Czy posiadanie innego koloru skóry jest czymś złym? Oczywiście, że nie. Choć w Europie ludzie różnie odbierają to, jaki inni postrzegają czyjąś karnację, i to bywa czasem rasistowskie czy agresywne, ale nikt nie goni tu nikogo z maczetą ani nie próbuje zdobyć czyichś dłoni czy stóp w celu wykorzystania ich jako magicznych talizmanów. Trudno mi uwierzyć, że na świecie wciąż istnieją miejsca, gdzie zachowania rodem ze średniowiecza są codziennością, a władze albo nie potrafią się tym zająć, albo udają, że problem nie istnieje.
Historie przedstawione w książce są momentami drastyczne, zwłaszcza jeśli ma się bujną wyobraźnię. Czytając je, czułam smutek i bezsilność – z jednej strony wiemy, że pomoc jest niewystarczająca, a z drugiej widzimy, jak trudne jest jej niesienie, gdy rządy wielu krajów mają własne problemy i nie radzą sobie nawet z komunikacją wewnętrzną.
To była trudna, ale wciągająca lektura. Polecam ją, bo otwiera oczy i uświadamia, że choć w moim kraju bywa chaotycznie, to jednak jest on o wiele bezpieczniejszy i bardziej normalny, niż mogłoby się wydawać.