Kamienie i motyle recenzja

Kamienie i motyle

Autor: @adam_miks ·3 minuty
2024-11-05
Skomentuj
9 Polubień
Rzucony krzywo kamień w stronę człowieka może zrobić krzywdę. Motyl za to jest synonimem łagodności, wolności, swobody latania. Te dwa podmioty Magdalena Ajeddig połączyła spójnikiem „i” w tytule debiutanckiej powieści. Są to nie tylko dwa oddzielne obrazy, krajobrazy nie mające nic wspólnego ze sobą. Są to również dwa światy, odległe geograficznie, społecznie, politycznie i, co jest bardzo ważne, kulturowo. Pierwsze miejsce nazywa się Kraków. Drugie – Afganistan.
Co je łączy? Główna bohaterka powieści mieszka w mieście pod Wawelem. Pewnego dnia dostaje wiadomość że jej dawny narzeczony został uprowadzony w dalekim, nieprzyjaznym mieście Mazar-i-Szarif. Beata, kobieta tuż po rozwodzie, postanawia zorganizować ekspedycję ratunkową.
Nie wie co zastanie na miejscu, nie jest pewna czy dobrze robi chcąc pomóc. Nie zadaje tego jednego, jedynego pytania – co chce osiągnąć poprzez pomoc swemu byłemu narzeczonemu? Pola, jej najlepsza przyjaciółka, wspiera Beatę, i chociaż nie zawsze ją rozumie, zawsze poda jej pomocną dłoń.


Z pewnością jest to ciekawy początek dość dobrze zapowiadającej się powieści. Czytelnik z pewnością od pierwszych akapitów powieści złapie kontakt z bohaterką. Z jej problemami, dylematami.
Może jednak zdziwi go to że w życiu Beaty aż tyle jest przypadkowych zdarzeń, które przyśpieszają akcję tak niemiłosiernie szybko, że wystarczyło dwieście piętnaście stron na całą opowieść. To wygląda tak, jakby Autorka śpieszyła się zakończyć powieść.
Mogę zrozumieć scenarzystów filmowych, którzy obmyślają sześćset pięćdziesiąty czwarty odcinek popularnego serialu. Po jakimś czasie po prostu brakuje nowych, świeżych pomysłów. I wtedy właśnie stosują zbieg wszelkich możliwości, jakie tylko przyjdą im do głowy. Lecz Magdalena Ajeddig napisała niezbyt długą powieść, w której było miejsce na inne zabiegi literackie niż koincydencja w czasie i przestrzeni.
Jest to jedyny słaby punkt powieści. Wynika on prawdopodobnie z faktu debiutu młodej pisarki. Na całe szczęście jest siła w „Kamienie i motyle”. Bezpośrednia narracja i ukierunkowanie uwagi czytelnika na problemy kobiet mieszkających w Afganistanie. Poza tym mam wrażenie że opowieść Pani Magdaleny jest oparta na prawdziwych wydarzeniach. Jakiś czas temu wszystkie stacje informacyjne podały wiadomość o porwaniu polskiego dziennikarza. Być może Magdalena Ajeddig zasugerowała się tym zdarzeniem pracując nad powieścią. A wątki miłosne dopisała z własnej nieprzymuszonej wyobrazni.
Bardzo celnie dopisała. Romansowe okoliczności bardzo pasują do całej opowieści. Pasują, chociaż w pewnym momencie zadałem pytanie „Czy tak powinna postąpić kobieta dwa razy zawiedziona w miłości?” W jakim celu tak naprawdę organizuje ekspedycję ratunkową? Aby o czym się przekonać? Moje pytania, a tak naprawdę wątpliwości rozwiało dopiero zakończenie. Jeśli spodziewacie się tradycyjnego, pełnego wzruszeń i poruszeń końca wszelkich udręk, to nie czytajcie „Kamieni i motyli” Magdaleny Ajeddig. To właśnie zakończenie tej powieści daje najwięcej niedopowiedzeń, a jednocześnie brak perspektyw na ciąg dalszy włącznie z zachłyśnięciem ostatnią kroplą wody.


„Kamienie i motyle” Magdaleny Ajeddig czytałem w cichości mieszkania. Zajęło mi to trzy dni. A jednak postanowiłem zapytać samego siebie czy przeczytałbym, czy zdążyłbym ją przeczytać w pociągu relacji Warszawa – Ustka. Załóżmy że zacząłbym czytać na pierwszej stacji, a odległość między pierwszym a ostatnim przystankiem jest niebagatelnie duża. Zdążyłbym? Pewnie tak, pod warunkiem że nikt i nic by mi nie przeszkadzało. I zadaje sobie pytanie: z czym bym wysiadł na peron stacji Słupsk? Z wieloma pytaniami i wątpliwościami, odpowiadam. Z notatkami w kajeciku.
Które wszystkie by zniknęły w piasku i słońcu niedalekiej plaży nadmorskiej w P. Czyli „Kamienie i motyle” warto czytać powoli i z namysłem. Bez biletu na pośpieszny pociąg.


Ocena 5/6

Moja ocena:

Data przeczytania: 2024-11-01
× 9 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Kamienie i motyle
Kamienie i motyle
Magdalena Ajeddig
8.5/10

W historię o zaginionym fotoreporterze w Afganistanie oraz o kobiecie zagubionej we własnym życiu w Krakowie wplatają się prawdy o kamieniach i motylach. Jedne ciągną w dół beznadziei, a drugie są ul...

Komentarze
Kamienie i motyle
Kamienie i motyle
Magdalena Ajeddig
8.5/10
W historię o zaginionym fotoreporterze w Afganistanie oraz o kobiecie zagubionej we własnym życiu w Krakowie wplatają się prawdy o kamieniach i motylach. Jedne ciągną w dół beznadziei, a drugie są ul...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Styczeń to zdecydowanie czas nadrabiania książek z booktourów. Tym razem chciałabym podzielić się z Tobą swoją recenzją na temat książki “Kamienie i motyle”. Historię tę napisała Magdalena Ajeddig i ...

@365dni.bibliotekarki @365dni.bibliotekarki

Beata właśnie się rozwodzi. Co prawda nie z własnej decyzji, tylko po zdradzie męża, ale to może wyjść jej tylko na dobre, choć jeszcze sama o tym nie wie. Jej były mąż stłamsił w niej całe poczucie ...

@liber.tinea @liber.tinea

Pozostałe recenzje @adam_miks

Na scenie
Moja gitara, miłość ma

Witek Łukaszewski opowiada o Polsce lat osiemdziesiątych. Witka poznaliśmy w tomie pod tytułem „Na rowerze”. Chłopak z małego miasteczka oszołomiony karierą Ryszarda Sz...

Recenzja książki Na scenie
Na rowerze
Na rowerze do sławy gitarzysty

Witold Łukaszewski "Na rowerze. Jak ograłem PRL", Katowice, Szara Godzina, 2024. Wspomnienia Witolda Łukaszewskiego w formie powieści. Tak najkrótszej można opowiedzieć...

Recenzja książki Na rowerze

Nowe recenzje

Prochy w ustach
Kondensacja emocji
@czecholinsk...:

Są książki, które przez osiemset stron mówią o niczym; przy lekturze takich tomiszczy mamy poczucie zmarnowanego czasu ...

Recenzja książki Prochy w ustach
Zadzwoń, jak dojedziesz
Zadzwoń jak dojedziesz
@kasiasowa1:

Recenzja książki „Zadzwoń, jak dojedziesz” – Jakub Bączykowski Rodzina – na pierwszy rzut oka najbliżsi sobie ludzie...

Recenzja książki Zadzwoń, jak dojedziesz
Escobar
📚ESCOBAR 🖋 @maxczornyj @wydawnictwofilia @filia...
@ksiazkiocza...:

📚ESCOBAR 🖋 @maxczornyj @wydawnictwofilia @filiamrocznastrona 🔸🔹🔸🔹🔸🔹 Max Czornyj po raz kolejny udowadnia, że potrafi si...

Recenzja książki Escobar
© 2007 - 2025 nakanapie.pl