Romans mafijny, niestety zarówno wątek miłosny jak i gangsterska rzeczywistość świata mafii przedstawione w nieco nijakim wydaniu.
Fabuła powieści oparta na motywie długów karcianych w klubie prowadzonym przez groźnego gangstera, który nie "bierze jeńców". Nick przegrywa ogromną sumę pieniędzy, a na spłatę zobowiązań ma krótki czas. Próbując jakoś wybrnąć z trudnej sytuacji proponuje zastaw - a na skutek nieporozumienia - zgadza się by tym zabezpieczeniem została jego własna siostra. I w ten oto sposób Chloe trafia do domu Alexieja Tarasowa.
A dalej to już wiadomo, standardowa historia miłosna, fabuła raczej nie zaskakuje, wszystko jest bardzo sztampowe i przewidywalne. Nie ma tu budowania emocjonalnej więzi czy napięcia pomiędzy bohaterami, zamiast tego otrzymujemy relację owładniętego pożądaniem mężczyzny oraz chimerycznej, momentami sprawiającej wrażenie niestabilnej emocjonalnie młodej kobiety.
On chce ją zatrzymać, bo mocno na niego działa, chociaż autorka nie uraczyła nas głębią tego przyciągania, niebanalną osobowością czy powoli budującymi się uczuciami. Ot, atrakcyjna dziewczyna wpadła mu w oko, więc postanowił sobie ją zdobyć. Zdobyć dosłownie, bo po prostu zabrać do swojego domu. I już!
Nie jest wobec niej brutalny, czy natarczywy, przeciwnie zachowuje się jak dżentelmen, zapewnia dziewczynie luksus, drogie stroje i wszystko czego potrzebuje, ale też nie ma tu nic, na czym można by zbudować miłosną opowieść. Z drugiej strony nie ma tu również nic, czego porwana przecież kobieta, mogłaby się bać. Nie czuć przerażenia, jedynie lekką niepewność.
To trochę za mało jak na motyw mafii. W efekcie wszystko stało się miałkie i nijakie.
Ale przynajmniej, Aleksiej wie czego chce i do tego dąży...
Ona z kolei, no niby przeciwstawia się mu, pyskuje - choć w całkowicie niewyszukany, wręcz wulgarny sposób. Ripostuje na poziomie niezbyt obytej nastolatki, a robi to, by w następnej chwili rozpływać się nad jego cudownym męskim ciałem i szaleć z namiętności?!
Oskarża go o decycje i sytuacje, które ostatecznie przyjmuje, a "walczy" chyba tylko po to, by autorka mogła ją ukazać jako kobietę z charakterem.
Dziewczyna jest więźniem, bo dopóki brat nie zwróci długów musi zostać w domu gangstera jako zabezpieczenie spłaty, jednak sądząc po jej roszczeniowej postawie, pretensjach i humorach, można w to wątpić. Jest to tak niewiarygodne i sztucznie wykreowane, że aż razi.
Zabrakło mi tutaj elementu strachu, lęku przed nieznanym i groźnym człowiekiem, oraz sukcesywnie prowadzonego rekonesansu na co może sobie pozwolić, badania jego granic.
Chloe mówi jedno, robi drugie, po czym wraca do pierwotnej narracji, kolejnego udawanego buntu, a raczej powiedziałabym fochów rozkapryszonej nastolatki.
Czepia się szczegółów i bardzo walczy o drobiazgi, zupełnie nie oponując przy poważniejszych kwestiach. W jednej chwili czegoś pragnie, w następnej strzela focha.
Niestety w efekcie wydaje się rozchwiana emocjonalnie i niedojrzała, a jej zachowanie zupełnie nie współgra z osobowością Chloe, którą poznajemy na początku, gdzie jest rozsądną, twardo stąpającą po ziemi, samodzielną kobietą.
Podobną postawę widzimy, gdy trafia w ręce prawdziwych gangsterów, którzy nie mają żadnych granic ani litości.
Tutaj rzeczywiście bohaterka pokazuje siłę charakteru, inteligencję i bystrość umysłu, ale też opanowanie i umiejętność szybkiej analizy sytuacji, a także spryt. I przede wszystkim odwagę.
Po prostu - dziewczyna pokazała na co ją stać!
Chciałoby się powiedzieć, nie zadzierajcie z małymi, słabymi kobietkami...
Kobieta z pazurem, która zasłużyła na to miano poprzez swe działania!
Czemu zatem miały służyć te pseudo pazurki w czasie, który spędziła z Akeksiejem? gdzie jako rzekomo kobieta z pazurem, stosuje imprtyneckie wywody nie tylko w stosunku do swojego porywacza, ale i osób postronnych, w sytuacjach oficjalnych. I nieważne, że te osoby są jej wrogie, jakaś kultura osobista jednak obowiązuje, prawda?
Autorka mogła się pokusić o słowne potyczki z rzutkim, zawoalowanym sarkazmem, ale nie...
To zdecydowanie nie są inteligentne, subtelnie ukute, trafiające w słaby punkt riposty, lecz zwykłe, prostackie odzywki.
Bo i łatwiej napisać wulgarny dialog... Prawda?! A szkoda!
Akcja powieści nie jest jakoś przesadnie wciągająca i w zasadzie przez większą część książki opiera się na romansie, z dodatkiem kilku scen erotycznych, które de facto również nie wywołują ekscytacji.
A przyspieszenia i jako takich elementów gangsterskich doświadczamy dopiero pod koniec, chociaż i to było płytkie, mało przekonujące. A wielki mafiozo Alexiej dał się w głupi sposób zaskoczyć, mimo że przez całą powieść sam kreował się na groźnego kozaka, któremu nikt nie podskoczy. No niestety wyszedł z tego taki trochę gangster - gawędziarz z mocno przerośniętym ego.
Nie obronił siebie, nie obronił ukochanej! Cały czas wygrażał, czegóż on to nie zrobi oprawcom swojej żony, a tymczasem ostatecznych rozliczeń i tak dokonał - nagle objawiony w powieści - brat. A i rzeczona żona - uratowała się sama, i przez wiele miesięcy radziła sobie - również sama.
Dla mnie za mało tu było mafijnych dokonań Aleksieja, które świadczyły by o jego pozycji w tym świecie, a za dużo peanów, które sam o sobie głosił.
Jednego, czego w lekturze nie zabrakło, a wręcz szczodrze nam serwowano, to przekleństwa. Wulgaryzmy, które chyba miały wystarczyć za cały arsenał przestępczej osobowości głównego bohatera.
W ten sposób wypowiadał się zarówno on jak i ona. To bardzo raziło, tym bardziej że w ten właśnie sposób prowadzona była cała narracja - obie perspektywy.
Zakończenie to już zupełnie przewidywalna lukrowana opowiastka, przesycona słodyczą do tego stopnia, że znowuż to wszystko jest sztuczne i niewiarygodne. Chociaż oczywiście okraszone ordynarnymi wstawkami.
Książka nie urzekła mnie, postacie momentami wręcz irytowały, więc nie byłam w stanie wczuć się w ten klimat. W efekcie, mimo iż czyta się szybko, to i bez problemu można odłożyć lekturę na później, co też robiłam, więc czytanie się dłużyło.
Lekki romans, który w zasadzie niewiele wnosi, ale pomoże oderwać się od codzienności, jeśli ktoś akurat tego potrzebuje. Nie wymaga zaangażowania i skupienia, więc może sprawdzić się jako forma relaksu i wypoczynku.