Prochy w ustach recenzja

Kondensacja emocji

Autor: @czecholinskaweronika52 ·3 minuty
około 22 godziny temu
1 komentarz
7 Polubień
Są książki, które przez osiemset stron mówią o niczym; przy lekturze takich tomiszczy mamy poczucie zmarnowanego czasu i wkurzamy się na autora/grafomana (niepotrzebne skreślić), że ukradł nam kilka godzin z życia. Lecz są też takie, które na raptem stu czy dwustu stronach odkrywają przed nami cały mikrokosmos i zamiast czasu – kradną nam myśli; ich treść krąży w mózgu, żeby w końcu wygodnie umościć się między zwojami neuronów i tam powoli się rozkładać, odsłaniać przed nami kolejne warstwy. Właśnie taką książką są „Prochy w ustach” Brendy Navarro.

Na pierwszy rzut oka pomysł na tę powieść nie brzmi porywająco – młody chłopak skacze z okna. Obraz jego ciała uderzającego w ziemię nieustannie prześladuje jego siostrę, która za wszelką cenę chce zrozumieć, dlaczego zdecydował się na tak ostateczny krok. Dziewczyna – będąca narratorką w książce – wspomina ich wspólne dzieciństwo w domu dziadków, wyjazd do Hiszpanii (najpierw matki rodzeństwa, później również ich samych), próby dostosowania się do nowej rzeczywistości, życie na emigracji; a w końcu powrót do Meksyku wraz z prochami Diega.

W miarę zagłębiania się w tę historię zaczynamy dostrzegać, ile wątków i warstw skrywa; jak wiele autorka chce nam przekazać. Jednym z poruszanych tutaj tematów, który wyraźnie wybija się na pierwszy plan, jest przemoc – i to o dwóch obliczach. Navarro trafnie punktuje różnice między miejscem urodzenia dziewczyny a krajem, który miał być dla niej „lepszym jutrem”. W Meksyku przemoc jest jednostkowa – ludzie boją się siebie nawzajem, wracając do domu po nocy czują się niepewnie, na ulicach panuje niepokój i poczucie zagrożenia. W Hiszpanii natomiast przemoc przybiera formę systemowego wykluczenia: brak wsparcia dla migrantów, wyzysk, zatrudnianie na czarno, traktowanie nie-Hiszpanów jak obywateli drugiej kategorii. Również relacje są tutaj toksyczne i pełne agresji – zarówno te rodzinne, jak i przyjacielskie. Narratorka zdaje sobie sprawę, że tkwi w systemie przemocy, w kręgu pokoleniowych traum, lecz nie wie, jak się z nich wydostać.

Uczuciem dominującym w „Prochach w ustach” jest złość (żeby nie powiedzieć: wkurw), która niemal wylewa się ze stron powieści. Dziewczyna jest wściekła na wszystko i wszystkich – na matkę, na system, na świat, a przede wszystkim na siebie; nieustannie wraca do przeszłości, analizując dzieciństwo swoje i Diega i próbuje znaleźć sygnały, które powinny były ją ostrzec, dzięki którym mogłaby uratować swojego brata. Autorka ukazuje żałobę jako doświadczenie bardzo osobiste – to nie jest spokojna refleksja nad stratą, lecz buzujące w narratorce emocje, które jednak nie znajdują ujścia: gniew, smutek, bezsilność, a przede wszystkim potrzeba znalezienia winnego, choćby w samej sobie.

Rodzina w powieści Navarro nie jest bezpieczną przystanią. Matka bohaterki i Diega to kobieta podejmująca wszelkie decyzje z myślą o zapewnieniu sobie dobrego życia, nawet kosztem relacji z własnymi dziećmi. To ona najlepiej z całej trójki radzi sobie na emigracji i nawet nie próbuje zrozumieć swojej córki, dostrzec, że ta nie radzi sobie z opieką nad Diegiem. Natomiast relacja rodzeństwa jest pełna czułości, lecz jednocześnie poczucia niezrozumienia, pełna kłótni i napięć. Autorka udowadnia, że więzy krwi nie zawsze oznaczają wsparcie – czasem właśnie one stają się źródłem największego bólu.

Jestem pod ogromnym wrażeniem stylu Brendy Navarro (tu również wielkie chapeau bas dla tłumaczki, Agaty Ostrowskiej). Jej proza jest gęsta, brutalna, intensywna; hipnotyzuje i angażuje emocjonalnie. Prosty, czasem bardzo wulgarny język i brak patosu sprawiają, że historia zdaje się jeszcze bardziej rzeczywista. Sposób narracji, pełen retrospekcji i wewnętrznych monologów bohaterki doskonale oddaje chaotyczność jej myśli i próby poskładania rzeczywistości w całość. Dialogi są tutaj pisane ciągiem, jak strumień świadomości, jednak moim zdaniem nie przeszkadza to w odbiorze.

Podsumowując, „Prochy w ustach” są książką wyjątkową, wielowarstwową, odpowiednią do niespiesznego smakowania i obracania w głowie, prowokującą do niekończących się dyskusji. To literatura, która zachwyca… i boli. Po lekturze trudno jest wrócić do codzienności.

Moja ocena:

Data przeczytania: 2025-04-02
× 7 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Prochy w ustach
Prochy w ustach
Brenda Navarro
9/10

Intensywna, brutalna proza jednej z najbardziej utalentowanych meksykańskich prozaiczek, która stawia bolesne pytania o to, jakie życie jest warte przeżycia. Diego skacze z piątego piętra. Ten obr...

Komentarze
@almos
@almos · około 17 godzin temu
Świetna recenzja, dodaję książkę do listy 'do przeczytania'.
× 2
@czecholinskaweronika52
@czecholinskaweronika52 · około 10 godzin temu
Dziękuję, czekam na Twoją recenzję 😊
Prochy w ustach
Prochy w ustach
Brenda Navarro
9/10
Intensywna, brutalna proza jednej z najbardziej utalentowanych meksykańskich prozaiczek, która stawia bolesne pytania o to, jakie życie jest warte przeżycia. Diego skacze z piątego piętra. Ten obr...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Pozostałe recenzje @czecholinskawero...

Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci
Życie w Polsce, odcinek 450

Mówienie o chorobie bliskiej osoby nigdy nie jest łatwe, a gdy cierpi dziecko, ból staje się nie do zniesienia. Rozpoczyna się codzienna walka – o zdrowie, niezależność,...

Recenzja książki Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci
Gorejące śniegi
Zimowa przygoda wśród jaćwieskich kniei

Przez całą moją edukację szczerze nie znosiłam lekcji historii; w ogóle nie uważałam się za humanistkę, bardziej interesowały mnie nauki ścisłe (a skończyłam pisząc rece...

Recenzja książki Gorejące śniegi

Nowe recenzje

Przeklęta magia
Magiczne przygody młodego czarodzieja
@stos_ksiazek:

Gdy zobaczyłam okładkę „Eryka Scotta” Matta Burczyka, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. I cieszę się, że to z...

Recenzja książki Przeklęta magia
Martwe zwierzęta
Bardzo dobry debiut
@daria.ilove...:

"Potwory się rodziły i potwory powstawały z czyimś udziałem" "W zimnym, włożonym kafelkami pomieszczeniu znajdowały si...

Recenzja książki Martwe zwierzęta
Martwy pisarz
Martwy pisarz
@Spizarnia_k...:

"Cie­ka­wi mnie, co ta­kie­go jest w tych teo­riach, które od­no­szą suk­ces, co spra­wia, że lu­dzie za­czy­na­ją w ni...

Recenzja książki Martwy pisarz
© 2007 - 2025 nakanapie.pl