„Zajazd pod Cnotliwą Sekutnicą” to pierwszy tom serii Trzynaste Królestwo autorstwa Artura Tojzy. Autora możecie kojarzyć z takich książek jak „Piekło kosmosu”, „Farreter” czy serii Słona Wanilia. Seria ta jest wprowadzaniem do Multiwersum Snów oraz prequelem pierwszej ze wspomnianych powieści.
Jest to historia wciągająca, zaskakująca, zabawna, bowiem nie brakuje wątku komediowego oraz intrygująca do samego końca, który szokuje i pozwala spojrzeć na wiele wątków z innej perspektywy. Nic nie dzieje się tutaj przypadkiem, ale również w moim odczuciu wszystko może się okazać zarówno prawdą, jak i kłamstwem albo półprawdą. To zaledwie zalążek czegoś większego, a także jeszcze lepszego.
Fabuła została poprowadzona wartko, ciągle coś się dzieje, że wprost nie mogłam się oderwać i wciąż chciałam wiedzieć co będzie dalej. Początkowo mogłoby się wydawać, iż fabuła nie jest zbyt skomplikowana, ale pod płaszczykiem prowadzenia karczmy przez Klarę kryje się coś grubszego, większego, czego sam jej ojciec najprawdopodobniej nie przewidział. Świat przedstawiony jest dość skomplikowany, choć jego budowa i kreacja zostały należycie skonstruowane. Mimo to jego działanie jest zrozumiałe. Przedstawiono tutaj różnorodne rasy od elfów, krasnoludy po gobliny. Interesującym wątkiem jest Wielka Wojna Ras, podczas której doszło do istotnego wydarzenia dla multiwersum.
Jeśli chodzi o bohaterów to zostali interesująco wykreowani, są realni, każdy z nich jest inny, wyróżniający się czymś innym. Najbardziej polubiłam z nich Eryka, który na każdym kroku mnie rozbawiał, ale gdy trzeba było potrafił zachować powagę. Zdecydowanie jest to moja ulubiona postać. Moją uwagę przykuła także Kasandra, choć początkowo byłam nastawiona do niej sceptycznie, ale z końcem książki się to zmieniło. Zaś główna bohaterka Klara to ciekawa postać. W końcu jakaś główna postać w fantastyce, która nie jest przesadnie utalentowana i wszystkowiedząca, mimo że ma duże zdolności, to musi się nauczyć z nich prawidłowo korzystać oraz je kontrolować. I nie, nie zdążyła się jeszcze wszystkiego nauczyć. Intrygują mnie jeszcze kot Pufek, który pojawia się w kluczowych chwilach oraz Hana, dziewczyna, która skrywa wiele tajemnic.
W „Zajeździe pod Cnotliwą Sekutnicą" znajdziecie także wątek romansowy - instant love, która jest nieco naiwna, ale dodaje do powieści wiele komediowych momentów, przez co z jeszcze większą przyjemnością śledzi się dalsze losy postaci i ich przekomarzanki.
Trudno jest określić gatunek tej historii, ponieważ występują w niej zarówno elementy fantastyczne jak i science fiction. Magia łączy się wraz z nowoczesną technologią. Autor odkrywa wiele kart przed czytelnikiem, jednak coś czuję, że to dopiero początek czegoś większego. Już nie mogę się doczekać kolejnej części.
Reasumując „Zajazd pod Cnotliwą Sekutnicą” Artura Tojzy to świetna opowieść z magią w tle i nowoczesną technologią, przy której nie będziecie się nudzić. Nie brakuje w niej akcji, bohaterów z krwi i kości, humoru, tajemnic ani intryg. Tak naprawdę nie wiadomo kto jest dobry, a kto zły i o co do końca z tym chodzi. Zdecydowanie mogę polecić wam tę historię na zimowe wieczory. Na pewno miło spędzicie czas w Pangerze wraz z Klarą, Erykiem i pozostałymi bohaterami. Ode mnie otrzymuje 9/10 i (nie)cierpliwie czekam na kolejne książki autora.