Przeznaczenie. Jedno słowo, a jaką ogromną ma moc. Jedni w nie wierzą całym sercem, inni natomiast podchodzą do tego sceptyczne. Ja wierzę, iż wszystko, co stawia nam na naszej drodze los, jest „po coś” Ilona Gołębiewska w swojej najnowszej książce „Czekam na ciebie” nie tylko wprowadza nas w świąteczny klimat, ale także pokazuje, czym są marzenia, przyjaźń i przeznaczenie oraz walka o to. Tym razem autorka zabrała nas w podróż ulicami Warszawy.
Baśka i Zuza to przyjaciółki, które poznały się w pracy. Dwie pełne energii młode kobiety, które prowadzą poranny program telewizyjny „Witaj Warszawo!” Dziewczyny chcąc umeblować mieszkanie, które razem wynajmują, trafiły na targ staroci. Baśki serce skradła stara zabytkowa toaletka. Kupując ją, nie przypuszczała, że znajdzie w niej list, który nigdy nie dotarł do adresata. Jaka jest historia tego listu? Co dziewczyna zrobi z niespodziewanym znaleziskiem?
Antoni Szafir prowadzi rodzinną pracownię krawiecką, której historia sięga dwudziestolecia międzywojennego. Z pozoru bardzo szczęśliwy starszy człowiek, który robi to, co kocha, jest otoczony rodziną i przyjaciółmi. Jednak pewna sprawa z lat jego młodości nie daje mu spokoju. Czas i źli ludzie stanęli na przeszkodzie miłości jego i Jadwigi. Co się wydarzyło, uniemożliwiając dwojgu zakochanym bycie razem? Czy udało im się spotkać po latach? Odpowiedź znajdziecie, sięgając po tę książkę.
Miałam już okazję sięgnąć po poprzednie książki Ilony Gołębiewskiej i mam wrażenie, iż każda kolejna książka przyda mi jeszcze bardziej do gustu. W książce „Czekam na ciebie” autorka wprowadziła nas do świata regionalnej telewizji oraz pracowni krawieckiej z duszą.
Bardzo polubiłam bohaterów tej powieści. Powiem szczerze, iż ciężko mi stwierdzić, którego najbardziej, ponieważ każdy bohater zarówno główny, jak i drugoplanowy wykreowany przez Ilonę Gołębiewską jest inny, ma swój niepowtarzalny charakter. Mamy Pana Antoniego, osiemdziesięcioletniego mężczyznę, właściciela pracowni krawieckiej. Czasami sama chciałbym mieć tle siły i energii, co on. Drugą główną bohaterką jest Baśka. Ma głowę pełną pomysłów, ale też jak coś postanowi, to potrafi walczyć o to do samego końca. Jest też trochę zwariowana wnuczka pana Antoniego o duszy artystycznej.
Bardzo mi się podobało w tej książce to, że choć akcja dzieje się w okresie świąt Bożego Narodzenia, to nie jest ona nimi przesiąknięta. Jest to tylko tło, które nie odbiera blasku niesamowitej historii.
Autorka w swojej powieści pokazuje, iż wszystko jest możliwe, tylko wystarczy chcieć. Jedno przypadkowe spotkanie, a potrafi odmienić życie wielu osób.
Jedynym malutkim minusem, który trochę raził mnie w oczy, było zwracanie się przez córkę i wnuczę do pana Antoniego po imieniu. Jakoś tak mi nie pasowało, gdy wnuczka mówiła do niego Antosiu.
Podsumowując: Ilona Gołębiewska stworzyła niesamowitą powieść o prawdziwej miłości, przyjaźni i o przeznaczeniu, z klimatem świątecznym w tle. Książkę czyta się zaskakująco lekko, szybko i przyjemnie. Do tego powieść posiada bardzo fajne pod względem graficznym tytuły rozdziałów.