"Nigdy nie wiemy, z czym zmaga się druga osoba, i nie powinniśmy oceniać po pozorach"
Był król smoków, król elfów, to teraz czas na króla fae.
Madelynn zawsze sobie zdawała sprawę, że jako księżniczka Jesieni będzie musiała zawrzeć aranżowane małżeństwo. Jest z tym faktem pogodzona i nawet nie ma nic przeciwko nim. Jednak do pewnego momentu. Bowiem dziewczyna nie spodziewała się, że jej mężem może zostać sam król Ciernistej Bramy. Król, który słynie z niesłychanego okrucieństwa. Nie ma co się dziwić, że dziewczyna nie jest chętna na małżeństwo, prawda? Jednak jak się okazuje, to nie za wiele ma do powiedzenia w tej kwestii. Jej rodzice postawili ją przed faktem dokonanym. Smutne prawda? Madelynn wprawdzie nie ma już nic do powiedzenia, ale nie ma zamiaru potulnie zgodzić się na wszystkie warunki i nie ma zamiaru być posłuszna. A zacznie od wynegocjowania posagu...
Lucien. Okrutny, brutalny król Ciernistej Bramy. Król, którego okrucieństwo jest powszechnie znane. Ale co jeśli mężczyzna nie jest taki, jak wszyscy mówią? Mężczyzna ma swoje własne demony.
"Król nie miał duszy.
Był zły."
Książka wciąga od pierwszych stron. Już od początku byłam zaskoczona postacią głównego bohatera, bo jednak po tych plotkach i z poprzednich tomów spodziewałam się, że mężczyzna będzie inny. A już od początku wzbudza dużą sympatię. Jest uprzejmy, wszystkich traktuje bardzo dobrze. Widać, że ma głębokie wyrzuty sumienia ze względu na wydarzenia, do których doprowadził. Ale dlaczego sprowadził na krainę mróz, która spowodowała śmierć tylu osób? Co było tego powodem?
Niektórzy nie są zadowoleni z niego jako z króla. Nie pomaga również fakt, że chodzą plotki, że mężczyzna szykuje się na wojnę z Królestwem Zmierzchu. Ich królowa nienawidzi magicznych istot i chce ich wszystkich zniszczyć, ale jak dotychczas trzymała się od ciernistej bramy z daleka. Ale czy tak będzie zawsze?
"Boi się mnie, ale nienawidzi fae. Najpierw zniszczy drakonidów i elfów, potem zajmie się wilkami. Nie daj się zwieść ani strachowi królowej, ani spokojnym czasom, bo pewnego dnia Zmierzch przyjdzie i po nas"
Relacja bohaterów? Uwielbiam. Wprawdzie dosyć szybko, bo już po kilku godzinach Madelynn zaczyna przekonywać się do przyszłego męża i nie ukrywam, że dosyć szybko padło słowa na k, ale w ogóle mi to nie przeszkadzało. Tu znacznie więcej się dzieje. Madelynn, oh Madelynn. Jak ona pięknie się zmieniła. Ta jej siła, potęga to było genialne. To do czego się posuwa, kiedy ktoś znieważa jej narzeczonego? Kiedy ktoś go krzywdzi? Musicie koniecznie przeczytać. Zdecydowanie autorka jest mistrzynią w tworzeniu kobiecych postaci. Tak jak w przypadku poprzedniej części tak tutaj dominuje gówna bohaterka, a postać Luciena raczej spychana jest na bok. To jej towarzyszymy w jej przemianie. Ale ich duet? Potężny. Każdy kto stanie przeciwko nim, niech żałuje... A wściekły Lucien i Madelynn? Oj, nie wiedzą co ich czeka.
"- Chyba się zakochałem.
- Właśnie powiedziałam ci, że uważam cię za podłego drania, a ty się we mnie zakochujesz? Coś chyba z tobą nie tak.
- Możliwe, w końcu z tego jestem znany, nieprawdaż?"
Ta historia? Wow, to było coś. Nie spodziewałam się, że będzie jeszcze lepiej niż w poprzedniej części. To co tutaj autorka nam zapewniła to było naprawdę bardzo dobre. Nie brakuje tutaj akcji, emocji i napięcia. A w pewnym momencie genialnego zwrotu akcji i niestety nie brakuje zdrady z najbardziej nieoczekiwanej strony. Aż mi szczęka opadła z tych wyrażeń. Zdrada, zdradą, ale jednak nikt się nie spodziewa, jakie konsekwencje będą się z tym wiązały. Naprawdę się tego nie spodziewałam i to był moment, kiedy było mi bardzo smutno, a zarazem z niecierpliwością czytałam czekając co będzie dalej. Od tego momentu napięcie ani na chwilę mnie nie opuściło. Pojawia się nowe zagrożenie. Zagrożenie nie tylko ze strony Królestwa Zmierzchu, ale również z innej strony. Wydaje się, że ze strony dosyć niespodziewanej. Nie brakuje bitew, straty i śmierci. Jak sobie w tym poradzą Madelynn i Lucien?
"Ruthless Fae King" to genialna kontynuacja. Po poprzedniej części nastawiałam się na dobrą lekturę, ale nie spodziewałam się że będzie to aż tak dobra lektura. Jeśli autorka zagwarantowała nam tutaj takie wrażenia, to jestem ciekawa co będzie w finałowym tomie. Każdy tom jest jeszcze lepszy od poprzedniego i naprawdę jestem ciekawa czy czwarty będzie w stanie pobić moje wrażenia z tej części. Autorka ma bardzo przyjemny styl pisania, a historia tak wciąga, że jak zaczęłam tak skończyłam. Nie potrafiłam się oderwać. Cóż, zdecydowanie polecam!
Ps. Przed zapoznaniem się z lekturą należy zapoznać się z ostrzeżeniami, bo jednak poruszane są tutaj tematy, które nie dla wszystkich będą komfortowe. Wprawdzie dane sytuacje nie są szczegółowo pisane, ale o wiadomo o co chodzi. Tym razem nie bez przyczyny ten tom jest 18 +.