oczy i zo­ba­czył bro­da­tego męż­czy­znę w czer­wo­nym stro­ju ra­tow­nika me­dycz­nego. – Wiesz, chło­pie, gdzie je­steś? – spy­tał drugi ra­tow­nik. Si­kora prze­łknął ślinę. – Na pewno nie w nie­bie. Nie ma ta­kich brzyd­kich anio­łów – po­wie­dział i spró­bo­wał wstać.
Nikt nie jest z grun­tu zły, tylko oko­licz­no­ści nas kształ­tują.
– Prze­pra­szam za zacho­wa­nie ko­le­gi – pod­jął, wydmu­chu­jąc dym. – Cza­sem jest takim służ­bi­stą, że aż cięż­ko uwie­rzyć. Podej­rze­wam, że gdy­bym go pu­ścił na mia­sto sa­me­go, dzie­ciom na placu zabaw wysta­wiał­by man­daty za to, że się nie bawią.
– A jest teraz w domu? – spy­tała Kwiat­kow­ska, pod­cho­dząc bli­żej. – A gdzie ma być? On jak koń jakiś do domu cią­gnie. Jak po­pi­je, to choć­by nie wiem co, do domu drogę znaj­dzie.
Nie mu­zy­ka Rol­ling Sto­nes czy in­nych Be­atle­sów spo­wo­do­wała, że mło­dzież się­gnęła po używ­ki. To nie ame­ry­kań­skie filmy pro­mują kom­pot ze słomy mako­wej, tylko ro­dzi­mi pro­du­cenci nar­ko­ty­ków.
Jednego dnia był pośrednikiem pomiędzy Bogiem a ludźmi, drugiego sprawiał ból i cierpienie. Nie wiedział, jak na to wszystko zapatruje się Stwórca. Przecież gdyby Bóg nie chciał, aby krzywdził innych ludzi, powstrzymał by jego ręce. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że ludzie dostali od Najwyższego wolną wolę i mogli z niej korzystać...
- Nie wyobrażam sobie, jak to jest stracić dziecko. Starasz się o nie, rodzisz w bólach, dbasz, strzeżesz jak oka w głowie, a potem przyłazi jakiś chuj i tak po prostu ci je odbiera. Możesz chuchać i dmuchać, a i tak nie upilnujesz. Możesz mówić mu o zagrożeniach, ale wszystkiego nie przewidzisz. Któregoś dnia pojawi się pedofil, morderca albo zwykły pijany kierowca i świat runie ci na głowę.
Gdy skończył liceum, postanowił zostać księdzem. Chciał się poświęcić Bogu. Rodziny nie planował zakładać. Bał się, że gdyby miał dzieci, poszedłby w ślady swojego ojca. Teraz uśmiechnął się na wspomnienie tych obaw. Nie miał własnych dzieci, ale krzywdził cudze, potrafił nawet zabijać.
Stanęli przy okienku i czekali, aż dyżurny je otworzy.
- W czym mogę pomóc? - spytał oficer.
- Chcieliśmy zgłosić zaginięcie koleżanki. Zniknęła wczoraj. Byliśmy na imprezie i tam widzieliśmy ją po raz ostatni.
- Może jest u kogoś z rodziny?
Sylwia pokręciła głową.
- Szukaliśmy. Nigdzie jej nie ma. Justyna jest odpowiedzialną dziewczyną i nie zrobiłaby nic głupiego. Musiało się jej coś stać.
-Bez zbędnej zwłoki komisarz chce obejrzeć zwłoki. Dobra. Pewnie chodzi o ciało tej pięknej kobiety wyciągniętej z wody. - Olechowski odłożył skalpel na blat wózka i ściągnął rękawiczki. - Mam już przygotowany raport. Potem przekażę go do wydziału, ale mogę panu streścić jego zawartość. - Podszedł do biurka i wziął z niego plik kartek. Po chwili zaczął czytać: - Zwłoki młodej kobiety, średniego wzrostu, budowy ciała i odżywienia prawidłowego...
Toyota była już kilkanaście metrów od torów.
- Hamuj!
Patrzył, jak toyota wjeżdża prosto pod lokomotywę. W momencie uderzenia z auta wypadło jakieś ciało.
Bo kamienie w nerkach to są właśnie te, co spadły z serca.
im więcej papieru tym czystsza dupa.
Dopóki cię za tyłek nie łapią, nie ma co się pedałów czepiać.
Ro­dzic ni­gdy nie jest przy­go­to­wany na śmierć swo­jego dziec­ka.
Samo­bój­stwa na to­rach mają to do sie­bie, że nie można się spo­dzie­wać po nich cie­ka­wych wido­ków.
Wnętrzności leżały na zakrwawionym śniegu. Część trzewi znajdowała się kawałek dalej - prawdopodobnie psy rozciągnęły je po polu.
Bałem się śmierci. Dużo bardziej jednak bałem się życia.
- Mamy to klasyczne połączenie prostytucji z muzyką.
- To znaczy?
- Coś tu kurwa nie gra - wyjaśnił Żmigrodzki
Wy­dzwoń za­cza­ro­wany ołó­wek. Trze­ba spo­rządzić por­tre­cik.
Czasem to dzieci prowokują księży. Znam przypadki, gdy nawet ośmioletni chłopcy czy dziewczynki kokietują. To księża bywają bałamuceni.
Pamiętał bicie. Bito go często. Czasem płakał, ale potem się do tego bicia przyzwyczaił. Najwięcej bił ten pan, co dawał cukierki. Ale bili też inni chłopcy.
Byłem gwałcony przez proboszcza. Przychodził do mnie do domu i pod pozorem nauki religii wkładał mi rękę w spodnie. Zaczęło się podczas przygotowań do komunii. Wtedy pierwszy raz mnie dotknął. Potem wszystko było tak jak zwykle w podobnych przypadkach. Byłem dotykany, gwałcony, musiałem go zaspakajać.
Każdy zdrowy facet ma popęd i musi go jakoś rozładować. Niektórzy księża są nieśmiali do dziewczyn, nie potrafą poderwać, a takie dziecko jest łatwym celem.
Żeby istniało dobro, musiało istnieć zło. Jest radość i szczęście. Jest też ból i cierpienie
Żałuje, że cie urodziłam. Mogłam cię spuścić w kiblu. Tylko do tego się nadajesz. Jesteś gównem i jak gówno powinnaś wylądować w szambie.
© 2007 - 2025 nakanapie.pl