Berdo recenzja

Przelicytowane :(

Autor: @Bartlox ·3 minuty
2024-05-13
Skomentuj
11 Polubień
„Ostro Pan licytuje, Panie Mróz” – taka myśl pojawiła się w mojej głowie gdy doczytałem do około dwóch trzecich „Berda”. Tak, położenie, w którym znaleźli się wtedy wykreowani przez Remka bohaterowie było jednym z tych, przy których jasnym jest, że albo pisarz ma na to wszystko jakiś rzeczywiście dobry pomysł, który pozwoli mu całą tę sytuację wyjaśnić i wtedy powieść okaże się naprawdę dobrą, może i wybitną (lub zbliżającą się do wybitności) pozycją z dziedziny literatury popularnej, albo takiego pomysłu nie ma i wszystko skończy się bardzo dotkliwym rozczarowaniem. Tego typu momenty oczywiście są z reguły atrakcyjne dla czytelnika same w sobie, przykuwają uwagę i dają odbiorcy tekstu dużo literackiej satysfakcji, jest mocno, zaskakująco i na serio zaczynamy się zastanawiać nad tym, co się na kartach danej książki dzieje, próbować sami jakoś składać rozrzucone przez twórcę klocki – no, ale przede wszystkim sprawdzają ową kwestię posiadania przez autora pomysłu na dany tekst.

Można było swoją drogą w tamtym momencie pomyśleć, że doprowadzając całość do takiego momentu wrzenia (i dając nam nadzieję, że owa koncepcja jak sobie z tym wszystkim poradzić istnieje, wszak Najpłodniejszy nieraz już robił podobne rzeczy, nawet w tej samej serii i w dość podobnych okolicznościach tyczących sfery psyche tej samej postaci (czyli po prostu Wiktora Forsta, stałego protagonisty tego cyklu :))) Mróz stara się nam odpłacić za banalizm kilku wcześniejszych partii swojego dziełka. Serio, lokalny kacyk-mafiozo, stojący na czele przestępczej organizacji, pławiący się w luksusie, mający za nic życie nawet swoich podwładnych, uwielbiający zagadki dające jego ofiarom niby-szansę na uratowanie się? No, na tle złoli wcześniej przez Remka tworzonych ten ani nie porażał oryginalnością, ani też specjalnie nie pociągał. W tym kontekście to, jak bardzo autor starał się potem dodać mu demonicznych właściwości (właśnie, nawet wprost używał wobec niego określeń pochodnych od słowa „demon”!) właściwie nieco bawiło. Nie, Panie Mróz, on nijak nie przebijał Gjorda Hansena czy Piotra Langera, nie zbliżał się nawet do nich. Choć, uczciwie trzeba przyznać, ostro Pan pracował nad dodaniem mu czegoś, co by go wyróżniało i tę pracę w teście widać.

Swoją drogą z tymi zagadkami, to naprawdę miałem wrażenie, że Remek trafił przypadkiem na jakąś stronę internetową im poświęconą i to dlatego dodał Malmowi taką właśnie cechę jak zamiłowanie do nich :) Dodajmy na szybko, że podobnie tych kilka razy, kiedy widzieliśmy sceny z punktu widzenia różnych postaci i z lekkim przesunięciem czasowym jakoś tak nie porażało, to samo można powiedzieć o stanie upadku Forsta.

I moim zdaniem Najpłodniejszy przelicytował. Nie było super pomysłu, rozwiązanie które otrzymujemy aż się prosi o użycie określenia „pójście po linii najmniejszego oporu”. Jest po prostu banalne, nijak nie przystaje do tego, co ten moment w dwóch trzecich akcji obiecuje, za to np. oddaje niebagatelną rolę przypadkowi w łączeniu losów poszczególnych postaci.

Generalnie jednak fani Mroza będą pewnie z „Berda” zadowoleni: jest sporo z jego standardowej lekkości, jest duuuużo akcji Forst vs Osica (znowuż, to, co miało być lukrem, posypką, przyprawą dodającą daniu smaku tu oblewa je praktycznie całe, czy Pan aby znów nie chciał komuś czegoś zrekompensować, Panie Mróz?), są zawieszenia akcji (i nawet w pewnym momencie Forst jest zaatakowany przez niedźwiedzia!), no i jest rozbudowywanie Mrozowego uniwersum. Mam wrażenie, że to dla tych elementów duża część odbiorców sięga po te książki i te elementy tu jak najbardziej są. Aha, i na pewno jest dobrze oddana atmosfera górskich szlaków i świadectwo miłości Najpłodniejszego do gór, to jakimś cudem praktycznie zawsze się udaje w tej serii.

Moja ocena:

× 11 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Berdo
Berdo
Remigiusz Mróz
7.4/10
Cykl: Komisarz Forst, tom 9
Seria: Mroczna strona

Bieszczady miały być dla Wiktora Forsta azylem. Zaszył się w niewielkiej wsi, znalazł wikt i opierunek u starej kobiety, w zamian zajął się jej gospodarstwem i podupadającą chatą. Zostawił wszystko i...

Komentarze
Berdo
Berdo
Remigiusz Mróz
7.4/10
Cykl: Komisarz Forst, tom 9
Seria: Mroczna strona
Bieszczady miały być dla Wiktora Forsta azylem. Zaszył się w niewielkiej wsi, znalazł wikt i opierunek u starej kobiety, w zamian zajął się jej gospodarstwem i podupadającą chatą. Zostawił wszystko i...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Nie mogę w pełni pochwalić kolejnej odsłony przygód komisarza Forsta, ale też trudno ją jednoznacznie skrytykować. To już dziewiąta część serii, a ja, mając za sobą wszystkie poprzednie tomy, wiedzia...

@amilczanowski @amilczanowski

Jest bohater książkowy, do którego macie słabość? Ja tak mam z Forstem. I tak sięgam po kolejne tomy i zastanawiam się, kiedy autor przestanie się nad nim znęcać. Wiktor Forst po ostatnich wydarzeni...

@przerwa.na.ksiazke @przerwa.na.ksiazke

Pozostałe recenzje @Bartlox

Niepokoje wychowanka Törlessa
Sesja terapeutyczna?

Oni nie są typowi. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba napisać o tej książce – żadna z czterech postaci dramatu, żaden z tych czterech chłopców nie jest normalnym, st...

Recenzja książki Niepokoje wychowanka Törlessa
Przepraszam
„Wszystko tak łatwo podane, że łatwiej już by się chyba nie dało”

Tak, Marcel Moss bardzo chce ułatwiać swoim czytelnikom życie. Wszystko w tej powieści, postacie, relacje między nimi, mechanizmy ich postępowania, wszystko było tu tak ...

Recenzja książki Przepraszam

Nowe recenzje

Przeklęta magia
Magiczne przygody młodego czarodzieja
@stos_ksiazek:

Gdy zobaczyłam okładkę „Eryka Scotta” Matta Burczyka, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. I cieszę się, że to z...

Recenzja książki Przeklęta magia
Martwe zwierzęta
Bardzo dobry debiut
@daria.ilove...:

"Potwory się rodziły i potwory powstawały z czyimś udziałem" "W zimnym, włożonym kafelkami pomieszczeniu znajdowały si...

Recenzja książki Martwe zwierzęta
Martwy pisarz
Martwy pisarz
@Spizarnia_k...:

"Cie­ka­wi mnie, co ta­kie­go jest w tych teo­riach, które od­no­szą suk­ces, co spra­wia, że lu­dzie za­czy­na­ją w ni...

Recenzja książki Martwy pisarz
© 2007 - 2025 nakanapie.pl