Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz recenzja

Gdzie ja jestem? Kto jest obok mnie?

TYLKO U NAS
Autor: @aga.kusi_poczta.fm ·2 minuty
2021-07-12
Skomentuj
9 Polubień
Mogłabym odwdzięczyć się autorce tej książki u użyć słów na podobieństwo tych, jakich ona nadużywa w „Rudym kocie bez rodowodu...” i bluzgami okrasić tą recenzję. Skoro ona uraczyła mnie takim rynsztokowym językiem – którego jest bardzo, bardzo dużo w tej powieści – powinnam zrobić podobnie. Dla mnie jednak świat rynsztokiem nie śmierdzi, a przekleństwa świadczą o braku wyobraźni i o ograniczonym słownictwie.
Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz” (pióra) Joanny Burdek to mieszanka światów, osobowości i różnych czasoprzestrzeni. Coś jest, zaraz tego nie ma. Pojawia się kilkuletnia dziewczynka i nikt nie wie skąd, włącznie z czytelnikiem, który w pewnych momentach gubi się w nic nieznaczących wątkach. Wiele jest bowiem pobocznych wydarzeń, które nie mają istotnego znaczenia w całościowej fabule. A wszystko zaczyna się od Bianki i jej snów tak wyrazistych, że aż prawdziwych. Jawa przenika do fantazji, a mary senne zaczynają żyją tuż obok tych realnych. Ta książka przywodzi mi na myśl wielki kocioł wypełniony rozpuszczoną czekoladą (złem) i białą puszystszą kremówką (dobrem). Do tego gara wkładam mikser i mieszam. Na wolnych obrotach białe stopniowo łączy się z ciemnym tworząc zachwycającą kolorystycznie masę, lecz zwiększam obroty i ta sama masa... Ciemne pochłania jasne i śmietanowa biel niknie w czekoladowym kremie, pochłania wszystko. Zło zwycięża. Tak jest w powieści Joanny Burdek. Tu seks, wyuzdanie, przekleństwa i trudne ludzkie charaktery udowadniają swoją nie niezaprzeczalną rację bytu. W świecie jaki wykreowała autorka próżno szukać dobra, czy czułości. Korporacja Blanki, dom Kariny czy dualne życie Magdy – wszystko to okazuje się być siecią ludzkich zależności oraz słabości, a także pułapkami kobiet, które w nie same weszły. Nikt tych kobiet w owe „gniazda codzienności” nie wrzucił z zaskoczenia. Nie są temu winni mężczyźni, którym się to wmawia, acz tylko i wyłącznie one same.
Autorka zastosowała ciekawe połączenie świata realnego z wątkami sennymi, jednak efekt końcowy według mnie to kompletne dno. Widać, że powieść jest przemyślana i wcześniej nawet „przepracowana schematycznie”, ale nie takiego efekty oczekiwałam. Dla mnie ta książka jest nijaka. Przez wielu zostanie odrzucona po przeczytaniu pierwszych sześćdziesięciu stron, zostanie z niesmakiem odłożona. Może treść sama w sobie jest ciekawa, lecz język, jakim posłużyła się sama Joanna Burdek sprawia, że nie da się jej czytać. A szkoda, bo zapowiadała się bardzo dobrze. .

Moja ocena:

Data przeczytania: 2021-07-11
× 9 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz
Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz
Joanna Burdek
6.3/10

Sen bywa realniejszy niż życie Proste historie, które składają się na ludzkie życie. Ich odkrycie wymaga jednak wielkiej odwagi. Bo do prawdy dotrzeć najtrudniej… Oto opowieść o kobietach, które nie...

Komentarze
Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz
Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz
Joanna Burdek
6.3/10
Sen bywa realniejszy niż życie Proste historie, które składają się na ludzkie życie. Ich odkrycie wymaga jednak wielkiej odwagi. Bo do prawdy dotrzeć najtrudniej… Oto opowieść o kobietach, które nie...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Zawsze obawiam się takich „prostych” książek. Prostych opowieści z prostym przekazem. Dlaczego? Kilka razy nacięłam się na ową prostotę. Okazywało się, że lekkie i proste opowiastki nie nadawały się ...

@Rozchelstana_Owca @Rozchelstana_Owca

Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę pod tytułem ,,Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz'' autorstwa Pani Joanny Burdek. Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta z portalu na kanapie.pl. Książka...

Pozostałe recenzje @aga.kusi_poczta.fm

Żółty król
perła butelkowana w 1911 r.

„Legenda głosi, że raz na tysiąc lat może pojawić się śmiertelnik, który prawdziwym wirtuozem będąc, swoim darem i istoty wyższe ogarnąć będzie umiał.” Tym wirtuozem ...

Recenzja książki Żółty król
Kiedy była porządną dziewczyną
Ciekawość ludzka zamija

Może wywód zacznę od tego, że szukając opinii o nowej powieści Paula Austera "4321" trafiłam na Philipa Rotha, jakoby tych dwóch panów rywalizowało w literaturze. Znalaz...

Recenzja książki Kiedy była porządną dziewczyną

Nowe recenzje

Poszukiwaczka dzieci
Tropienie zaginionych
@Asamitt:

"Poszukiwaczka dzieci" to nie kryminał jak zakładałam, ale thriller psychologiczny z naciskiem na psychologię zdarzeń m...

Recenzja książki Poszukiwaczka dzieci
Przeklęta magia
Magiczne przygody młodego czarodzieja
@stos_ksiazek:

Gdy zobaczyłam okładkę „Eryka Scotta” Matta Burczyka, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. I cieszę się, że to z...

Recenzja książki Przeklęta magia
Martwe zwierzęta
Bardzo dobry debiut
@daria.ilove...:

"Potwory się rodziły i potwory powstawały z czyimś udziałem" "W zimnym, włożonym kafelkami pomieszczeniu znajdowały si...

Recenzja książki Martwe zwierzęta
© 2007 - 2025 nakanapie.pl