Jesteśmy ludźmi, którzy dość obiektywnie patrzą na świat. Gdy nie znamy osoby, zazwyczaj oceniamy ją po wyglądzie. Wygląd wiele mówi o człowieku. Często kierujemy się tym stwierdzeniem, nie bacząc na prawdziwy charakter tej osoby. Przez to dochodzi do braku akceptacji oraz rasizmu. Z własnego doświadczenia wiem, jak to jest być wyśmiewanym ze względu na wygląd zewnętrzny. Skutki tego były natychmiastowe. Depresja, zamknięcie się w sobie oraz nienawiść do samej siebie. Tamte chwile były koszmarem. Cały czas myślałam, że to ze mną jest coś nie tak, ale pewna osoba uświadomiła mi, że to nie jest moja wina. Wszystko idzie w odwrotną stronę, kiedy ta osoba umyślnie robi z siebie błazna i przebiera się w niestosowne dla niej ubrania. Tak zwane plastiki, solary, metale oraz gotycy nie są zbytnio akceptowanie w naszym społeczeństwie. Mamy do nich szczególny dystans. Jedną z tych "innych" osób jest Lisabeth Salander, która swoim wyglądem zaintrygowała cały świat, a jej sposób bycia pokochał każdy czytelnik.
"Zamek z piasku, który runął" to już ostatnia część bestsellerowej serii Millenium. Lisabeth Salander trafia do szpitala w ciężkim stanie. Sytuację nie poprawia fakt iż jej odwieczny wróg Alexander Zalachenko leży dwa pokoje dalej, a jego kumple z Sekcji starają się jak najdokładniej zatrzeć ślady morderstw które popełnił, a samą Salander wsadzić do szpitala dla obłąkanych. Jednak dziewczynie z pomocą przychodzi dziennikarz Millenium, Mikeal Blomkvist, który za wszelką cenę, chce oczyścić dobre imię przyjaciółki. Szykuje wielką bombę dziennikarską, której obciąży i ujawni wszystkie tajemnice Sekcji jak i samego ojca Lisabeth. Nie wszystko jednak idzie tak łatwo, gdyż Mikeal musi się zmierzyć z najwyższymi organami stanu.
Pierwsza część tej serii była spełnieniem moich wszystkich oczekiwań. Cudowna i ciekawa fabuła spowodowała, że książka "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" stała się jedną z moich ulubionych. Drugim tomem już się trochę rozczarowałam, ale autor utrzymał poziom i wartką akcję. Natomiast jak było w tym przypadku?
Książkę "Zamek z piasku, który runął" czytałam w ekspresowym tempie. Kiedy zaczęłam, nie mogłam przestać. Nawet nie wiedziałam kiedy, a z 20 strony zrobiła się 100, a z 21 godziny, 23. Autor zapewnił nam wartką i ciekawą akcję, przez którą ciężko oderwać się od książki. Kiedy jedna sprawa się wyjaśnia, pojawia się następna i nasuwają nam się kolejne pytania. Jednak całość i główny wątek zostaje rozstrzygnięty dopiero na końcu. Podczas czytania odczułam jednocześnie bardzo wiele emocji, a napięcie czasami stawało się nie do wytrzymania. Władała mną żądza ciekawości. Ja tej książki nie czytałam, ja po prostu przez nią przepłynęłam. Stieg Larsson pisze tak obłędnie lekko, że nie odczuwasz nawet tych kilku spędzonych nad lekturą, godzin. Jego styl jest niepowtarzalny, a ja cały czas rozpaczam nad tym, że to już ostatni tom tej serii. Drodzy kochani czytelnicy. Delektujcie się każdą przeczytaną stroną, każdym zdaniem, bo kolejnej części już nie będzie.
Co do bohaterów to nawet nie ma co mówić. Jeden wielki czysty geniusz. Każda z postaci jest idealnie wykreowana i wyrazista w taki sposób, że nawet ilość nazwisk, łatwo zapamiętać, przez charakterystyczne cechy danej postaci. Oczywiście o Lisabeth Salander nigdy nie zapomnę, a będę wspominać ją na pewno bardzo ciepło i miło.
Seria Millenium to coś co każdy fan kryminału powinien przeczytać. Jak dla mnie wszystko ze sobą idealnie komponuje. Pomysł, fabuła, bohaterzy. Jednakże najlepsze autor zaserwował nam na sali sądowej. Do Millenium wrócę na pewno jeszcze nie raz i jestem po prostu prze szczęśliwa, że posiadam ją na swojej półce i w każdej chwili mogę tę historię przeżyć na nowo. Naprawdę polecam!