Znam wielu himalaistów z kart książek. I tych polskich, i tych zagranicznych. Spora część opuściła ziemski padół właśnie tam w swoich ukochanych górach. Dla nich były one jak narkotyk. Bez nich nie mogli żyć. Wracając z jednej wyprawy, już planowali kolejne. Inni nie mieli takiej szansy. Wandę Rutkiewicz, Halinę Krüger-Syrokomską, Jerzego Kukuczkę, Erharda Loretana, Anatolija Bukriejewa i wielu innych pochłonęły góry. Są jednak postaci, które zapisały się na kartach historii himalaizmu, które nadal cieszą się życzeń i zdrowiem. Do nich zaliczamy pierwszego zdobywcę Korony Himalajów i Karakorum Reinholda Messnera, czy piątego pod tym względem Krzysztofa Wielickiego. To właśnie o nim, jednym z największych polskich himalaistów jest tak książka.
Zanim zdecydowałem się ją przeczytać, obejrzałem niesamowicie ciekawy film dokumentalny pt. Ostatnia góra. To właśnie ten film był inspiracją do tego, żeby przeczytać niniejszą książkę.
Historia wielkiego himalaisty zaczyna się w Szklarce Przygodzickiej, gdzie się urodził. Zapewne wielu z was nic to nie mówi. Pierwsze skojarzenie - góry, może gdzieś niedaleko Szklarskiej Poręby... niedaleko wodospadu Szklarki. Jednak ta miejscowość położona jest kilka kilometrów na północny zachód od Ostrzeszowa w województwie wielkopolskim.
Kto podjął się wyzwania, by opisać tak wybitną sylwetkę człowieka gór? Nie kto inny jak Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski, autorzy innej znakomitej biografii o Jerzym Kukuczce, czy też astronaucie Mirosławie Hermaszewskim.
Krok po kroku, rozdział po rozdziale, autorzy kreślą nam czytelnikom, postać wybitną, ale też nie bez wad. Człowieka, który nie waha się podjąć trudnych decyzji na górskich ścianach, kogoś, komu nieobca jest śmierć podczas wypraw. Nie sposób nie stwierdzić, że determinacja w dążeniu do celu bohatera książki jest ogromna. Czasami ociera się o dylematy moralne, pokazuje trudne wybory, a także to, że cena za sukces jest często zdecydowanie za wysoka. Autorzy "zaglądają" też w jego życie prywatne. Jego rodzina/rodziny, ich odczucia do tego, co robił ich mąż i ojciec. Piękną historię człowieka, który praktycznie zdobył wszystko (no może ani on, ani podczas wyprawy, kiedy był kierownikiem, nie zdobyto zimą K2, drugiego co do wysokości szczytu ziemi), ubarwiają niesamowitymi ilustracjami z wypraw. Dodają one niesamowitego kolorytu. Fanom himalaizmu książka na pewno jest znana. Jeśli nie to nic innego, jak tylko przeczytać pasjonującą lekturę.