“Nie uważam, że oddać za kogoś własne życie to szczyt miłości. Miłość, Bóg nie wymaga krwawych ofiar, nie ma płci, jest ponad moje wyobrażenie o nim- niepojęty.”
“Kościół próbuje nam wmówić, że wiara wszystko załatwi- ale cóż to za relacja, skoro nawet nie ma pewności, czy jej główny Obiekt istnieje, a jeżeli tak, to w jaki sposób i dlaczego?”
“Byłe zakonnice traktuje się jak umarłe. Można się za nie modlić, ale na pewno się o nich nie rozmawia.”
“...odejścia z zakonu są trudne dla tych, co zostają.”
“Granica posłuszeństwa jest w sumieniu.”
“Mam 22 lata. Niewiele wiem o świecie. Nie umiem znieść samotności, nienawidzę rozstań i tęsknoty. Nie lubię sama stanowić o sobie i muszę komuś ufać. Potrzebuję nieustannej opieki, troski, czułości, chcę być kochana i kochać co dzień mocniej, aż do bólu. Chcę być całkowicie bezpieczna, chcę mieć dom, prawdziwy dom. Im bardziej sama, tym bardziej z NIM.”
“Trzeba wielkiej wiary, żeby tak bezczelnie złożyć śluby i zrzucić na Jezusa troskę o to, by z wygodnisia, złodzieja, modnisia zrobić ubogiego, z pyskacza, egoisty i lekkoducha, zapominalskiego zrobić posłusznego, a z panienki kokietki, próżnej pięknisi zrobić czystą.”
“Brakuje mi Boga, który zachwyca, zadziwia... Boga, który się odsłania, który pozwala się usłyszeć i doświadczyć. Boga, który jest zaprzeczeniem ludzkiego o Nim wyobrażenia. Który jest, w którym można się zanurzyć i znaleźć ukojenie. Brakuje mi mojego Boga. Chcę, żeby był w ludzkiej bezsilności, opuszczeniu, samotności, lęku, niezrozumieniu, w chwili uniesienia, radości, żalu, smutku i śmierci.”