Czy kiedykolwiek wyobrażałeś sobie, co czuje człowiek, który po miesiącach głodu, upokorzeń i niepewności wreszcie staje na obcej ziemi, całując jej piasek z nadzieją, że to właśnie tutaj odzyska utracone życie? Jak wyglądała codzienność dzieci, które zamiast beztroski znały tylko Syberię, a ich jedynym marzeniem był spokój?
💬
„Domy na piasku. Polacy w Iranie (1942–1945)” Katarzyny Rodackiej to książka, którą czytałam ze ściśniętym gardłem. Niby znałam tę historię z podręczników – ewakuacja z ZSRR, armia Andersa, uchodźcy – ale dopiero teraz, dzięki tej opowieści, poczułam, jak wyglądała ta droga naprawdę. To nie jest tylko reportaż – to głęboko poruszająca podróż przez ludzkie losy, emocje i nadzieje, które mimo wszystko potrafiły przetrwać.
Autorka, inspirowana historią własnej rodziny, zabiera mnie w miejsca, o których istnieniu wcześniej nie myślałam – do Pahlawi, gdzie powstało miasteczko z białych namiotów, i do Jusof-abadu, oazy pośrodku chaosu, gdzie Polacy znaleźli tymczasowy dom. Zaskoczył mnie kontrast między tym, co przeszli wcześniej – łagry, głód, śmierć – a tym, jak Iran przyjął ich z otwartymi ramionami. To nie była sielanka, ale było życie. Były dzieci biegające po piasku. Były pierwsze uśmiechy po miesiącach milczenia.
W tej książce nie znajdziesz suchej historii. Znajdziesz ludzi. Ich strach, nadzieję, dramaty rodzinne, walkę o przetrwanie. Rodacka pisze z niezwykłą czułością, ale też rzetelnością. Przeczesuje archiwa, rozmawia z tymi, którzy ocaleli – jako dzieci. To, co mnie najbardziej poruszyło, to ich głosy. Ciche, ale niezwykle silne. Głosy, które opowiadają o świecie, który runął, ale który próbowały odbudować, choćby na chwilę, właśnie tam – na piasku.
Zwróciłam uwagę na fragmenty dotyczące polityki – bo Rodacka nie ucieka od trudnych tematów. Mówi o zdradzie, o Jałcie, o tym, że Polska nie miała swojego miejsca przy stole decydujących. Ale nawet wtedy nie pozwala, by te wielkie wydarzenia przyćmiły jednostki. Każda historia to osobna opowieść – z twarzą, imieniem, wspomnieniem. To sprawia, że nie da się przejść obok tej książki obojętnie.
Zdjęcia archiwalne, które znajdziesz w środku, nie są tylko dodatkiem. One mówią więcej niż słowa. Spojrzenia dzieci, kobiety przy pracy, chwile sportowej radości – zatrzymują mnie na dłużej. Przypominają, że historia to nie tylko przeszłość. To echo, które wciąż odbija się w teraźniejszości.
„Domy na piasku” to książka, którą powinna przeczytać każda osoba interesująca się historią, ale też każdy, kto chce zrozumieć, czym była tułaczka, czym jest uchodźstwo i jak wyglądało budowanie życia od nowa. Dla mnie to jedna z tych lektur, po których patrzę inaczej. Z większą uważnością. Z większą wdzięcznością.
Jeśli szukasz książki, która zostanie z Tobą na długo – to właśnie ta.
Czytaj. Czuj. Pamiętaj.