Mroźny, fiński klimat, obarczony tragiczną przeszłością detektyw i niewyjaśniona zbrodnia w tle, powielająca schemat zabójstwa sprzed lat. O czym mowa? Oczywiście o kryminale Jana Costina Wagnera „Milczenie”, kolejnej powieści skupiającej się na dokonaniach komisarza Kimmo Joenty. Kryminały Wagnera przetłumaczono na kilkanaście języków, a jego książki uzyskują prestiżowe nagrody i uznanie czytelników. Nie inaczej jest z „Milczeniem”, które ponadto zostało zekranizowane (w Polsce film ukazał się pod tytułem „Cisza”).
Znika dziewczynka, nastoletnia Sinikka. Na miejscu domniemanej zbrodni policjanci znajdują tylko jej rower, sportową torbę i ślady krwi. Niepokojące są okoliczności zaginięcia: bowiem w tym samym miejscu, przed trzydziestu trzy laty, została zgwałcona i zamordowana inna dziewczynka. Ciało tamtej odnaleziono w jeziorze wiele miesięcy później, jednak sprawy nigdy nie ujęto. Wydaje się, że morderca wrócił, by kontynuować bestialski mord. Sprawa w okamgnieniu trafia do mediów, a ekipy nurków zaczynają przetrząsać jezioro w poszukiwaniu ciała, jednak bezskutecznie. Policjanci zostają postawieni w stan gotowości, zaczyna się śledztwo, które może przynieść zaskakujące rozwiązanie…
Trudno mówić o jednym, wyrazistym bohaterze tego kryminału. Początkowo sądziłam, że akcja skupi się tylko i wyłącznie na osobie komisarza, będziemy wraz z nim w samym centrum śledztwa, kolejno badając wszystkie poszlaki i przeprowadzając rozmowy z podejrzanymi i świadkami, jednak nic bardziej mylnego. Mamy tu wielu bohaterów, a każdy z nich zostaje z czytelnikiem przez jakiś czas i przekazuje mu obraz tragedii widziany własnymi oczami. Dzięki temu możemy na własnej skórze odczuć cierpienie udręczonych rodziców zaginionej Sinikki, wczuć się w sytuację emerytowanego Ketoli, który prowadził tamto dawne śledztwo, zobaczyć co stało się z matką zaginionej wtedy dziewczynki, a co więcej: śledzić losy dwóch sprawców zbrodni sprzed lat. Wplecenie w fabułę tak wielu różnorodnych sylwetek sprawia, że praktycznie każda napotkana osoba staje się dla nas od razu podejrzanym: autor zgrabnie przemyca wiele zagadkowych zachowań, które wzbudzają naszą czujność. Tutaj nic nie jest takie, jak się na początku wydaje. Dowodem tego może być fakt, że w tym labiryncie pytań bez odpowiedzi w pewnej chwili o zbrodnie podejrzewałam już każdego, łącznie z rodzicami biednej dziewczynki. Jednak śledząc uważnie fabułę i analizując krok po kroku wszystkie fakty, które podrzuca nam pisarz, mamy szansę wydedukować jak zakończy się owa historia. Niemniej jednak, końcowy zwrot akcji jest uderzający i niejednego zaskoczy.
Wagner nie ukrywa okoliczności i sprawców pierwszego morderstwa – ujawnia je już we wstępie. Później wielokrotnie fabuła przeskakuje w stronę przeszłości – głównie we wspomnieniach jednego z winnych, przeżywającego głębokie wyrzuty sumienia w związku z tamtą zbrodnią. Dzięki temu mamy szerszy obraz sytuacji, możemy zestawić ze sobą obie zbrodnie i uchwycić tak ważne podobieństwa, a nade wszystko: morderca staje się żywym człowiekiem, z krwi i kości, mającym własną rodzinę, pracę, a przede wszystkim: uczucia. Nie jest pustym znakiem zapytania, któremu życzymy jak najgorzej, ale obciążonym wyrzutami sumienia, zagubionym człowiekiem, poruszonym powieleniem dawnego morderstwa.
Muszę przyznać, że choć w opisie zbrodni oszczędzono czytelnikowi szczegółów okrucieństwa, skupiając się bardziej na samych odczuciach oprawców, w książce nie brakuje jednak innych, dosadnych scen. Mimo to powieść jest utrzymana w spokojnym, cichym – niczym owe tytułowe „milczenie” – nastroju, przepełnionym oczekiwaniem. Dni płyną miarowo i spokojnie, choć każdy z nich wnosi do sprawy kolejne cenne informacje. Ważne jest również to, że w powieści oprócz pragmatyzmu koniecznego z punktu widzenia śledztwa, dużą rolę odgrywają także emocje bohaterów: ich niepokoje, koszmary, wspomnienia. Akcja płynie sama, niczym nie napędzana, a my ku własnemu zdumieniu zauważamy nagle, że oto dobiegamy już do końca powieści.
Okładka książki jest idealnie skomponowana z jej treścią: naszym oczom ukazuje się mroczne, porośnięte roślinnością jezioro. W tle można zauważyć mały, ciemny rower i czające się w krzakach czerwone auto – jeden z intrygujących śladów w aktach poprzedniego morderstwa. Taki obraz wprowadza nas od razu w klimat książki, który jest chłodny, enigmatyczny, słowem: unikalny.
Książkę polecam szczególnie miłośnikom gatunku, którzy odnajdą w niej powiew świeżości, niekonwencjonalne rozwiązanie akcji i ciekawy rys psychologiczny przestępcy. Ale oczywiście nie tylko, gdyż muszę przyznać, że był to jeden z pierwszych kryminałów, z jakimi miałam okazję się zetknąć i, mimo sceptycyzmu, również wywarł na mnie ogromne wrażenie. Nie jest to lektura pogodna i radosna, ale warto czasem poszerzyć horyzonty i sięgnąć po coś mroczniejszego, a „Milczenie” jest w tym wypadku najlepszym rozwiązaniem.