Tyle groźnych miejsc recenzja

Tyle groźnych miejsc

Autor: @Logana ·2 minuty
2024-04-28
Skomentuj
34 Polubienia
"Ludzie tak naprawdę kochają przemoc, ale z daleka. Jeśli ktoś temu przeczy, to albo wypiera prawdę, albo coś ukrywa."

Pierwsza powieść Stacy Willingham, która została przełożona na język polski "Błyski w mroku" bardzo przypadła mi do gustu. Thriller psychologiczny w stylu domestic noir od początku trzymał napięcie, a potem sukcesywnie je podnosił. Zauważalną różnicą między pierwszą powieścią a "Tyle groźnych miejsc" jest fakt, że do połowy wieje nudą, o napięciu nawet nie wspominając. Nic się nie działo. Na początku zawiązuje się akcja, która rozgrywa się kameralnie, gdzie pierwszoosobową narratorką jest Isabelle Drake. Kobieta od roku, od nocy, kiedy zaginął jej synek Mason, cierpi na bezsenność. Do tego dnia jej sen był wyjątkowo głęboki. Spała, gdy ktoś wdarł się do ich domu i uprowadził dziecko. Stanęło mi w głowie pytanie: Ok, kobieta miała zaburzenia snu, a co z ojcem, który również smacznie spał? Odpowiedź na pytanie pojawiła się w posłowiu. Autorka chciała ukazać, że to kobietę społeczeństwo zobowiązuje do bycia dobrą żoną, dobrą matką, a gdy wydarzy się coś złego, winna jest tylko ona. Po przeczytaniu posłowia uświadomiłam sobie, że może faktycznie "coś w tym jest", ale chyba nie aż do tego stopnia. Polskie kobiety często pracują na dwóch etatach — spełniają się zawodowo i zajmują się domem, ale żeby wina spadała wyłącznie na nie... Doszłam do wniosku, że mój brak zaangażowania i zrozumienia historii wynika z różnic kulturowych. Świadczy o tym również moje poczucie, że bohaterki, choć stworzone z największą pieczołowitością, dziwnie reagowały. Przede wszystkim brakowało im asertywności. Postacie męskie były ukazane pobieżnie. Wśród nich nie zabrakło psychologów, psychiatrów i dziennikarzy, zupełnie jak w poprzedniej powieści.

Wracając do tematu... Mason zaginął rok temu, lecz w książce tylko uczucia matki są ukazywane. Historia poprzecinana jest flashbackami z dzieciństwa Isabelle, które również obracały się wokół jej zaburzeń snu. Przeszłość zbudowana została w psychodelicznej atmosferze domu rodzinnego Isabelle, sąsiadującego z bagnem, wszechogarniającą zgnilizną i odorem rozkładających się istnień. Często po obudzeniu Izzy odkrywała błoto na dywanie. Lunatykowała.

Zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość zawiera ogrom szczegółów, które w większości są nieistotne. Ta cała drobiazgowość fabuły wywołuje wrażenie zastoju akcji. W połowie książki zostaje zadane pytanie, które ja zadawałam sobie od początku, a cień podejrzenia pada na kogoś innego niż matka zaginionego chłopca.

Druga połowa książki przyspieszyła, zaczęły wychodzić na jaw skrywane tajemnice i niepokojące fakty. Jeśli autorce zależało na stworzeniu mglistej atmosfery, to jej się udało, ale porwać intrygującą historią, utrzymać napięcie i zaskoczyć w finale już nie. Cała fabuła była ciężka, przytłaczająca i duszna.

Na plus działa brak wulgaryzmów oraz solidna praca przy tłumaczeniu, redagowaniu i korekcie.

Moja ocena:

Data przeczytania: 2024-04-27
× 34 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Tyle groźnych miejsc
Tyle groźnych miejsc
Stacy Willingham
7.7/10

Rok temu życie Isabelle Drake zmieniło się na zawsze. W samym środku nocy jej synek Mason został uprowadzony wprost z kołyski, gdy ona i jej mąż spali spokojnie w pokoju obok. Co gorsza bez żadnych w...

Komentarze
Tyle groźnych miejsc
Tyle groźnych miejsc
Stacy Willingham
7.7/10
Rok temu życie Isabelle Drake zmieniło się na zawsze. W samym środku nocy jej synek Mason został uprowadzony wprost z kołyski, gdy ona i jej mąż spali spokojnie w pokoju obok. Co gorsza bez żadnych w...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

„Tyle groźnych miejsc” Stacy Willingham została sklasyfikowana jako kryminał, sensacja i thriller. Choć książka rzeczywiście zawiera elementy tych gatunków, dla mnie jest przede wszystkim dramatem ps...

@Malwi @Malwi

Pamiętam, jak mnie kiedyś mama obudziła w nocy, a ja siedzę taka zaskoczona z nożyczkami w ręku, bo chciałam sobie włosy obciąć. Nie wiem, co wtedy musiało mi się przyśnić, czy siedział mi na ramieni...

@ksiazka_ukryta_w_puszczy @ksiazka_ukryta_w_puszczy

Pozostałe recenzje @Logana

Ceremoniarz
Ceremoniarz

"Ale czym jest mi­łość życia w po­rów­na­niu z mi­ło­ścią śmier­ci? A śmierć go ko­cha­ła, w prze­ci­wień­stwie do życia." "Ceremoniarz" to trzeci i ostatni tom losów ...

Recenzja książki Ceremoniarz
Czarny świt
Czarny świt

We wsi Uboże listonosz znajduje zwłoki młodej kobiety podrzucone pod domem Wiktorii Hanza i jej brata Rafała. Sprawca wcisnął jej w dłoń kawałek kartki, na którym zapisa...

Recenzja książki Czarny świt

Nowe recenzje

Przeklęta magia
Magiczne przygody młodego czarodzieja
@stos_ksiazek:

Gdy zobaczyłam okładkę „Eryka Scotta” Matta Burczyka, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. I cieszę się, że to z...

Recenzja książki Przeklęta magia
Martwe zwierzęta
Bardzo dobry debiut
@daria.ilove...:

"Potwory się rodziły i potwory powstawały z czyimś udziałem" "W zimnym, włożonym kafelkami pomieszczeniu znajdowały si...

Recenzja książki Martwe zwierzęta
Martwy pisarz
Martwy pisarz
@Spizarnia_k...:

"Cie­ka­wi mnie, co ta­kie­go jest w tych teo­riach, które od­no­szą suk­ces, co spra­wia, że lu­dzie za­czy­na­ją w ni...

Recenzja książki Martwy pisarz
© 2007 - 2025 nakanapie.pl