Nikczemny narrator recenzja

RAKI NA BEZRYBIU

WYBÓR REDAKCJI
Autor: @Rudolfina ·3 minuty
2024-12-04
1 komentarz
32 Polubienia
To bez dwóch zdań jest powieść z kluczem. Jeśli ktoś ten klucz zna, będzie mieć dużą frajdę z lektury. Tylko niektóre z występujących w książce postaci, co do zasady już nieżyjące, występują pod własnym imieniem i nazwiskiem. Jeżeli ktoś nie rozpozna pozostałych, portretowanych w książce osób, ale przynajmniej pamięta jeszcze lata dziewięćdziesiąte i ma blade pojęcie o polskiej kinematografii tamtych czasów, też będzie czytać z zaciekawieniem. Do czasu.

Jednak, jeśli całkiem nawet dowcipne przepychanki słowne polskich filmowców przed trzydziestu laty kogoś niewiele obchodzą, to będzie mieć problem. Najpóźniej w połowie książki może się zirytować i zapytać: no dobrze, ale gdzie ten obiecany kryminał?

Anegdotki o hollywoodzkich filmowcach? W porządku. Przypominanie muzycznych hitów tamtych lat? Też fajnie. Naigrywanie się z Krzysztofa Kieślowskiego, a raczej międzynarodowego sukcesu jego filmu „Niebieski”? Oj, nieładnie. Też żałuję, że Kieślowski zrobił w Polsce kilka świetnych filmów i za granicą nikt tego nie zauważył, a wystarczyło tylko, że nakręcił przyzwoity zaledwie film we Francji i od razu odniósł międzynarodowy sukces. Ale, czy takie żale należy wylewać w kryminale, który zupełnie czego innego dotyczy? Jaki to ma wpływ na akcję, panie scenarzysto/pisarzu/reżyserze? Ponarzekać można sobie gdzie indziej. Fejsbuki bardziej się do tego nadają.

Wielbiciele kryminałów nie mają tu czego szukać, intryga jest wątła i na pierwszy plan wybijają się barwne opisy środowiska filmowego i miłosne podboje bohatera. Cztery kobiety budzące żywe zainteresowanie w ciągu miesiąca, nie licząc żony w trakcie rozwodu, to imponujący wynik. Intryga kryminalna jakoś tam zostaje rozwiązana, i chociaż poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „kto zabił”, i czy w ogóle zabił, mobilizuje nas do dobrnięcia do końca, to szybko się orientujemy, że przecież nie o to chodziło.

Wielbiciele twórczości Juliusza Machulskiego, a zwłaszcza jego wczesnych filmów, powinni być bardziej usatysfakcjonowani lekturą, ponieważ nie da się przeoczyć, że narrator występuje w roli alter ego reżysera. Oczywiście, trzeba mieć świadomość, że jest to alter ego bardzo dobrze wykreowane. Na tym w końcu polega fikcja literacka. Wśród tej fikcji bardzo szczerze brzmią refleksje głównego bohatera - scenarzysty: „I zawsze ogarnia mnie smutek, kiedy uświadamiam sobie, że na świecie są jednak ludzie prawdziwie utalentowani, a ja do nich nie należę. Jeśli niektórzy uważają, że jestem dobry, to tylko dlatego, że w rodzimej kinematografii jestem trochę w sytuacji raka na bezrybiu. Są po prostu gorsi ode mnie.” Dlatego podwyższam ocenę, bo też mi się smutno zrobiło, że są inni, bardziej utalentowani recenzenci.

Zastanawiałam się długo, jaki jest cel zamieszczenia na końcu książki scenariusza filmu „Torsje”, o którym wzmianki pojawiają się wielokrotnie w powieści. Ponieważ nie znam klucza, mogę domyślić się tylko jednego powodu. Scenariusz filmu, inspirowany „Wściekłymi psami” Quentina Tarantino musi być ważny dla autora, a ponieważ nie udało się zrealizować na jego podstawie filmu, może chociaż w ten sposób treść dotrze do swoich odbiorców. I jako ciekawostka jakoś się to broni. Jako scenariusz już niekoniecznie.

Jedna z bohaterek zwraca jego autorowi uwagę, że bohaterowie filmu zachowują się nieprawdopodobnie i „Pan Bóg scenarzystów” za często schodzi z nieba, żeby im pomóc. To prawda, mogłabym dorzucić jeszcze kilka niewymienionych zdarzeń. Największą jednak słabością tego scenariusza jest to, że nie wybrzmiewa jego przesłanie. Według eksplikacji zamieszczonej na końcu książki, miała to być „historia kryminalna z morałem”, film „kryzysie wartości i wszechogarniającym egoizmie, a także o przyjaźni i solidarności”. Przyjaźni tam nie ma, bo bohaterowie w ogóle nie zostali przedstawieni, więc skąd mamy wiedzieć, że łączy ich przyjaźń? Nie znamy stawki, o którą toczy się gra, więc solidarności trudno się domyślić, a kryzys wartości i wszechogarniający egoizm, to klisze, które można dopisać do każdej eksplikacji.

Dobrze, że jednak nie powstał ten film i życzę autorowi, żeby „Vinci II” był lepszy, nie tylko lepszy niż ten scenariusz, lecz również niż część pierwsza.

Moja ocena:

Data przeczytania: 2024-12-04
× 32 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Nikczemny narrator
2 wydania
Nikczemny narrator
Juliusz Machulski
6.8/10

Rok 1993. Kamil Hubeny, scenarzysta i reżyser, przylatuje do Warszawy z Nowego Jorku, łącząc urlop z nadzieją na współpracę z dawnym kolegą, reżyserem Erykiem Mokronowskim. Na miejscu dowiaduje się o...

Komentarze
@almos
@almos · 4 miesiące temu
Dobra recenzja, odniosłem z niej wrażenie, że nie warto.
× 9
@Antytoksyna
@Antytoksyna · 4 miesiące temu
Ja podobnie.
× 6
@Rudolfina
@Rudolfina · 4 miesiące temu
Jeżeli lubicie reżysera Machulskiego i stare polskie filmy, to można.
× 2
@almos
@almos · 4 miesiące temu
Lubię reżysera Machulskiego, dużo mniej pisarza Machulskiego.
× 3
@Rudolfina
@Rudolfina · 4 miesiące temu
On jest i tak o niebo lepszy niż ci wszyscy popularni pisarczykowie. Przynajmniej o coś mu chodzi, bo nie o kasę przecież. Tantiemy wystarczą 😉
× 3
@Asamitt
@Asamitt · 4 miesiące temu
Mam podobnie jak@almos Niby filmy tak, stare filmy, dobre obrazy, wszystko sentymentem obleczone, ale Jego książki.. hmmm niekoniecznie:P
× 4
Nikczemny narrator
2 wydania
Nikczemny narrator
Juliusz Machulski
6.8/10
Rok 1993. Kamil Hubeny, scenarzysta i reżyser, przylatuje do Warszawy z Nowego Jorku, łącząc urlop z nadzieją na współpracę z dawnym kolegą, reżyserem Erykiem Mokronowskim. Na miejscu dowiaduje się o...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Czy jest to powieść z kluczem? Otóż nie wiem, być może. Za mało mam wiedzy o świecie filmu, by móc o tym zdecydować. Pewne tytuły, nazwiska, wydarzenia, wydają mi się skądś jakby znajome, choć brzmią...

@Meszuge @Meszuge

Pozostałe recenzje @Rudolfina

Bogowie bitcoina. Historia geniuszu, zdrady i drugiej szansy
SPÓŹNIONE INWESTYCJE

Postanowiłam wreszcie się dowiedzieć, o co chodzi z tym bitcoinem. Za późno. Miliony dolarów przeszły mi koło nosa. Nie mnie jednej, i to jest jakieś pocieszenie. Jeż...

Recenzja książki Bogowie bitcoina. Historia geniuszu, zdrady i drugiej szansy
Potwory
POPRAWNOŚĆ PERFEKCJONISTY

Ta książka jest jak praca domowa prymusa, któremu bardzo zależało, żeby dobrze wypaść. Rzadko ostatnio pozwalam sobie na ryzyko poznawania nowych polskich autorów, bo ...

Recenzja książki Potwory

Nowe recenzje

Kto chce ich śmierci?
Co jeśli ktoś chciałby śmierci twojej rodziny?
@pannajagiel...:

Autor: Cara Hunter Tytuł oryginału: No Way Out Cykl: Detektyw Adam Fawley (III) Wydawnictwo: Filia Przekład: Joanna Gra...

Recenzja książki Kto chce ich śmierci?
Nomen omen
Nomen omen
@olilovesbooks2:

*współpraca reklamowa z Wydawnictwem Mięta* Lubicie nieszablonowe i nietypowe książki, w których znajdziecie gatunkowy...

Recenzja książki Nomen omen
Paderborn
Arcyłotr, bestia, psychopata - tacy nie trafiaj...
@pannajagiel...:

Czy astrologia może stać się narzędziem zbrodni doskonałej? Olgierd Paderborn, znany z serii o Joannie Chyłce bezkompro...

Recenzja książki Paderborn
© 2007 - 2025 nakanapie.pl