Autorka wspomina w posłowiu, że napisanie tej historii kosztowało ją wiele czasu, poszukiwań odpowiedzi na pytania i ogrom emocji. Domyślam się, że nie jest łatwo napisać, powieść opartą na faktach, bo wymaga to dokładnych badań okresu, którego dotyczy, aby tło historyczne w książce wypadło jak najbardziej wiarygodnie. Autorka włożyła sporo pracy w napisanie obu części 𝑃𝑜𝑑𝑟óż𝑦 𝑤 𝑛𝑖𝑒𝑐ℎ𝑐𝑖𝑎𝑛𝑒, by najważniejsze wydarzenia, w jakich biorą udział bohaterowie powieści, miały swoje odbicie w rzeczywistości.
Podobnie jak w pierwszym tomie, również w drugim autorka wplotła losy fikcyjnych bohaterów w autentyczne wydarzenie historyczne. Nie jest to powieść historyczna, jak sama autorka przyznaje, ale starała się jak najrzetelniej przygotować od strony merytorycznej do napisania tej książki i jak najwiarygodniej przedstawić tło historyczne, musiała jednak pozostawić sobie miejsce na wyobraźnię i wymyślone zdarzenia, w przeciwnym razie 𝑃𝑜𝑑𝑟óż 𝑤 𝑛𝑖𝑒𝑐ℎ𝑐𝑖𝑎𝑛𝑒 i 𝐷𝑟𝑜𝑔𝑎 𝑘𝑢 𝑛𝑎𝑑𝑧𝑖𝑒𝑖przestałyby być powieściami.
Jadzia coraz bardziej przywiązuje się do Mietka, którego poznała podczas ewakuacji w 1939 roku, lecz znajomość z członkiem Armii Krajowej okaże się niebezpieczna. Gdy zostaje na noc w mieszkaniu mężczyzny, niespodziewanie pojawia się gestapo, które aresztuje ich oboje. Jadzię wypytują o działalność konspiracyjną Mietka, o której dziewczyna nie ma najmniejszego pojęcia. Brak współpracy z gestapo oznacza jedno. Brutalne przesłuchania. 𝐽𝑎𝑑𝑧𝑖𝑎 𝑐𝑎ł𝑘𝑖𝑒𝑚 𝑛𝑖𝑒𝑑𝑎𝑤𝑛𝑜 […] 𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧𝑖ł𝑎 𝑙𝑢𝑏𝑒𝑙𝑠𝑘𝑖𝑚𝑖 𝑢𝑙𝑖𝑐𝑎𝑚𝑖 𝑧 𝑟𝑜𝑠𝑛ą𝑐ą 𝑛𝑎𝑑𝑧𝑖𝑒𝑗ą, ż𝑒 𝑤𝑜𝑗𝑛𝑎 𝑤𝑘𝑟ó𝑡𝑐𝑒 𝑠𝑖ę 𝑠𝑘𝑜ń𝑐𝑧𝑦. 𝑇𝑒𝑟𝑎𝑧 𝑙𝑒ż𝑎ł𝑎 𝑧𝑚𝑎𝑙𝑡𝑟𝑒𝑡𝑜𝑤𝑎𝑛𝑎 𝑛𝑎 𝑐𝑢𝑐ℎ𝑛ą𝑐𝑦𝑚 𝑚𝑜𝑐𝑧𝑒𝑚 𝑖 𝑠𝑝𝑙𝑎𝑚𝑖𝑜𝑛𝑦𝑚 𝑘𝑟𝑤𝑖ą 𝑠𝑡𝑜𝑙𝑒. Dziewczyna wciąż łudzi się, że wyjdzie na wolność i spotka się z Bogusią, wyobraża sobie, jak wszyscy wracają do powojennego Krotoszyna. Nie mogą jej tu bez końca więzić, przecież nic nie zrobiła, tylko że to dla Niemców nie ma to żadnego znaczenia, każdy, kto trafia w ich ręce ginie lub trafia do obozu. Jeszcze za wcześnie było na marzenia o normalnym życiu.
Bogusia w ostatnich latach żyła w miarę spokojnie, choć nędznie, pod butem okupanta. O możliwości powrotu do domu mogła jedynie pomarzyć. Gdy nadchodzi sowiecki front, Niemcy w popłochu się pakują i uciekają, ta wiadomość nieszczególnie ją raduje, bo jak wszyscy obawia się Rosjan. Nawet Florian, który niespodziewanie pojawia się w Krakowie, nie jest pewny, czy tu jest bezpieczna. Niestety mężczyzna musi ruszać, wydano bowiem rozkaz ewakuacji koni. Pomimo że Bogusia była przyzwyczajona, do tego, że jej ukochany wciąż się przenosi, to jest przerażona tą kolejną ewakuacją w tak niepewnych czasach. Nie może pogodzić się, że Florian jest lojalny wobec szkopa i wypełnia jego rozkazy, zamiast zatroszczyć się o nią i jej córeczkę. Florian kocha Bogusię, ale kocha też konie i dlatego jest lojalny wobec komendanta, który był surowym przełożonym, ale uczciwym i sprawiedliwym, dbał też o dobro koni. Bogusi trudno zaakceptować fakt, że dla Floriana konie są ważniejsze od niej, że ukochany woli wyruszyć wraz z końmi i czuje się za nie bardziej odpowiedzialny niż za nią i Urszulkę. Nie będąc jego żoną, nie może wyruszyć wraz z nim. Sama już nie wie, co jest gorsze narażać dziecko na podróż, czy tkwić w Krakowie, gdzie za chwilę mogło dojść do zaciekłych walk. Gdy w Warszawie zostało krwawo stłumione powstanie, wkrótce w Krakowie pojawiają się uchodźcy. Bogusia doskonale wie, co oznacza wypędzenie i strach, lecz nie wszyscy podzielają jej zdanie. 𝑆𝑘𝑜𝑟𝑜 𝑟𝑜𝑧𝑝ę𝑡𝑎𝑙𝑖 𝑏𝑒𝑧𝑠𝑒𝑛𝑠𝑜𝑤𝑛𝑒 𝑝𝑜𝑤𝑠𝑡𝑎𝑛𝑖𝑒, 𝑡𝑜 𝑛𝑖𝑒𝑐ℎ 𝑝𝑜 𝑘𝑙ę𝑠𝑐𝑒 𝑠𝑎𝑚𝑖 𝑠𝑜𝑏𝑖𝑒 𝑟𝑎𝑑𝑧ą. Gdy w jej dotychczasowym domu zamieszkują dwie kobiety z dziećmi, 𝐵𝑜𝑔𝑢𝑠𝑖𝑎 𝑧𝑟𝑜𝑧𝑢𝑚𝑖𝑎ł𝑎, ż𝑒 𝑛𝑎𝑑𝑠𝑧𝑒𝑑ł 𝑤ł𝑎ś𝑐𝑖𝑤𝑦 𝑚𝑜𝑚𝑒𝑛𝑡, 𝑎𝑏𝑦 𝑤𝑦𝑗𝑒𝑐ℎ𝑎ć 𝑧 𝐾𝑟𝑎𝑘𝑜𝑤𝑎.
Ślązacy z Drogomyśla zarówno dla aliantów, jak i dla Rosjan mogli okazać się wrogami, znaleźli się wraz z końmi w pułapce. Wojna się skończyła, Rosjanie zabrali konie. Stado ogierów zostało rozwiązane. Nastał czas powrotów. Bogusia wraca do Drogomyśla, ale to, co tam zastaje, budzi grozę. Muszą odbudować zniszczoną wieś, by mogli normalnie żyć. Jadzia wraca do swojego mieszkania i przygarnia niemieckie dziecko z pociągu. Nie jest jedyną osobą, która zapewnia niemieckim dzieciom dach nad głową, ale wszyscy to ukrywają, bo nie chcą się narażać na wykluczenie ze społeczeństwa. Gdy odnajduje się Mietek, nie potrafi zaakceptować niemieckiego dziecka pod dachem Jadwigi, chociaż twierdzi, że bardzo ją kocha i doskonale wie, że on dzieci mieć nie może.
Wspaniała opowieść o ludziach, którzy, po latach tułaczki i poniewierki mogą wreszcie wrócić do swoich domów. Wszystkim wydawało się, że upragniony koniec wojny będzie oznaczał dla nich spokój, stabilizację i poukładane życie. Wojna jednak zmieniła wszystko i wszystkich. Odnalezienie swoich bliskich wcale nie oznacza, że odtąd będą żyli spokojnie i szczęśliwie, bo oni nie są już tymi samymi ludźmi co wcześniej. Poranieni, poharatani przez to, co było ich udziałem, pełni złych przeżyć i traum nie są w stanie funkcjonować normalnie, jakby się nic nie stało. Piętno, jakie wojna na nich odcisnęła, zostanie w nich już na zawsze. Upragniona wolność, której tak wyczekiwali, nie przyniosła ulgi. Pojawił się nowy okupant i nowe jarzmo.
Wielowątkowa wspaniała powieść, napisana pięknym językiem. Pełna emocji, bólu, straty, trudnych wyborów, opowiadającej o nieustającej tułaczce. Danuta Chlupowa nie stara się wojny w żaden sposób ubarwiać i nie gloryfikować swoich bohaterów. To zwyczajni ludzie, nie superbohaterowie. Cierpią, są przerażeni, pogubieni i tak bardzo pragną spokoju, chcą kochać i żyć normalnie, ale na zawsze w ich pamięci zostanie straszna wojna, która odebrała im dom i często bliskich. Autorka rzetelnie relacjonuje fakty, które faktycznie miały miejsce, a w prawdziwe zdarzenia wrzuca swoich bohaterów. Koniec wojny nie oznaczał dla nich końca kłopotów, a wprost przeciwnie. Na przykładzie losów fikcyjnych postaci Danuta Chlupowa przedstawiła realia tamtych czasów, pokazała, z czym musiało się mierzyć nasze społeczeństwo pod butem nowego okupanta. Jak po latach tułaczki, ludzie poszukiwali swojego miejsca, które mogliby nazwać domem. Jak musieli radzić sobie z nową rzeczywistością, z tym, czego zupełnie się nie spodziewali.
Jestem wręcz oczarowana 𝐷𝑟𝑜𝑔ą 𝑘𝑢 𝑛𝑎𝑑𝑧𝑖𝑒𝑖, tym jak wspaniale jest napisana. Nie mogłam się od niej oderwać, bo całkowicie mną zawładnęła. Pani Danusia potrafi przepięknie opowiadać o trudnych sprawach i nie ma tu znaczenia, że ta historia ściska za gardło, łapie za serce, i tak chce się ją czytać bez końca, by jak najdłużej towarzyszyć bohaterom powieści w ich trudnej podróży do normalności, podążać wraz z nimi drogą ku nadziei, że wszystko się skończy i będzie już dobrze. Pani Danka Chlupowa dawno już wpisała się w grono moich ulubionych autorek, ale powiem to jeszcze raz. Pani Danko kocham Pani książki za sposób, w jaki Pani pisze i tworzy swoje historie. Podziwiam Panią za ogromną wiedzę historyczną i umiejętność jej przekazania na kartach swoich powieści. Z utęsknieniem będę wyglądała kolejnej Pani książki.
W świecie ogarniętym wojną życie zmienia się w czekanie. Na wyzwolenie, na powrót ukochanego, na spokojny sen… Dwie kobiety i dwie trudne życiowe historie. Bogusława Brzezińska wreszcie może wyjec...
W świecie ogarniętym wojną życie zmienia się w czekanie. Na wyzwolenie, na powrót ukochanego, na spokojny sen… Dwie kobiety i dwie trudne życiowe historie. Bogusława Brzezińska wreszcie może wyjec...
Wracamy do Jadzi i Bogusi bohaterek "Podróż w niechciane". Kobiety znowu borykają się z trudnymi decyzjami, miłość do mężczyzn jest wystawiana na próbę. Mierzą się z ciężkimi chwilami. Są dla mnie b...
Twórczość Danuty Chlupowej poznałam niedawno, przy okazji powieści „Podróż w niechciane”. Historia ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie, do tej pory pamiętam, ile wywołała we mnie emocji i wzruszenia....
@ksiazka_w_kwiatach
Pozostałe recenzje @gala26
𝗭𝗮𝗴𝗺𝗮𝘁𝘄𝗮𝗻𝗲 𝗿𝗲𝗹𝗮𝗰𝗷𝗲
Dla nikogo chyba nie jest tajemnicą, że Małgorzata Rogala należy do grona moich ulubionych autorek. Uwielbiam jej styl pisania i historie, które tworzy. W każdej z nich ...
𝑅𝑎𝑘 to historia stalkera z Tindera, który przez czternaście lat oszukiwał i wykorzystywał kobiety, czując się całkowicie bezkarny. Manipulował ludźmi, aż do momentu, gdy...