Las powieszonych lisow recenzja

Cozy powieść łotrzykowska

Autor: @czecholinskaweronika52 ·3 minuty
2025-02-05
Skomentuj
6 Polubień
Dwa lata temu przez przypadek natknęłam się na książkę, która momentalnie kupiła mnie swoim opisem. Nosiła tytuł „Rok zająca”, a jej autorem był Arto Paasilinna. Lektura była przyjemna i inna od rzeczy, które czytałam na co dzień. Zostawiła we mnie jednak pewien niedosyt; z przyjemnością więc zgłosiłam się do recenzji drugiej wydanej przez Książkowe Klimaty książki tego autora – „Lasu powieszonych lisów”. Czy tym razem poczułam czytelnicze spełnienie?

Cóż, na początek opowiem trochę o fabule. Na wstępie poznajemy Oivę Juntunena, zawodowego bandytę. Oiva z pomocą dwóch wspólników ukradł kilkadziesiąt kilogramów złota w sztabkach. Oni za swój występek trafiają do paki, on natomiast zaczyna nowe, wystawne życie. Wbrew zawartej umowie jednak nie jest mu w smak dzielić się zdobytym łupem. W obawie przed zemstą postanawia uciec wraz ze złotem. W ten sposób trafia w środek lapońskiej głuszy.

Drugim bohaterem pierwszoplanowym w powieści jest Remes – nieco zgorzkniały, wiecznie pod wpływem pomarańczówki major. W wyniku wielu nie do końca udanych decyzji znajduje się on na życiowym zakręcie. Kiedy więc spotyka na odludziu młodego człowieka podającego się za początkującego poszukiwacza złota, bierze to za uśmiech od losu, szansę na możliwość odmienienia swojego życia.

No i mamy jeszcze Naskę – dziewięćdziesięcioletnią (najstarszą w wiosce, a może nawet i w Finlandii!) Skoltkę i jej starego kocura, Jermakkiego. Oboje uciekają przed władzami przez lasy Laponii, aż w końcu trafiają do pustelni Oivy i Remesa. Muszę wspomnieć jeszcze o młodej lisiczce, która również od czasu do czasu odwiedza noclegownię. Wydawałoby się, że taka mieszanka charakterów nie może z sobą współistnieć… prawda?

Guzik prawda. To, co z początku zapowiadało się na brutalną, gangsterską opowieść okazuje się całkiem ciepłą, chwilami wręcz rozczulającą historią. Absolutnie uwielbiam zawarty tutaj humor i absurd wylewający się prawie że z co drugiej strony. Arto Paasilinna zgrabnie punktuje ludzkie przywary, jednocześnie odnosząc się do nich lekko, wręcz pobłażliwie. Wykreowani przez niego bohaterowie nie są idealni, lecz z pewnością da się ich lubić – ba, w pewnym momencie zaczynamy im wręcz kibicować! Mówię tu oczywiście o głównej trójce, jednak również postacie drugoplanowe i epizodyczne są nakreślone bardzo dobrze.

W trakcie lektury odniosłam wrażenie, że autor składa swego rodzaju hołd lapońskiej przyrodzie. Mimo że Oiva, Remes i Naska żyją – myślę, że to nie za dużo powiedziane – w luksusach, uwaga czytelnika często jest zwracana na drzewa czy zwierzęta. Relacja mężczyzn z dorastającą liszką jest czymś pięknym i urzekającym, choć nie jest tak istotna, jak relacja Kaarlo Vatanena – głównego bohatera „Roku zająca” – z szarakiem.

Porównując jeszcze te dwie książki, w „Lesie powieszonych lisów” dużo bardziej podobał mi się język. Prosty, miejscami kolokwialny, chwilami wulgarny, ale zawsze trafiający w punkt. Czytając, miałam wrażenie, że każde słowo jest tu po coś, przez tekst praktycznie się płynie, nie było ani jednej strony, na której czułam się znudzona, mimo że… właściwie nie dzieje się tu dużo. Myślę, że warto to podkreślić – jeśli oczekujecie pościgów i wybuchów, niestety się rozczarujecie. Moim zdaniem jednak spokój i beztroska bohaterów oraz to, że możemy im towarzyszyć podczas tych leniwych, sielskich zimowych dni tylko dodaje tej historii uroku.

„Las powieszonych lisów” Arto Pasilinny jest zaskakująco miłą, chyba nawet troszkę cozy opowieścią. Podczas lektury bardzo łatwo poczuć klimat zimy w lapońskiej głuszy, wyobrazić sobie ciepło bijące od trzaskającego kominka, usłyszeć wiatr gwiżdżący za oknem. A przede wszystkim jest to książka bardzo fińska – w najlepszym tego słowa znaczeniu. Tym razem dostałam więc nawet więcej, niż się spodziewałam.

Recenzja stworzona we współpracy ze Stowarzyszeniem Sztukater

Moja ocena:

Data przeczytania: 2024-09-24
× 6 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Las powieszonych lisow
2 wydania
Las powieszonych lisow
Arto Paasilinna
7.8/10

Zawodowy gangster Oiva Juntunen oraz jego wspólnicy okradli wypełniony złotem statek. Jak przystało na opętanego gorączką złota watażkę, Oiva nie chce się nim dzielić nawet ze swoimi pomagierami, któ...

Komentarze
Las powieszonych lisow
2 wydania
Las powieszonych lisow
Arto Paasilinna
7.8/10
Zawodowy gangster Oiva Juntunen oraz jego wspólnicy okradli wypełniony złotem statek. Jak przystało na opętanego gorączką złota watażkę, Oiva nie chce się nim dzielić nawet ze swoimi pomagierami, któ...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Literatura skandynawska na tle innych wyróżnia się swoim niepowtarzalnym cierpkim i ciężkim klimatem. Dlatego z wielką chęcią sięgnęłam po „Las powieszonych lisów” nieżyjącego już fińskiego pisarza A...

@spiewajacabibliotekarka @spiewajacabibliotekarka

Co może łączyć złodzieja złota, wojskowego po przejściach i dziewięćdziesięcioletnią staruszkę? Ktoś dowcipny może odpowiedzieć: powieść, którą starasz się, drogi CzytaczuAdamie, oczarować szanowną p...

@adam_miks @adam_miks

Pozostałe recenzje @czecholinskawero...

Prochy w ustach
Kondensacja emocji

Są książki, które przez osiemset stron mówią o niczym; przy lekturze takich tomiszczy mamy poczucie zmarnowanego czasu i wkurzamy się na autora/grafomana (niepotrzebne s...

Recenzja książki Prochy w ustach
Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci
Życie w Polsce, odcinek 450

Mówienie o chorobie bliskiej osoby nigdy nie jest łatwe, a gdy cierpi dziecko, ból staje się nie do zniesienia. Rozpoczyna się codzienna walka – o zdrowie, niezależność,...

Recenzja książki Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci

Nowe recenzje

Poszukiwaczka dzieci
Tropienie zaginionych
@Asamitt:

"Poszukiwaczka dzieci" to nie kryminał jak zakładałam, ale thriller psychologiczny z naciskiem na psychologię zdarzeń m...

Recenzja książki Poszukiwaczka dzieci
Przeklęta magia
Magiczne przygody młodego czarodzieja
@stos_ksiazek:

Gdy zobaczyłam okładkę „Eryka Scotta” Matta Burczyka, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. I cieszę się, że to z...

Recenzja książki Przeklęta magia
Martwe zwierzęta
Bardzo dobry debiut
@daria.ilove...:

"Potwory się rodziły i potwory powstawały z czyimś udziałem" "W zimnym, włożonym kafelkami pomieszczeniu znajdowały si...

Recenzja książki Martwe zwierzęta
© 2007 - 2025 nakanapie.pl