RECENZJA
„MARTA”
AUTOR: Ela Downarowicz
WYDAWNICTWO: VIDEOGRAF
„Nie ma sensu rozmyślać nad przypadkami rządzącymi naszym życiem, a lepiej przyjmować to, co nam niesie los”.
„Marta” to emocjonująca, życiowa, przepełniona bólem, cierpieniem, chwilami ulotnego szczęścia, ale również daje cienką nić nadziei na lepsze życie opowieść, która opowiada historię Marty, kobiety zamkniętej w piekle przemocy domowej, która zostaje oskarżona o próbę zabójstwa swojego męża. Zostajemy wciągnięci do świata pełnego bólu, przemocy psychicznej, fizycznej, upokorzenia, marazmu, bezsilności, ale również zobaczymy, że obok nas są ludzie, którzy staną za nami murem i pomogą w najtrudniejszych chwilach, tylko trzeba im na to pozwolić. Autorka z dużą wnikliwością i wrażliwością przedstawia nam tę historię, poruszając najgłębsze struny duszy. Emocje są wręcz namacalne, a cała historia zmusza nas do refleksji. Bardzo realistyczne opisy, które idealnie oddają rzeczywistość ofiary przemocy pokazaną w tej historii. Zostają poruszone niezwykle ważne społeczne i życiowe tematy, przemocy domowej, wstydu ofiary, która ukryła całą prawdę przed wszystkimi, odgrywając różne role zależnie od wymaganej sytuacji, braku reakcji innych. Napisana naprzemiennie rozdziałami, to co działo się teraz i kiedyś, dzięki czemu idealnie możemy wejść w tę historię, zobaczyć cierpienie kobiety, jej emocje i to z czym przyjdzie jej się zmierzyć, odkryć maski jej męża, ale również zobaczyć, że osoba skrzywdzona, musi toczyć nierówną walkę o sprawiedliwość z prawem, bo zawsze liczą się dowody, a nie cały obraz sytuacji. Fabuła książki toczy się swoim rytmem, wciągając czytelnika z każdą stroną coraz bardziej. Zakończenie mogłaby być bardziej rozwinięte, to jedyny minusik tej książki.
Bohaterzy świetnie wykreowani, zwykli ludzie ze wszystkimi swoimi wadami, zaletami, słabościami i niezwykłą siłą. O matko jak mnie denerwowała pani Prokurator, dla której liczył się jedynie wygrana, była tak zaślepiona, że nie potrafiła otworzyć oczu i dotrzeć prawdy. Adama pokochałam od pierwszej chwili, cudowny człowiek.
Marta to niezwykle silna, ambitna kobieta, która została zgnębiona, zastraszona, stopniowo przystosowywała się, ulegała i zgadzała się to, co działo się w czterech ścianach, myśląc wyłącznie o swoich dzieciach. Straciła kontrolę nad swoim życiem, codziennie tocząc walkę, niosąc ciężar beznadziejności, spadając w otchłań cierpienia. Nakładającą maski dla otoczenia. Niemoc czyniła z niej łatwą do wykorzystania i sterowania marionetkę, która bała się zrobić krok naprzód. Paradoks, bo w więzieniu wśród morderczyń odnalazła siebie, zrozumiała, że nie tylko ona przechodzi gehennę i właśnie w końcu pomyślała o sobie, że już nigdy nie pozwoli przewrócić się na kolana, gnębić i będzie szła przez życie z wysoko podniesioną głową. Zobaczymy jej wewnętrzną walkę i bój o każdy dzień. Zdecydowanie za późno postanowiła zawalczyć o siebie, jednak ja tego nie neguję, ponieważ bardzo ciężko wejść w buty człowieka z podobną sytuacją, jest wiele czynników, które każdą trwać, nie widząc szans na ucieczkę.
„Zresztą, czymże jest miłość, jak nie chwilowym zauroczeniem? Codzienność potrafi zniszczyć wzniosłość towarzyszącą ulotności chwili. Dziś każdy pocałunek doda nam skrzydeł, jutro przyniesie niewyobrażalne cierpienie”.
Marta gdy poznała, Sławka myślała, że wygrała los na loterii. Jednak z czasem wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli. Przedsmak miła już w noc poślubną, jednak zakochana po uszy kobieta zbagatelizowała tak widoczne sygnały i dała się omamić. Mąż, który miał być jej ostoją, partnerem zmienia się nie do poznania. Znęca się nad nią psychicznie i fizycznie. Każdy dzień przypomina piekło. Pozwalała się ranić w imię spokojnego dnia, tracąc czujność, nawet nie zauważając momentu przekroczenia wszystkich granic. Jednak pozory muszą być zachowane, dla otoczenia są wręcz wzorowym, kochającym się małżeństwem. Nawet nigdy nie zdradziła swoim przyjaciółkom (BABOM), co dzieje się w jej domu i przez jakie piekło przechodzi. Marta jedynie trwa w tym piekle dla swoich córek. Gdy traci, nadzieję na jej drodze staje mężczyzna, który w jej życie wnosi wiele ciepła, daje jej nutkę nadziei, pokazuje, czym jest prawdziwa miłość, jaki powinien wyglądać prawdziwy związek. Gdy w końcu powiedziała dość i zakomunikowała, że odchodzi, dochodzi do tragedii, a Marta zostaje aresztowana pod zarzutem usiłowania morderstwa.
Trafia do celi wraz z Danutą, Elwirą i Agnes, kobiet, która również niesie ze sobą bagaż własnych traumatycznych doświadczeń.
-Czy Marta wyrwie się z marazmu i zawalczy o siebie?
-Czy Marta wyjdzie na wolność?
-Czy Marta zamknięta pośród morderczyń odnajdzie siłę do walki?
-Czy mimo braku jakichkolwiek dowodów na znęcanie się nad nią, przez męża, będzie mogła walczyć o sprawiedliwość?
-Czy wygra mąż tyranem, który dla innych jest wzorem wszelkich cnót i ma nieposzlakowaną opinię?
Polecam.