"Cicha ciemna noc" Michała Chmielewskiego to książka, która wbija się w umysł jak drzazga – niewielka, ale bolesna i trudna do usunięcia. Czytając, czułam się jak świadek zdarzeń, które nigdy nie powinny mieć miejsca, jak intruz w świecie czterech mężczyzn, których łączyło coś więcej niż tylko wspólna przeszłość. Przyjaźń? Braterstwo? A może więź zbudowana na sekretach i strachu?
Autor nie pozwala na dystans. Wciąga nas w gęstą, duszną narrację, w której nie ma miejsca na komfort. Tu każdy wybór prowadzi do przepaści, a każda decyzja jest jak cegła w murze, który odgradza bohaterów od normalnego życia. To opowieść o marzeniach, które nigdy się nie spełnią, i o planach, które nie powinny się ziścić. O męskiej lojalności, która z czasem staje się ciężarem nie do udźwignięcia.
Chmielewski po raz kolejny pokazuje, że groza nie kryje się w paranormalnych zjawiskach, ale w psychice człowieka. To nie duchy przeszłości są straszne – to my sami, gdy przychodzi nam zmierzyć się z konsekwencjami własnych czynów. Przeszłość, która wraca w tę jedną cichą, ciemną noc, jest jak nóż, który najpierw ostrożnie przesuwa się po skórze, by potem brutalnie wbić się w samo serce.
Styl autora jest surowy, niemal filmowy – obrazy powstają w głowie same, jak sceny w czarno-białym thrillerze. Nie ma tu zbędnych ozdobników, nie ma fałszywej nadziei. Są za to emocje, które osiadają na duszy jak kurz – im dłużej się je ignoruje, tym trudniej się ich pozbyć. Chmielewski pisze szczerze do bólu. Nie ocenia, nie moralizuje, nie zostawia przestrzeni na komfortowe usprawiedliwienia.
To nie jest książka dla tych, którzy szukają prostych emocji. Nie oferuje łatwych odpowiedzi, nie uspokaja sumienia, nie pozwala wierzyć w czystość intencji. Autor nie bawi się w subtelności – od pierwszych stron wrzuca nas w świat, gdzie przeszłość ma ostre zęby, a decyzje, nawet te najdrobniejsze, ciągną za sobą konsekwencje jak korowód upiorów. Czterech mężczyzn, cztery historie, cztery sumienia – każde w inny sposób nadgryzione, każde zmuszone do konfrontacji z tym, co w nich najgorsze.
To książka, którą się czuje – w mięśniach napiętych od stresu, w dłoniach zaciśniętych na okładce. Nie ma w niej klasycznej grozy, ale jest coś gorszego – świadomość, że każdy z nas może znaleźć się w sytuacji, gdzie nie ma już dobrych wyborów.