Cytaty Michał Śmielak

Dodaj cytat
– Pies jej nie bro­nił? – To stary la­bra­dor, mógł­by ewen­tu­al­nie za­li­zać spraw­cę na śmierć.
– Pies jej nie bro­nił? – To stary la­bra­dor, mógł­by ewen­tu­al­nie za­li­zać spraw­cę na śmierć.
Od za­wsze naj­moc­niej oba­wiamy się nie­zna­nego, bo kom­plet­nie nie wiemy, jak so­bie z nim po­ra­dzić. Jak mamy się ustrzec cze­goś, o czym nic nie wiemy? Nie znamy jego dzia­ła­nia, spo­sobu ataku i stop­nia za­gro­że­nia?
Tu­ry­ści na­pa­dali na mia­sto jak nie­gdyś Ta­ta­rzy, ata­ku­jąc taką masą lu­dzi, że nikt nie mógł so­bie z tym po­ra­dzić. Czy­nili to głów­nie w week­endy, po­czy­na­jąc od ma­jówki, by wy­co­fać swoją ha­ła­śliwą ar­mię pod ko­niec wrze­śnia. Przez resz­tę mie­sięcy mia­sto po­zo­sta­wało pu­ste i przy­po­mi­nało czasy sprzed Ojca Ma­te­usza, gdy tu­ry­sta na rynku był zja­wi­skiem nie­co­dzien­nym.
Tu­ry­ści na­pa­dali na mia­sto jak nie­gdyś Ta­ta­rzy, ata­ku­jąc taką masą lu­dzi, że nikt nie mógł so­bie z tym po­ra­dzić. Czy­nili to głów­nie w week­endy, po­czy­na­jąc od ma­jówki, by wy­co­fać swoją ha­ła­śliwą ar­mię pod ko­niec wrze­śnia. Przez resz­tę mie­sięcy mia­sto po­zo­sta­wało pu­ste i przy­po­mi­nało czasy sprzed Ojca Ma­te­usza, gdy tu­ry­sta na rynku był zja­wi­skiem nie­co­dzien­nym.
Jed­no­cze­śnie ja­kimś po­pie­przo­nym zrzą­dze­niem losu tem­pe­ra­tura utrzy­my­wała się na tym naj­gor­szym po­zio­mie, o je­den sto­pień za wy­soko na śnieg, ale wy­star­cza­jąco ni­sko, aby uprzy­krzyć wszyst­kim ży­cie.
Jed­no­cze­śnie ja­kimś po­pie­przo­nym zrzą­dze­niem losu tem­pe­ra­tura utrzy­my­wała się na tym naj­gor­szym po­zio­mie, o je­den sto­pień za wy­soko na śnieg, ale wy­star­cza­jąco ni­sko, aby uprzy­krzyć wszyst­kim ży­cie.
Jed­no­cze­śnie ja­kimś po­pie­przo­nym zrzą­dze­niem losu tem­pe­ra­tura utrzy­my­wała się na tym naj­gor­szym po­zio­mie, o je­den sto­pień za wy­soko na śnieg, ale wy­star­cza­jąco ni­sko, aby uprzy­krzyć wszyst­kim ży­cie.
Jed­no­cze­śnie ja­kimś po­pie­przo­nym zrzą­dze­niem losu tem­pe­ra­tura utrzy­my­wała się na tym naj­gor­szym po­zio­mie, o je­den sto­pień za wy­soko na śnieg, ale wy­star­cza­jąco ni­sko, aby uprzy­krzyć wszyst­kim ży­cie.
No cóż, śmierć tak samo po bo­ga­tego jak i bied­nego przy­cho­dzi, wszyst­kim tu aku­rat Bóg dał po równo.
No cóż, śmierć tak samo po bo­ga­tego jak i bied­nego przy­cho­dzi, wszyst­kim tu aku­rat Bóg dał po równo.
No cóż, śmierć tak samo po bo­ga­tego jak i bied­nego przy­cho­dzi, wszyst­kim tu aku­rat Bóg dał po równo.
Ze szczęścia rodzą się dzieci, z krzywdy upiory.
Góry łapią cię za kark jak małego kociaka i wrzucają do jednego z dwóch koszyków "kocham" lub "nienawidzę".
Boisz się jej, co nie? Le­cisz na nią, to dla­te­go. I nie za­prze­czaj, każdy zna po­wie­dze­nie, że gdy łeb si­wie­je, to chuj głu­pie­je. A my, głu­pie chło­py, boimy się tylko ko­biet, które ko­cha­my. Boimy się ich i boimy się o nie. Na jedno wy­cho­dzi.
Nie ma złej po­go­dy na czy­ta­nie książ­ki, są tylko nie­od­po­wied­nio do­bra­ne lek­tu­ry – od­po­wie­dział Sta­chu bez spe­cjal­ne­go en­tu­zja­zmu.
-Coś nie tak? - zapytał Kosma.
- To trudne pytanie.
- Pytanie jest tylko wtedy trudne, jeśli nie znamy odpowiedzi.
Podobno wariatami zwie się ludzi, którzy cały czas mówią prawdę.
To, że w coś się nie wierzy, nie znaczy że tego nie ma
© 2007 - 2025 nakanapie.pl