Horror w literaturze młodzieżowej to gatunek, który niełatwo napisać dobrze – potrzeba odpowiedniego balansu pomiędzy emocjami i akcją. Kalynn Bayron w „Spróbuj dziś nie umrzeć” udowadnia jednak, że potrafi stworzyć trzymającą w napięciu opowieść, która od pierwszych stron nie pozwala się oderwać. Z jednej strony mamy slasher – brutalny (choć autorka nie opisuje gwałtów, tylko raczej popełnione z zimną krwią morderstwa) i dynamiczny, a z drugiej rys psychologiczny postaci, podkreślony przez narrację pierwszoosobową. To historia, która angażuje i pozostawia z refleksją, jednocześnie spełniając wszystkie wymogi gatunkowe horroru.
Pomysł na fabułę jest wyjątkowo intrygujący. Charity, główna bohaterka, spędza lato, pracując w obozie Mirror Lake – miejscu, które łączy przeszłość z fikcją, oferując gościom możliwość uczestniczenia w realistycznej symulacji horroru. Jednak jak się okazuje wraz z biegiem fabuły, to nie jest zwykły wakacyjny obóz – to slasher na żywo, z mordercami, ofiarami i przerażającą scenerią rodem z kultowych filmów grozy. W zamierzeniu wszystko jest kontrolowane, ale kiedy ostatni weekend sezonu zamienia się w rzeczywisty koszmar, granica między zabawą a prawdziwym niebezpieczeństwem zaciera się nieodwracalnie. Bohaterowie zaczynają znikać, krzyki nie są już udawane, a Charity – która dotąd tylko udawała bycie „ostatnią ocalałą” w obozie – staje się rzeczywistą uczestniczką walki o przetrwanie.
Bayron znakomicie oddaje atmosferę niepokoju i osaczenia, wykorzystując ograniczoną przestrzeń obozu oraz mroczną legendę otaczającą Mirror Lake. Tajemnice, kłamstwa pana Lamonta, tajemnicze Sowie Bractwo, ukryta sterownia pełna zapomnianych dowodów, zapleśniałe artykuły prasowe – to wszystko buduje nieustanne napięcie. Koncepcja odciętego od świata odludzia, w którym zasięg telefoniczny jest ograniczony, a jedyną pomocą wydaje się niekompetentny i nonszalancki szeryf Lillard, dodaje historii realizmu.
Nie sposób nie wspomnieć o bohaterach. Charity to postać pełna sprzeczności – z jednej strony odważna i instynktowna, z drugiej pełna wątpliwości co do swoich decyzji. Jej siłą nie jest brak strachu, ale zdolność do działania mimo niego. Otaczają ją przyjaciółki, które stanowią prawdziwy filar wsparcia – lojalne, gotowe porzucić wszystko, by być u jej boku w krytycznych momentach. Bayron pięknie oddaje dynamikę przyjaźni, zadając pytanie: „czy z czasem naprawdę się od siebie oddalamy, czy po prostu nasze relacje ewoluują w inny sposób”? Dialogi są autentyczne, pulsujące emocjami, a relacje między bohaterami wypadają niezwykle naturalnie. Na uwagę zasługuje także obecność wątków LGBT, wplecionych w fabułę bez zbędnej nachalności, a jednocześnie wzbogacających historię o dodatkowe niuanse. A potem jest Kyle, Bezi – postacie, które w finale książki odsłaniają przed czytelnikiem zupełnie nową warstwę emocji. Problemy nastolatków, ich zagubienie, lęki i pragnienia są obecne w całej powieści, ale ukryte pod powierzchnią – niewypowiedziane, ale wyczuwalne na każdym kroku.
Największym atutem powieści są jednak plot twisty. To książka, w której nic nie jest tym, czym się wydaje – zwroty akcji następują jeden po drugim, a gdy wydaje się, że dotarliśmy do kulminacyjnej sceny, Bayron dorzuca kolejne piętro napięcia. „To, co wydaje się sceną końcową, nigdy tak naprawdę nią nie jest…” Ostatnia ocalała? Nie bądź tego taki pewny...
To właśnie zakończenie czyni „Spróbuj dziś nie umrzeć” książką, od której nie można się oderwać. Na ostatnich pięćdziesięciu stronach akcja przyspiesza w szaleńczym tempie, a kolejne zwroty fabularne pojawiają się tak często, że nie sposób oderwać się od lektury, dopóki nie poznamy ostatecznej prawdy. To prawdziwy rollercoaster emocji – momenty grozy przeplatają się z szokującymi odkryciami, a napięcie rośnie aż do samego końca.
W stylu klasycznych slasherów, zabójca prześladuje grupę nastolatków w coraz bardziej brutalny sposób, aż do finałowej konfrontacji, gdzie zazwyczaj przeżywa tylko jedna dziewczyna – ostatnia ocalała. Bayron jednak bawi się tym schematem i choć zdaje się podążać znanymi tropami, nie daje czytelnikowi ani chwili wytchnienia ani pewności, kto faktycznie dotrwa do końca.
Zakończenie wymyka się jednoznacznej interpretacji – im dłużej nad nim myślisz, tym bardziej dostrzegasz jego brutalność i symboliczny wydźwięk. To nie jest proste domknięcie fabuły, gdyż Bayron nie podaje gotowych odpowiedzi – zamiast tego zostawia czytelnika z niepokojącym wrażeniem, że koszmar nie kończy się wraz z finałem, a pewne pytania mogą pozostać bez odpowiedzi na zawsze.
„Spróbuj dziś nie umrzeć” to lektura obowiązkowa dla fanów slasherów i horrorów młodzieżowych. Jest przerażająca, inteligentnie skonstruowana i pełna napięcia. Kalynn Bayron udowadnia, że doskonale rozumie mechanizmy budowania grozy i napięcia, a przy tym nie zapomina o emocjonalnym rdzeniu historii. Czy warto sięgnąć po tę książkę? Jeśli szukasz opowieści, która nie tylko przyprawi cię o dreszcze, ale i zaskoczy nieprzewidywalnym zakończeniem – zdecydowanie tak.