Słyszeliście kiedyś o Hikikomori? Tym określeniem opisuje się pewne zaburzenie, a może wręcz chorobę cywilizacyjną. Oznacza silne wycofanie się od ludzi i unikanie kontaktów społecznych. Jest to termin japoński i mam wrażenie, że tego typu zachowanie jest w pewnym sensie akceptowane w kulturze tego kraju. Badania z ostatnich lat wskazują jednak, że zaburzenie to dotyka coraz większej części światowej populacji.
"Zamek po drugiej stronie lustra" opisuje historię Kokoro, która prześladowana przez koleżankę popada w fobię szkolną. Odmawia chodzenia do gimnazjum, a na samą myśl o powrocie w szkolne mury dostaje bólu brzucha. Rodzice na szczęście są wyrozumiali i nie zmuszają jej do tego, ale niestety nie zagłębiają się też w przyczyny tego stanu rzeczy, dziewczynka nie wyjawiła im bowiem, dlaczego tak bardzo się wycofała.
Pewnego dnia lustro w pokoju bohaterki zaczyna świecić. Zainteresowana tym niezwykłym zjawiskiem dziewczynka dotyka tafli i zostaje przez nią wciągnięta.
Okazuje się, że po drugiej stronie lustra znajduje się tytułowy zamek, którego gospodynią jest mała dziewczynka, skryta pod maską wilka. Kokoro nie jest jedyną gościnią małej Wilczycy — towarzyszy jej szóstka innych nastolatków, którzy podobnie do niej nie uczęszczają do szkoły.
Na miejscu rozpoczyna się swoista gra. Wilczyca zdradza zgromadzonym, że w zamku ukryty jest klucz do pokoju życzeń. Ten, kto odnajdzie go jako pierwszy, będzie mógł spełnić jedno swoje życzenie. Na znalezienie klucza grupa "Czerwonych Kapturków" - bo tak nazywa ich gospodyni, ma cały rok. Są jednak pewne zasady, których należy przestrzegać i od nich zależy powodzenie akcji.
Młodzi ludzie, którzy mają trudności w kontaktach z rówieśnikami, szybko odkrywają, że mają ze sobą mnóstwo wspólnego i mogą sobie nawzajem pomóc. Każde z nich marzyło o prawdziwych przyjaciołach, których brakowało im w prawdziwym życiu. Dzięki tej przygodzie życzenie może się ziścić.
Autorka miała niesamowity pomysł, połączenia poważnych tematów społecznych jak wycofanie, depresja i bullying ze światem baśniowym, które zapewne miało na celu złagodzenie ciężaru poruszanych problemów oraz uczynienie ich bardziej przystępnymi dla czytelnika, jednocześnie nadając historii głębię i symboliczne znaczenie.
Wszyscy główni bohaterowie są barwni, nie sposób ich nie polubić. Różnią się od siebie, a jednocześnie są bardzo podobni. Postacie drugoplanowe – rodzice i nauczyciele tworzą świetne uzupełnienie fabuły, dzięki nim możemy zrozumieć tło i kontekst historii.
Styl autorki jest lekki i baśniowy, co sprawia, że książkę czyta się szybko. Łatwo wciągnąć się w fabułę i wkroczyć do wykreowanego przez nią świata.
Ze względu na motyw przewodni, którym jest alternatywny świat po drugiej stronie lustra, nie sposób nie szukać powiązań do klasyków literatury. Na myśl od razu przychodzi "Alicja po drugiej stronie lustra", a także "Koralina", która, choć nie przechodziła przez zwierciadło, również odkryła alternatywny świat, podobnie jak dzieci z "Opowieści z Narni". Sama autorka nawiązuje rownież do klasycznych baśni o "Czerwonym Kapturku" czy "Siedmiu koźlątkach", a na myśl przychodzą także inne, w których antagonistą jest zły wilk.
Bohaterowie w pewnym momencie postanawiają spotkać się w realnym świecie, jednak nie udaje im się to, choć nie wiedzą dlaczego. Cieszę się, że udało mi się domyślić przyczyny tego nieporozumienia oraz tożsamości Wilczycy, choć nie byłam pewna, czy moje przypuszczenia były trafne.
Przez całą lekturę towarzyszyła mi myśl, że zamek jest metaforą lub wyobrażeniem głównej bohaterki, która próbowała wytłumaczyć sobie rzeczywistość na swój sposób. Nie mogłam jednak wpaść na to, jaką metaforą mógłby być. Najprawdopodobniej zagalopowałam się w swoich interpretacjach, a zamek miał być po prostu zamkiem — realizm magiczny w czystej postaci.
Jeśli jednak próbować interpretować go metaforycznie, można pomyśleć, że jest dla bohaterki swoistym schronieniem – światem, w którym ukrywa się przed rzeczywistością, sposobem radzenia sobie z traumą.
Muszę przyznać, że mocno rozczarowali mnie dorośli w tej powieści. Nie byli wyrozumiali i nie starali się pomóc ani Kokoro, ani innym nastolatkom. Przyzwolenie rodziców na niechodzenie do szkoły bez jednoczesnej próby zrozumienia problemu nie było rozwiązaniem. Na szczęście w przypadku Kokoro, kiedy w końcu zdecydowała się zdradzić mamie przyczynę swojego postępowania, uległo to zmianie. Kobieta za wszelką cenę starała się zawalczyć o córkę.
Wszystkich bohaterów łączy również postać nauczycielki – pani Kitijamy, która prowadziła szkołę dla uczniów, którzy nie radzili sobie z edukacją w systemie. Każdy z bohaterów zetknął się z nią na pewnym etapie swojego życia.
Podczas czytania towarzyszyła mi cała gama emocji: złość na dorosłych, strach o młodych bohaterów, wzruszenie, smutek, a także radość- gdy potrafili przezwyciężać swoje trudności.
Podsumowując — „Zamek po drugiej stronie lustra” to lektura, która porusza serce i umysł. To historia o samotności, przyjaźni, akceptacji, ale również o sile, którą dają relacje międzyludzkie. Polecam ją każdemu, kto szuka książki z głębokim przesłaniem.