Chciałem przeczytać tę książkę, właśnie ze względu na to, że jej akcja toczy się w czasach, których nie miałem okazji doświadczyć. Wiem, że wielu lubi wracać w swoich wspomnieniach do epoki, którą określa się mianem słusznie minionej.
Z jednej strony nie chcielibyśmy doświadczać trudności tamtych lat. Z drugiej jednak strony tęsknimy za młodością i przeszłością, która wydawała się być łatwiejsza, nawet jeśli wiązała się z niewygodą, a nawet absurdalnością.
To właśnie tęsknota za tym co minione sprawia, że wygładzeniu ulega to co bolesne czy niesprawiedliwe. Uważam to za jak najbardziej pochwały godną cechę, że z perspektywy lat możemy doszukiwać się tego co było dobre i zabawne w naszej przeszłości. Czas leczy rany i pozostawia nam historie warte opowiedzenia.
Lubię słuchać wspomnień ludzi. Zwłaszcza jeśli mają talent do opowiadania. Anna Kalinowska zdecydowanie zalicza się do tej grupy, która umie snuć narrację. Buduje napięcie, nie szczędzi ciekawych detali, ale też nie przesadza ze szczegółami. Oczywiście to czy będzie Wam odpowiadał jej styl pozostaje sprawą całkowicie subiektywną. Nie jest to literatura piękna, która zdobędzie laury krytyków i statuetki zarezerwowane dla największych odkryć wydawniczych. Jest to jednak solidna proza, która choć nie zmusi nas do notowania co chwilę wybitnych fragmentów, to jednak nie będzie nas też irytować swoją banalnością bądź powtarzalnością. Anna Kalinowska jest obyta z piórem i da się wyczuć, że nie jest to jej debiutancka książka.
"Piękny mafioso z KC" to tytuł pierwszego opowiadania ze zbioru. Jest ich raptem sześć, a każde zabiera nas do innego kraju. Autorka zaprasza nas w lata 70-te i 80-te minionego wieku, proponując odwiedziny w radzieckich republikach. ZSRR było niezwykle rozległym mocarstwem, więc de facto podróżujemy po całym świecie: od Gruzji, Armenii, Mongolii i Syberii, aż za koło polarne na granicy fińsko-radzieckiej. Szczególnie polecam opowiadanie, którego akcja toczy się na Kubie. Choć wszystkie są egzotyczne ze względu na opisywaną epokę, to jednak zabiera nas do kraju, który do dziś zasługuje na takie miano - właściwie niewiele się w Hawanie zmieniło.
Oczywiście jak to bywa ze zbiorami opowiadań, ich największą bolączką jest to, że często są nierówne. Tak było i w tym wypadku, że jedne są lepsze od innych. Z drugiej strony plusem jest to, że te niedługie formy nie angażują nas przesadnie długo. Jeśli nie będzie się Wam podobać w Mongolii, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dać się zabrać autorce na Kubę.
Książka jest napisana w sposób przystępny, można by rzecz nawet, że lekki. Nie znaczy to jednak, że lekturę można by określić w ten sposób. Nie jest ona lekka, bo żadna książka opowiadająca o realiach "bloku wschodniego" nie może być tak sklasyfikowana. Dla młodszego czytelnika ma ona ponadto walor edukacyjny. Opowiadania Anny Kalinowskiej to bardzo przystępny sposób poznawania niedawnej historii. Dlatego polecam. To ciekawy tytuł.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.