Marah Woolf jest autorką, której pióro miałam przyjemność poznać przy innej, wydanej przez nią serii. Dobrze wspominałam to spotkanie, więc kiedy zobaczyłam, że na rynku pojawiły się książki z serii "Wiccańskie Kredo" nie mogłam im się oprzeć. Niesamowicie kusiły opisem, ale także pięknymi okładkami. I gdybym wiedziała, że ta książka jest taka... świetna, to zaczęłabym ją czytać z samego rana, a tak to jestem niewyspana po jej poznaniu. Nie mogłam się oderwać od niej. Urzekła mnie kreacją świata, wydarzeniami, tajemnicami, zwrotami akcji oraz osobowościami bohaterów. Dlatego jeśli zamierzacie po nią sięgnąć, do czego już na wstępnie serdecznie zachęcam, koniecznie przygotujcie są na zarwaną noc albo zarezerwujcie sobie cały dzień z serii "tylko ja + książka". Tak dobrą lekturę pochłania się na jeden raz.
Opis wydawcy:
Przed ponad dwunastoma laty rodzina Valei została zamordowana, od tego czasu wiccanka mieszka wśród ludzi z dala od Ardealu. Niczego jednak bardziej nie pragnie, niż wrócić do ojczyzny i dowiedzieć się, co stało się tamtej nocy, gdy jej życie brutalnie runęło w gruzach. Kiedy teraz zostaje zamordowana inna wiccanka, dziadek Valei zgadza się wreszcie na powrót Valei, bo dziewczyna ma rzadki dar i widzi wspomnienia innych, nawet zmarłych.
Wkrótce po jej przyjeździe do ojczyzny okazuje się, że tkwi w zawiłej plątaninie kłamstw, intryg i zdrad. W Ardealu bowiem od wieków trwa wojna między wiccanami, strzygami i królową czarownic, a zakończy się dopiero wówczas, kiedy dwa z trzech ludów zostaną doszczętnie zgładzone.
Mroczna, romantyczna, magiczna i pełna sekretów historia o wiedźmach, strzygach i obdarzonej wyjątkowymi darem dziewczynie, która widzi wspomnienia innych, zarówno żywych, jak i zmarłych.
"Znak i omen" to książka, która wywołała we mnie wiele emocji. Na początku zaczęła się niewinnie, jak wiele książek - mamy tutaj dziewczynę zarabiającą w barze, która musi pracować, aby przeżyć i dokuczających jej przy tym mężczyzn, którzy mają ochotę na coś więcej niż obsługa kelnerska, a także bohatera, który staje w jej obronie. Valea ma oczywiście smutną historię przeszłości, a Nikolai budzi respekt. I z początku myślałam, że będzie to oklepana historia, jak wiele innych, ale jak autorka dała później czadu, to myślałam, że wyskoczę z kapci od tych wszystkich emocji. Generalnie nie spodziewałam się, że pierwsze spotkanie bohaterów zostanie poprowadzone od razu z takim pazurem i ogniem. Było to niesamowicie miłe zaskoczenie i odmiana, które już na wstępie wyróżniły relację między nimi. Jednak cała akcja zaczyna się, gdy przenosimy się do Ardealu.
Historia osadzona zostaje w jednym miejscu, a mianowicie w zamku, do którego mogą na stopie pokojowej przybyć wszyscy członkowie poszczególnych ras, aby zgłębiać swoją wiedzę. To właśnie tam poznajemy kluczowych bohaterów powieści, mieszankę wiccan, czarownic i strzyg, a także zostajemy wciągnięci w sieć kłamstw, intryg i tajemnic. Bardzo podoba się mi, że wykreowane przez autorkę postaci są tak barwne i różnorodne. Każda z nich wyróżnia się indywidualnym charakterem i z całą pewnością nie są nudni czy tworzeni "na jedno kopyto". Uwielbiam tego typu kreacje, która jednocześnie pozwala mi wczuć się w losy bohaterów, którzy najbardziej są bliscy memu sercu. Tutaj każdy znajdzie swojego ulubieńca, a jeśli o mnie chodzi, to większość z nich jest dla mnie atrakcyjna pod kątem charakteru i z przyjemnością śledziłam ich życie, a także im kibicowałam. Na plus zasługuje wplątanie w fabułę bohaterów o różnym przedziale wiekowym, którzy mimo wszystko potrafią prowadzi konserwacje na poziomie, jak i te zabawne. Są tutaj zarówno wiekowe, jak i młode strzygi, wiccanie czy czarownice. Nie brakuje między nimi przepychanek słownych, w końcu pomimo pokoju, od lat chowają do siebie urazę. Ich wymiany zdań wielokrotnie niesamowicie mnie bawiły. Autorka tym posunięciem sprawiła, że książka stała się idealna dla czytelników YA, jak i tych starszych, ponieważ całość nie skupia się tylko na bohaterach w wieku około 20 lat.
Wykreowany świat jest piękny i wielopoziomowy. Chociaż akcja powieści toczy się głównie w jednym miejscu, to zamek skrywa w sobie tak wiele tajemnic, że nie sposób się tu nudzić. Każda rasa została dobrze i dokładnie przedstawiona, poznajemy ich charakterystyczne cechy, jak i słabości. Pojawia się wielu bohaterów, którzy wnoszą sporo tajemnic do fabuły. Wiele z nich nie zostało odkrytych i dlatego też z przyjemnością zabieram się na dniach za kolejny tom. Sposób w jaki autorka odkryła niektóre karty, jednocześnie pozostawiając czytelników z niewiadomymi, jest po prostu genialny. Z jednej strony mam wrażenie, że wiele się dowiedziałam i zostało wyjaśnione, a z drugiej strony mam nieodparte wrażenie, że tak wielu spraw jeszcze nie poznaliśmy i tak wiele tajemnic jeszcze czeka na odkrycie.
Pierwszy tom skupia się głównie na budowaniu relacji między poszczególnymi bohaterami, którzy dopiero się poznają lub też widzą ponownie po latach. Jednak Marah Woolf prowadzi ich relacje w cieniu tajemnic oraz intryg, a także smutnej przeszłości i ani trochę nie nudziłam się. Nie brakuje tutaj również relacji miłosnych, które pojawiają się nie tylko pomiędzy głównymi bohaterami. Każda z nich dodaje do książki powiewu świeżości i jednocześnie humoru. Natomiast jeśli chodzi o kwitnące uczucie między Valeą, a Nikolaiem, to jest to ten typ miłości, który uwielbiam w powieściach - budowany jest stopniowo, przyciągani są do siebie pomalutku, jednocześnie nie odmawiając sobie kąśliwych uwag i wzajemnej troski.
Im bliżej końca książki, tym akcja coraz bardziej nabiera tempa, a my jako czytelnicy zostajemy wrzuceni w wir emocjonujących wydarzeń, które sprawiają, że wiele tematów obraca się o 180 stopni. Autorka potrafi zbudować napięcie, stopniowo dostarcza czytelnikowi wskazówek na wydarzenia, które odbędą się w przyszłości i które w pewnym momencie eksplodują z ogromną siłą.
"Znak i omen" to książka, którą pochłonęłam z nieskrywaną przyjemnością. Sięgając po nią należy się nastawić na dobrą akcję, wątki romantyczne, cięty język i kąśliwe uwagi, tajemnice, intrygi, a także główną bohaterkę, która jest kreowana na potężną, nieświadomą swoich umiejętności. Wiem, że wielu osobom tego typu element może nie odpowiadać, jednak dla mnie jest on jak najbardziej logicznie wytłumaczony. Pojawiające się w powieści poszczególne rasy są dobrze wykreowane i przedstawione czytelnikowi w należyty sposób. Świetne są wstawki z historii i toczonych wojen z przeszłości, które pozwalają lepiej zrozumieć wzajemną niechęć. Pióro autorki jest przyjemne w odbiorze, lekkie, płynne i plastyczne, co sprawia, że pochłania się całą powieść w okna mgnieniu.
Serdecznie polecam zachęcam do sięgnięcia. Fani fantastyki będą zachwyceni.