Tytuł: „To był nasz dom” Autor: Marcus Kliewer Gatunek literacki: thriller psychologiczny Wydawnictwo: Otwarte Ilość stron: 352 Moja ocena: 6/10.
Uwielbiam thrillery psychologiczne- mogłabym je czytać codziennie. Jednak nie lubię powieści grozy- ta totalnie do mnie nie trafia. A jak było z połączeniem tych dwóch gatunków za sprawą debiutanckiej powieści Marcusa Kliewera? Szczerze- średnio. Czytałam z pewną ciekawością, ale nie na tyle mocną, by nie odrywać się od niej- co zresztą robiłam dość często.
„To był nasz dom” zaintrygował mnie skróconym opisem na tylnej okładce. Młode kobiety- Eve oraz Charlie, kupują stary dom na odludziu. Piękne widoki, spokój i budynek pełen uroku miały sporą zasługę w tej decyzji. I mógłby być tak cudownie, gdyby nie niespodziewani goście na progu ich domu. Mężczyzna z żoną i trójką dzieci, który chciałby pokazać swoim potomkom miejsce, gdzie się wychował. Brak Charlie u boku Eve powoduje, że kobieta pozwala im wejść do środka, pomimo wewnętrznych obaw i sprzeciwu. Pogoda również nie sprzyja samotnym planom kobiet- muszą przenocować tajemniczą rodzinkę, ponieważ na zewnątrz panuje śnieżyca, która odcięła jedyną drogę do miasta. Atmosfera tężeje, czuć niepewność, a momentami i strach. Wewnętrzny alarm Eve ponownie rozbrzmiewa, gdy rano znika jej ukochana. Jednak nigdy nie przypuszczała, iż pozbycie się niechcianych gości będzie aż tak trudne, bowiem dom na wzgórzu kryje w sobie sporo mrocznych tajemnic.
Powieść Kliewera ma w sobie potencjał. Ten mroczny thriller psychologiczny ze sporą dawką elementów grozy, zasieje niezły mętlik w głowie jego czytelnikom. Zatrze się granica pomiędzy tym, co prawdziwe, a fikcją, będącą wynikiem nadprzyrodzonej manipulacji. Czytelnik pozostanie w świecie własnych domysłów, w których towarzyszyć będzie uczucie niepokoju i dezorientacji. Duszna atmosfera, liczne wątki paranormalne, dom pełen głosów sprawiają, że powinnam się bać podczas tej lektury. Może i powinnam, ale całość przyjęłam ze spokojem i bez większych emocji (mieszkam na wsi w starym poniemieckim domu i tutaj ciągle coś słychać- a to strzela lodówka lub telewizor, a to „ktoś” naciska klamki w drzwiach lub pod wieczór i w nocy słychać odgłosy kroków na panelach- dla mnie to norma). Jak widzicie- mnie nie sposób tak łatwo przestraszyć.
„To był nasz dom” zawiera w sobie kilka tajemniczych zagadek, jak choćby zapisy alfabetem Morse’a, które mnie nie specjalnie ciekawiły, toteż nawet do nich nie podeszłam. I chociaż bardzo się starałam, to połączenie tych dwóch gatunków, nie jest dla mnie. Owszem, jest mrocznie, niebezpiecznie, tajemniczo, aż niekiedy czytelnik zostaje wbity w fotel, czując dreszcze i napięcie (zapewne grono takich odbiorców jest bardzo szerokie), to dla mnie to za mało, bym poczuła zachwyt. Jednak szczerze muszę zaznaczyć, że jak na debiut literacki, to poprzeczka została podniesiona wysoko. Skoro mnie rozczarowała ta książka, to czy polecam ją innym? Oczywiście, że tak. Lubujący się w takich właśnie klimatach, szczególnie w powieściach grozy, znajdą w tej lekturze wiele dobrego. Ja po prostu nie trawię horrorów w książkach. Film jeszcze jako tako, ale też bez większej miłości i sporadycznie, książka- zdecydowanie nie. Choć, jak tylko trafi ta ekranizacja na Netflix, to z czystą ciekawością sprawdzę, jak wypada podobieństwo z lekturą.
Kiedy już wejdą, nigdy nie wyjdą... Eve i jej dziewczyna Charlie zamieszkały w starym domu, na malowniczym wzgórzu otoczonym lasem. Pewnego zimowego dnia ich spokój zakłóca pukanie do drzwi. Na pr...
Kiedy już wejdą, nigdy nie wyjdą... Eve i jej dziewczyna Charlie zamieszkały w starym domu, na malowniczym wzgórzu otoczonym lasem. Pewnego zimowego dnia ich spokój zakłóca pukanie do drzwi. Na pr...
Kiedy już wejdą, nigdy nie wyjdą... Eve i jej dziewczyna Charlie zamieszkały w starym domu, na malowniczym wzgórzu otoczonym lasem. Pewnego zimowego dnia ich spokój zakłóca pukanie do drzwi. Na p...
Prawo do ekranizacji książki kupione przez NETFLIXA... "To był nasz dom" autorstwa Marcusa Kliewera to mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny, który trzymał mnie w napięciu od pierwszej do os...
@nana0404
Pozostałe recenzje @Wiejska_bibliote...
"Tacy mili chłopcy. Prawdziwa historia matki zamordowanej przez synów" Tina Dirmann
@Obrazek Tytuł: „Tacy mili chłopcy. Prawdziwa historia matki zamordowanej przez synów” Autor: Tina Dirmann Gatunek literacki: reportaż Wydawnictwo: Feeria Science I...
Tytuł: „Jej portret" Autor: Anna H. Niemczynow Gatunek literacki: literatura obyczajowa Wydawnictwo: Filia Moja ocena: 10/10. @Obrazek@Obrazek Wybór tej ksi...