Każdy z nas zna osobę, która wyemigrowała do innego kraju. Ktoś z bliskiej rodziny, przyjaciół, czy dalszych znajomych postanowił przenieść się gdzieś indziej. Powodów jest cała masa. Od polepszenia statusu materialnego, po chęć podróżowania, aż po poznanie innej kultury i tradycji. O tym, dlaczego zdecydowali się na taki krok, pisze Agnieszka Kołodziejska w książce " Polacy na emigracji".
Autorką książki jest znana dziennikarka, która na co dzień prowadzi popularny program "Polacy za granicą". W krótkich urywkach poznajemy historie naszych rodaków, jak im się żyje na obczyźnie i dlaczego zdecydowali się na taki krok. Tym bardziej ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam, że prowadząca postanowiła na chwilę zamienić mikrofon na pióro i przenieść opowieści Polaków na papier.
I z ogromnym bólem serca muszę przyznać, że pozycja nie wywarła na mnie aż tak dużego wrażenie. Po pierwsze miałam wrażenie, że czytam cały czas o tym samym. Co prawda książka podzielona jest na kilka rozdziałów, ale w każdym z nim znajdziemy odwołanie do poprzednich treści. Po drugie miałam poczucie, że dziennikarka bardzo mocno skupiła się na opowieści z państw obu Ameryk. Co prawda są tam historię z innych części świata, ale nieraz odczuwałam, że bliżej autorce od krajów latynoamerykańskich niż do Afryki, czy Europy.
Emigracja to nie tylko blaski, ale też cienie. I właśnie na tę ciemną stronę czekałam. Niestety, nie doczekałam się. Tak naprawdę pozycje można opisać słowami: wyjechaliśmy, bo Polska jest szara, brzydka i ciemna. Nie można zarobić dużej kasy, a każdy rodak jest zawistny i gburowaty. Teraz mamy luz, słońce i wolność (nawet w krajach muzułmańskich). Nie ma tu słowa o tęsknocie za rodziną, o życiu na dwa kraje, o pozostawionych dzieciach w Polsce, czy małżeństwach na odległość. Jest tylko zabawa, świetne jedzenie i niechęć do sąsiada rodaka.
Zawiodłam się, bo o ile lubię program, to książka wywołała we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony mam takie poczucie, że emigracja jest świetną opcją, ale z drugiej dobrze wiem, że tak nie jest. Nie do końca wierzę, że nikt nie tęskni i nikt niczego nie żałuje. Chociaż może faktycznie tak jest?