„Cudowne lata” - Valérie Perrin zyskały uznanie w wielu zestawieniach na najlepsze powieści 2021, a nawet 2022 roku. To bestseller ostatnich lat z gatunku literatury pięknej, obok którego nie mogłam przejść obojętnie, między innymi ze względu na jego popularność. Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że ta książka spodobała mi się bardziej niż „Życie Violette” tej samej autorki. Dostałam opowieść o przyjaźni z dzieciństwa, która zrobiła na mnie naprawdę spore wrażenie. Podczas czytania byłam stale bardzo zainteresowana tym, jak dalej potoczą się losy głównych bohaterów - Niny, Adriena i Étienne'a. Według mnie jest to swoista powieść drogi, gdyż możemy obserwować, jak protagoniści zmieniają się od dziecięcych lat, poprzez ich zwariowaną i trudną młodość, aż po nie wcale spokojniejszą dorosłość.
Fabuła jest niezwykle rozbudowana, autorka snuje swoją opowieść przez niemalże sześćset stron, ale nie robi tego w sposób nużący, przez ani jedną chwilę nie miałam ochoty odpuścić czytania, zniecierpliwić się brakiem akcji, czy skonsternować oklepaną problematyką. Tak naprawdę to książka o wielu tematach: dorastaniu w różnych sytuacjach rodzinnych, prześladowaniach w szkole, stracie najbliższych oraz o poszukiwaniu własnej tożsamości. Trójka nierozłącznych przyjaciół jednak pewnego dnia zostaje rozdzielona. Czy po latach uda im się naprawić swoje relacje? Nie będzie to wcale proste. Szczególnie utkwił mi w pamięci klimat tajemniczej aury, która autorka stworzyła wobec jednego z bohaterów. Udało jej się znakomicie wzbudzić moją ciekawość i podtrzymywać ją przez większość stron powieści.
Zarówno styl jak i kreacja głównych bohaterów oraz przesłanie, które można indywidualnie odczytać ze stron powieści, zasługują na uznanie. Chociaż mamy tu dużo przeskoków czasowych, to mimo takiego poprowadzenia fabuły, podczas czytania nie odczuwa się chaosu. Wszystko idealnie się ze sobą łączy i zgrywa. Język jest przystępny w odbiorze, nieskomplikowany. Taki po prostu na czasie naszej epoki. Podobały mi się także wtrącenia do tekstu treści listów i fragmentów pewnej powieści. Zarówno listy jak i powieść to dwa ważne filary tej książki, stanowią dużą część życia dziadka Niny, który jest listonoszem i Adriena, o którym... warto przeczytać samemu.
Historia jest naprawdę wciągająca, emocjonująca i inspirująca. Znalazłam nawet w niej część siebie. Czy czegoś mi w niej zabrakło? Sytuacja odkrywania własnego ja przez jednego z bohaterów wydaje się momentami zbyt skomplikowana, ale może taka właśnie powinna być...To wątek dość wrażliwy. Każdy może mieć do niego indywidualne podejście. Ja najbardziej utożsamiłam się z Niną, jej uwięzienie we własnym domu obudziło we mnie potrzebę zmiany, na którą kiedyś być może będzie mnie stać. Jestem pewna, że wiele kobiet mogłoby dogłębnie zrozumieć słowa tej bohaterki i odebrać je jako opis własnych uczuć.
Książkę polecam przede wszystkim osobom, które lubią czytać o trudnych, wręcz egzystencjalnych tematach. Warto po nią sięgnąć, nawet jeśli czytaliście inne książki autorki i być może nie zrobiły one na was takiego dobrego wrażenia, jak na innych czytelnikach. Daję osiem gwiazdek, choć początkowo przyznałam jej siedem, ale pisząc tę opinię stwierdziłam, że książka jest naprawdę rewelacyjna. Daje nadzieję. A to już zdecydowanie coś o jedną gwiazdkę więcej!