Byłam tak szaleńczo odważna, żeby sięgnąć po tę pozycję, a dopiero później zauważyć, że jest to aż 6 tom cyklu „Kwiat paproci” Pani Katarzyny Bereniki Miszczuk. Jednak autorka w tak płynny sposób skonstruowała powieść, że nie ma najmniejszych przeszkód aby się w niej odnaleźć bez znajomości reszty. Jednak w żadnym wypadku do tego nie zachęcam, czytajcie wszystko po kolei! A jeśli tego nie zrobicie to będziecie się trudzić i zastanawiać jak ja po przeczytaniu tejże lektury, co wcześniej zdążyło Was ominąć. A z pewnością ominęło wiele, ponieważ główna bohaterka Jarogniewa już od samego początku nie może narzekać na nudę. Chociaż tak naprawdę to od nudy się wszystko zaczęło, bo jak mówi: „ Zachciało mi się ekscytujących przygód…to je mam”. I faktycznie były. Tylko Jaga nie spodziewała się chyba, że wchodząc na pierwszy stopień drabiny swoich przygód, rozpocznie się ona od śmierci. A później? Później będzie już tylko straszniej i…coraz bardziej ekscytująco. Ekscytująco, bo bohaterka zaczyna się zastanawiać czy skoro a) widziała zmarłą jako ostatnią, b) poleciła jej dość oryginalny specyfik na jej problemy „uczuciowe”, to może tym samym przyczyniła się do śmierci Ludomiły?
Sprawa jest nader skomplikowana, ponieważ w trakcie pojawiają się rodzice Mszczuja, sam Mszczuj, który ma do niej dość nietypową prośbę, jego była narzeczona i były narzeczony Jagi. A oni wszyscy mogą przyczynić się tylko do jednego. Do kłopotów.
Niewybredny humor jest stałym elementem powieści, ale czego innego można się spodziewać, gdy główna bohaterka ma charakter i cięte riposty, których nie szczędzi nawet w kierunku Bogów. A niektórzy z nich są dla niej niebywale przychylni. Do tego oczywiście znajduje się tu również spora dawka słowiańskich rytuałów, bogiń, boginek i innych południc, które są istnie przyciągającym tłem tejże historii. Skrupulatnie przez autorkę stworzony koncept miasteczka i jego mieszkańców, ich codziennych poczynań oczarowuje i aż prosi się aby zostać w nim na dłużej. Jednak całą swoją uwagę i tak skupia Jaga, ponieważ tak osobliwy temperament można znaleźć tylko w Bielinach, a dokładniej…w domu jedynej w swoim rodzaju szeptuchy.