Zaskoczył mnie format. Ta książka jest ogromna, ale na szczęście w przemyślany sposób- szersza niż wyższa, więc nie ma problemu z odłożeniem na regał.
Dotąd miałam w rękach dwie książeczki dla dzieci o podobnej tematyce: Kwarki! Akademia Mądrego Dziecka z serii Bobas odkrywa naukę oraz Fizykę kwantową dla dzieci. Spodziewałam się podobnej treści. Ale ta książka jest inna.
Zaczyna się od przedstawienia głównego bohatera: atomu, który wygląda jak atom, a nie kulka z usmiechem i kończynami. Potem dowiadujemy się jak bardzo bardzo (...) bardzo malutkie są atomy. Potem ile ich znajduje się w kropce na końcu zapisanego zdania, a potem ile w oku. I tak przechodzimy do tego, że narządy wewnętrzne są zbudowane z atomów. A skoro narządy, że to całe Twoje ciało. A skoro ciało dziecka, to i dorosłego. Potem okazuje się, że pies też zbudowany jest z atomów. Pada więc pytanie, z czego składa się wszystko, co widzimy. Pada i odpowiedź. Potem podróżujemy przez budowę płetwala błękitnego, a wreszcie i Układ Słoneczny... Aż okazuje się, że atomy krążą w przyrodzie. I te, które dzisiaj budują nas, kiedyś mogły byś na przykład w ślimaku... Pawiu... Drzewie... Albo i dinozaurze.
Na tym nie koniec. Bo teraz trzeba rozwikłać skąd wzięły się pierwsze atomy na świecie. Otóż 13,8 miliarda lat temu doszło do olbrzymiej eksplozji. Tak, Wielkiego Wybuchu. I na tym kończę spojler, choć to nie koniec książki. Aczkolwiek szata graficzna na jednej ze stron mnie bardzo boleśnie i niespodziewanie spoliczkowała, bo już chciałam obwieścić światu, że to książka bez fikcji, Montessori-friendly czy jak to się instagramowo nazywa, a tu bach: atomy narysowane jako kulki z uśmiechem, oczami i kończynami. No i po co?
Generalnie szata graficzna jest bardzo przyjazna dzieciom, na rysunku jest to, co w treści. Taka spójność super pomaga przy zainteresowaniu dziecka, kiedy o coś dopytuje, coś wskazuje. Kolory są stonowane, nie przebodźcują dziecka (ani rodzica, który mu czyta), nie odwracają uwagi od treści. Rodzic czyta, dziecko ma to samo w historii obrazkowej, którą może strona po stronie śledzić. No i okładka jest gruba, a środek matowy. Ma to bardzo duże znaczenie, bo książka jest dość ciężka i kiedy dziecko kładzie ją na podłodze albo czyta mu się ją na dobranoc w łóżku, światło nie odbija się od tych stron. Mi ją łatwo czytać, dziecko widzi wyraźnie obrazki.
Bardzo dobrze będzie wyglądała na prezent. Bardzo estetycznie wydana, bez byków, literówek i merytorycznie też okej.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl, uwielbiam tych Ludzi. Dziękuję Im oraz wydawcy, dobra robota.