"Czy nasza przeszłość definiuje naszą teraźniejszość? [...] Czy to, że przez chwilę było się złym człowiekiem sprawia, że tracisz całe dobro"?
Myślałam, że to będzie tak: świat zza krat okiem osób, które popełniły w życiu tylko jeden błąd. Coś na zasadzie spisanego wywiadu, raportu w jakiejś takiej surowej formie. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy dotarło do mnie, że czeka na mnie coś zupełnie innego, naprawdę ciekawego i bardzo emocjonalnego.
Czasem kolorowe, czasem szare. Momentami szczęśliwe, zwykle czarno-białe. Życie w jego prawdziwej i raczej bolesnej odsłonie.
A tam?
"Pobudka, ścielenie łóżka, spacer, śniadanie. Zajęcia. Obiad. Sprzątanie. Kolacja i sen. I tak dzień za dniem".
To nie będzie recenzja w takim klasycznym wydaniu, bo ja o emocjach chcę i tak to napiszę, no przynajmniej postaram się.
Pobyt za kratami to nie tylko takie w klasycznym pojęciu więzienie, to również pewnego rodzaju wewnętrzne udręczenie.
Bolesna świadomość konsekwencji popełnionego czynu po jednej stronie, a tęsknota, nadzieja i skrucha, po drugiej. Codzienna walka o zachowanie człowieczeństwa i godności, utrata takiej najzwyklejszej codzienności. Pokora wobec tego, co nam dane i zrozumienie, że czasem naprawdę niewiele trzeba, by wszystko zostało odebrane.
Chwila nieuwagi, samotność, zagubienie, poczucie wstydu i odrzucenie, może doprowadzić do decyzji, która w negatywny sposób wpłynie na nasze życie. Niby nic nowego, ani odkrywczego, tym bardziej żal, kiedy w konsekwencji dochodzi do finału tragicznego. Nie osądzam i wyroków nie wydaję, bo to nie ja przed wyborami bohaterów staję. Każda z tych historii to czyjś ogromny bagaż i osobisty dramat. Nie tylko tych osób, które karę odbywają, również ich bliskich, którzy na nich czekają.
Każda trudna, niezwykła, chwytająca za serce. O cierpieniu i udręce. O nadziei i miłości, które sprawiają, że jest odrobinę znośniej. O świadomości tego, że "czy jesteś winny, czy niewinny ZAWSZE na wolność wyjdziesz, jako człowiek inny".
Czy każdy jest gotów zabić? Myślę, że na niektóre pytania nie odpowiemy, dopóki się w danej sytuacji nie znajdziemy.
Jednak jestem przekonana, że w obronie mojej rodziny byłabym gotowa zrobić wszystko. W obronie zwierzęcia też jestem w stanie wydrapać oczy.
Autorka z ogromnym wyczuciem i empatią porusza się między smutkiem a radością, pomiędzy bezsilnością a miłością, nadzieją i zwątpieniem, bólem, a pięknem chwili zachwyceniem. Wzruszeniem i zrozumieniem.
Uwielbiam Autorkę w takiej emocjonalnej odsłonie. Tak bardzo bym sobie życzyła, aby kontynuacja się pojawiła❤️
Doceń i Ty tę prostotę, zauważ piękno chwili, bo przecież tyle niezwykłości można odnaleźć w z pozoru zwykłej codzienności.