Twórczość Iwony Banach jest dość specyficzna - albo się kocha autorkę i jej dzieła, albo omija szerokim łukiem. Ja - kocham. Podziwiam poczucie humoru, fantazję, wiedzę i warsztat pisarski pani Iwony. Zachwycam się pełnym sarkazmu i ironii punktowaniem wszystkich przywar, wad i absurdów obecnych czasów takich jak bezkrytyczna wiara w to, co opublikowano w internecie, dążenia za wszelką cenę do zdobywania lajków i followersów, klapki na oczach, nie dające dostrzec tego, co wprawdzie jest ważne - ale mało popularne w sieci, bo przecież ważniejsze jest posiadanie dobrze zrobionych paznokci niż dobrego serca ...
Ta prześmiewczość to motyw przewodni książek autorki, a mimo to wcale nie nudzi - bo treść każdej z nich jest inna. Co też daje do myślenia ...
W tej książce mamy miasteczko, a w nim uliczkę Rajską - miejsce spokojne, z poniemieckimi, pięknymi willami i fontanną z gargulcem Mieszkający tu młody policjant, Kuba Rumorek, "doceniał fakt, że nikt się znikim nie bił, wyzwiska nie latały jak skowronki, awszystkie narzędzia, które ludzie mieli wrękach, służyły do tego, do czego zostały stworzone." W ogóle mieszkańcy "byli grzeczni, spokojni inawet jak robili grilla, nie puszczali disco polo. Po prostu raj na ziemi."
Tak pięknie i ładnie było do dnia, w którym Jagoda, najbliższa sąsiadka Kuby, wróciła z Irlandii. Umęczona podróżą w towarzystwie paskudnych bachorów i wyjątkowo wnikliwą kontrolą celną, marzyła tylko o wypiciu czegoś mocniejszego (na odreagowanie) w samotności i ciszy własnego domu. Będąc już blisko celu zauważyła, że w jej salonie pali się światło, poruszające się cienie sugerowały, że ktoś tam jest, a za sobą usłyszała tupot, dyszenie i okrzyki "Zabiję cię, ty krowo!" Nic już nie myśląc rzuciła się do ucieczki i wpadła w najbliższe otwarte drzwi - do domu Kuby ...
Było to jak najbardziej słuszne - bo za chwilę okazało się, że w jej domu znajdował się trup i ślady budzące tak grozę jak i oszołomienie swoją dziwnością.
I tak to na ulicy Rajskiej rozpętał się armagedon, który pokazał jej prawdziwe oblicze ... Od tego momentu radzę czytać w miarę uważnie - bo stopień zakręcenia fabuły jest wysoki i można się pogubić w działaniach policji i mieszkańców ulicy. Kogo i czego tu nie ma! Kamila, zajadła weganka, miała narzeczonego -ale "Odeszła, oskarżając go o zdradę, kiedy przyłapała go wbarze zkebabem. Była chyba jedyną kobietą zdradzoną nie z inną kobietą, a z bułą wypełnioną mięsem." Nobliwy pan, który był aluzjonistą - "Wystarczyło tylko coś wiedzieć i robić do tego właśnie aluzje. Czasami nawet same aluzje wystarczały, bo ludzie sami sobie wszystko dośpiewali i jeszcze zapłacili." W okolicy grasowały czupakabra i kryptydy - tyle, że nikt ich nie widział ... Nikt też nie widział mordercy - ale trupy były, jak najbardziej martwe i rzeczywiste .. Są też, jakże by nie, mordercze (bo mięso zabija!) parówki oraz jaskinia hazardu, miod z dodatkiem cbd itp., porachunki mafijne, pogłoski o skarbie ... A wszystko to zadziało się, jak na ironię, na ulicy RAJSKIEJ. Opisane niepowtarzalnym stylem autorki bawi i daje do myślenia
A mi naprawdę jest bardzo miło, że ta książka jest dokładnie tym, o czym informuje napis na okładce - komedią kryminalną. Taką prawdziwą.
Ulica Rajska jest willowym rajem. Spokojnym miejscem, przystanią dla ludzi eleganckich i zamożnych. Mieszka tam pewien młody policjant, ale to nikomu nie przeszkadza, bo w domu obok mieszka Jagoda Ję...
I słusznie, bo to Broniewski. Ale wiersz zrobił (i dalej robi) karierę jako piosenka Niestety nie mogę znaleźć wersji, którą pamiętam jako Świetlickiego (może ktoś inny z podobnym głosem?) i .
Ulica Rajska jest willowym rajem. Spokojnym miejscem, przystanią dla ludzi eleganckich i zamożnych. Mieszka tam pewien młody policjant, ale to nikomu nie przeszkadza, bo w domu obok mieszka Jagoda Ję...
🔥🔥🔥RECENZJA 🔥🔥🔥 Dzień dobry wszystkim. Zapraszam Was dzisiaj na moją recenzję na temat książki @zastroniec pt. ,,Miłość i mordercze parówki". Książkę tą miałam możliwość przeczytania dzięki #współpr...
Książki Iwony Banach dostarczają mi totalnego relaksu i zabawy. Biorąc każdy kolejny tytuł liczę na świetną zabawę pełną ciętych ripost, niemożliwych sytuacji i oderwanych od rzeczywistości postaci. ...
@g.sekala
Pozostałe recenzje @Danuta_Chodkowska
Przygody Oralda Cherlawego i jego giermka Manfroda
@Obrazek W roku 228 według kalendarza królestwa Burlandii, rządzący nim król Rudigar Łysy wymyślił znakomity (tak uważał) sposób na zapewnienie bezpieczeństwa swemu k...
Hasło "komedia kryminalna" działa na mnie jak miód na niedźwiedzia: muszę przeczytać! Uwielbiam je, bo w tych dobrych jest wszystko to, CO LUBIĘ i czego szukam w książka...