Kto by pomyślał, że dwie książki, które w bibliotece dzielą ze sobą nie tylko regał, ale i półkę oraz nazwisko, mogą tak bardzo różnie przypaść do gustu? Ja z pewnością nie, a jednak od dziś wierzę w cuda i nie tylko dlatego, że Damon to Damon i grał pana niewolnic...
Czemu oto taki dziwny wstęp? Otóż te lisołaki złe i okrutne, kitsune przebrzydłe, bardzo, ale to bardzo, popsuły mi opinię na temat Pamiętników Wampirów w wersji pisanej (serial broń Boże). Te wszystkie ich spiski i ich potęga strasznie mnie denerwowały, jak i fakt, że nie mogłam nawet próbować przewidzieć, co się stanie w kolejnym rozdziale. W moim umyśle tkwiły negatywne emocje spowodowane obecnością dwóch demonów: Shinichiego i jego ukochanej siostry Misao. Może właśnie o to chodziło? Żeby czytelnika zdezorientować i przestraszyć? Nieważne. Ważnym jest to, że księga trzecia zmienia mój sposób patrzenia... Znów lubię i znów kocham Stefano, Elenę, a szczególnie Damona. Warto także wspomnieć, że wcześniej w żadnej książce nie spotkałam się z kitsune. Może to było powodem moich negatywnych ocen...
Teraz, jak wcześniej wspomniałam, wszystko się zmienia. Wszystko. Pojawia się tylko na chwilę pod koniec książki Shinichi, ale nie ma go zbyt wiele. Za to poznajemy dobrego kitsune, który na koniec da Stefano prezent, który niestety wpadnie pod nosek Damona.
(Nie wiem, ale chyba piszę nieco chaotycznie. Proszę wybaczyć, jeśli tak. Ostatnio jestem jakaś rozkojarzona...)
Prawie cała akcja "Dusz cieni" odbywa się w Mrocznym Wymiarze, gdzie panują dość dziwne, ale także bardzo interesujące zasady. Samo wiecznie zachodzące czerwone słońce jest ciekawym motywem albo bezdomni ludzie, którzy zrobią wszystko za kulkę z czyimiś wspomnieniami. Zaskoczyła mnie ta wielka sowa i to bardzo pozytywnie. Właśnie w tej książce jest wiele ciekawych rzeczy, które może i zostały przedstawione w sposób prosty, ale jak najbardziej to świetne pomysły i ma za nie pani Smith u mnie plusa. Normalnie kocham, a sowy pod koniec akcji chyba nigdy nie zapomnę.Wymiar jest przedstawiony w sposób ciekawy i nie mam tu zastrzeżeń. Ba!, nawet jestem fanką tego miejsca, nieco podłego, ale co ja poradzę, że mroczność mnie pociąga? Mam nadzieję, że gdzieś w przyszłych częściach bohaterowie tam wrócą, ale miejmy nadzieję, że nie z powodu misji ratunkowej któregoś z ich gromadki przyjaciół. Choć z drugiej strony to kusząca wizja... Misja ratunkowa Stefano mi się podobała, a szczególnie fakt, że Damonowi zależało na uratowaniu brata. Z obu braci (tym razem) bardziej faworyzuję właśnie Damona i to na niego głównie zwracałam uwagę. Uczucia Eleny mnie nieco drażniły, a Stefano było mało, więc może dlatego... Zobaczymy, co będzie po przeczytaniu księgi czwartej, której lekturę już rozpoczęłam.
Miałam tyle do napisania i teraz nagle wszystko mi uciekło. Ciekawostką może być, że książkę skończyłam czytać 11 marca i dopiero teraz ogarnęłam się, aby napisać do niej komentarz... Strasznie rozkojarzony komentarz, bo ciągle paplam o kitsune. Jednakże jak najbardziej polecam książkę. Oceniłam ją 10/10 w skali Lubimy Czytać...