Współpraca barterowa z LUCKY Wydawnictwo
"Na przestrzeni lat sporo się zmieniło w myśleniu o równowadze płci, nauczyłyśmy się mówić głośno o swoich potrzebach, a mężczyźni zaczęli je zauważać, ale nadal było wiele do poprawy, a odsetek związków, w których panowało równouprawnienie był w mniejszości."
I życzę Ci wszystkiego najgorszego to kolejna świetna książka od Wydawnictwa Lucky, o której zdecydowanie zbyt mało się mówi.
Ksawery jest dziennikarzem, a jego felietony mają wydźwięk antykobiecy.
Kalina jest dziennikarką konkurencyjnej gazety, która stawia na głos kobiet w sprawach zarówno ekologii, mody, jak i codziennego życia.
Jeden z antyfeministycznych artykułów Ksawerego wywołuje reakcję Kaliny. Tak rozpoczyna się ich dyskusja na łamach gazety.
Autorka poruszyła w książce ważne kwestie zarówno w dziedzinie ekologii, marnowania jedzenia czy wciąż nierównego traktowania kobiet przez mężczyzn. Nie twierdzę, że dotyczy to wszystkich, jednak trudno się nie zgodzić z niektórymi opiniami wyrażanymi przez Kalinę.
"Często wydawało się nam, że jesteśmy gorsze od mężczyzn, a przecież w większości domów to kobieta wykonuje zadania, które musiałyby zrobić co najmniej dwie osoby."
Faktem jest, że kobiety długo walczyły o swoje prawa. O prawo do głosowania, do stanowienia o sobie, do wykształcenia. Cieszę się, że są powieści poruszające ten temat.
Wracając natomiast do świata dziennikarskiego, niejednokrotnie widzimy, że niektóre artykuły, zwłaszcza zamieszczone w internecie, mają wywoływać społeczne oburzenie by podnieść ilość wejść na stronę gazety. Często komentarze pod takimi artykułami nie mają merytorycznego uzasadnienia a prowadzą tylko do wylewania żalu i pretensji.
Autorka bardzo dobrze przedstawiła to w swojej powieści. W pewnym momencie dyskusja pomiędzy Kaliną i Ksawerym zaczęła przypominać przepychanki mające na celu udowodnienie swoich racji, a komentarze czytelników pod tą dysputą ocierały się nawet o hejt.
Czy rozpętana wojna medialna znajdzie swój finał?
Konstruktywna krytyka a hejt to zupełnie coś innego. Na hejt nie powinno być przyzwolenia, natomiast ważne jest, aby szanować czyjeś poglądy, nawet jeśli są odmienne od naszych.
"Krytyka innych wpasowywała się idealnie w każdego z nas. Zrzucanie winy było odruchem, obroną siebie przed stanięciem prawdzie twarzą w twarz."
Życie niejednokrotnie weryfikuje nasze poglądy i nagle okazuje się jak bardzo co do kogoś się myliliśmy. Niejednokrotnie doświadczenia z przeszłości mocno wpływają na nasz osąd, a druga osoba często zyskuje przy bliższym poznaniu.
I życzę Ci wszystkiego najgorszego to wciągająca historia pełna wielu mądrych prawd oraz poczucia humoru. No i nie możemy zapomnieć o Mieczysławie, który według mnie skradł cały show w tej historii. O kim mowa? O bardzo charakternym kocie Kaliny rasy sfinks.
"W drodze do domu weszłam do sklepu zoologicznego, by uzupełnić zapasy karmy dla Mieczysława. Jego żołądek był bez dna, miałam wrażenie, że on sam składał się tylko z żołądka."
"Już z półpiętra słyszałam wrzaski Mieczysława, który informował mieszkańców bloku, że wracam do domu i według niego to niedopuszczalne, żeby nie było mnie tak długo. Mietek nie miauczał, on gruchał niczym gołąb, tylko o kilka tonów wyżej, do tego krzyczał, jakby go obdzierali ze skóry."
Płakałam ze śmiechu, gdy czytałam o wyczynach czworonoga Kaliny.
Naprawdę świetnie się bawiłam czytając tą historię, a Mieciu skradł moje serce. Uwielbiam powieści, w których zwierzęta odgrywają ważną rolę.
Książkę czyta się bardzo szybko, a uśmiech niejeden raz zagości na waszych ustach.
Gorąco polecam.