“Hm, kogo wolę ? Z jednej strony mam diabła, który kłamie i morduje, a z drugiej śmiertelnika, który kłamie i zdradza. Nie wiem. To naprawdę ciężki wybór. Obaj macie tyle pozytywnych cech.”
“Latanie. jest jak pierwsza miłość. Jak zakochanie. Nie umiałem znaleźć porówniania, dopóki cię nie spotkałem.”
“Przecież sama wiesz, co jest dobre, a co złe. Każdy grzech domaga się kary. A tak wielki grzech jak morderstwo z całą pewnością...”
“Tak mnie złości to, co zrobił, jak się zachował. Wszystko mogłoby być inaczej. Moje życie mogłoby być inne. Mogłabym tyle osiągnąć.”
“Musiałam przyznać, że Piekło było piękne. Przypominało mi malownicze greckie lub tureckie panoramy, jednak pozbawione dusznego, wilgotnego powietrza. Owszem, było ciepło, ale nie gorąco. Zapach słonego morza... Raj...”
“To co to by było za Piekło? Musisz zrozumieć, ze znajdujesz się teraz w miejscu wiecznej zabawy. Z mordercami czy psychopatami nie ma dobrej zabawy...”
“Obywatel Piekła jest wdzięczniejszym określeniem. Poza tym jest bardziej poprawne politycznie. Musisz zrozumieć różnice pomiędzy Piekłem a Niebem. Tu i tu jest fajnie i wszyscy są szczęśliwi. Tyle że w Piekle jest weselej.”
“Mogę jedynie poprosić cię, żebyś pamiętała o tym, że młodość ma swoje prawa. On będzie rozrabiać, będzie chciał stawić czoła całemu światu. A w efekcie przestanie cię w końcu słuchać.”
“Najwyraźniej miłość można znaleźć wszędzie, nawet za drzwiami obok.”
“W głębi serca to bardzo miły, zagubiony chłopak, który potrzebuje akceptacji i uczuć. Bardzo delikatny. Jednak jego zachowanie jest skandaliczne. Zachowuje się bezczelnie i stara się złamać wszystkie zasady. Mamy problem z dotarciem do niego. Wiem, że to może wydawać się niezwykle pociągające i że wielu młodych kobietom taki typ zachowania wydaje się intrygujący, jednak ciebie, skarbeczku, chciałabym przed nim ostrzec. To nie jest mężczyzna dla ciebie.”
“Cisza.
Otula mnie.
Miękka.
Lepka.
Straszna.
- Boję się...”
“Może tak naprawdę ją zaciukali, a mnie zaraz otrują ciastem. Lepiej być podejrzliwym a żywym niż ufnym i martwym. Postanowiłam, że to będzie moja nowa dewiza życiowa.”
“Poza tym nazywam się Jarogniewa, do cholery. A to oznacza gwałtowny, krzepki, zdrowy i przede wszystkim silny gniew. Nie zamierzam potulnie słuchać, jak mnie obrażają.”
“Musiałam policzyć do dziesięciu, bo inaczej rzuciłabym w niego talerzem. A żal po pierwsze talerza, a po drugie żurku. Naprawdę dobrego żurku.”
“Z botaniki nigdy nie byłam orłem, więc zakładałam, że wszystko co zielone na tropikalnej wyspie to palmy. A jeśli nie palmy, to na pewno to coś trującego. Ewentualnie trująca palma.”
“- […] Jest tu na przykład Zaral i Jael.
O, tych kojarzyłam. Ich wizerunki znajdowały się na Arce Przymierza, czyli skrzyni, w której przechowywano Dekalog. Mieli za zadanie jej duchowo pilnować, cokolwiek to znaczy. Chyba robili to całkiem skutecznie, bo o Arce słuch zaginął jakieś sześćset lat przed naszą erą. A jak wiadomo – jeśli czegoś nie ma, to nie można tego niecnie wykorzystać. Tacy z nich spryciarze.”
“- Dzień dobry wszystkim! Jaki piękny poranek! – rzekł Azazel jowialnie.
- Chyba popołudnie – mruknęłam.
- Jaka cudowna pogoda! Te ciepłe promienie…
- Zaraz będzie padać.
Odetchnął głęboko.
- Mhm! I ten aromat świeżo skoszonej trawy.
- Raczej obornika.”
“Przypomnij mi, dlaczego ja się z tobą przyjaźnię?
Posłał mi złośliwy uśmiech.
- Bo nie sposób mnie nie kochać. Poza tym nikt cię nie lubi, bo jesteś potępiona, a mnie to w ogóle nie przeszkadza. Ja kolekcjonuje takich „wypaczonych” znajomych.”
“Jak się okazuje, wytworny Śmietański był tak naprawdę wrednym, zgryźliwym, cynicznym człowiekiem, który uwielbia robić innym na złość. Byłby doskonałym kotem!”
“Włożył eleganckie, zamszowe półbuty i od razu skrzywił się z niesmakiem. W jednym był kłaczek w śmietanie, a w drugim zawartość mojego pęcherza. Niestety kłaczka nie starczyło na oba buty. Musiałem improwizować.”
“Nie mogła mnie ze sobą zabierać, bo rodzice Witka mieli skórzane kanapy. Phi. Raz je podrapałem i od razu wielkie halo. I tak były brzydkie i śmierdzące. [...] Poza tym nie mogłem towarzyszyć Ali z powodu Karmelka. Psa rodziców Witka. W zasadzie trudno nazwać psem to dziwne, jazgoczące coś. Był dwa razy mniejszy ode mnie. Przypominał mysz. Chyba żaden kot by się nie powstrzymał. Trochę go poturbowałem raz czy drugi... Przecież się wylizał.
A mogłem zadusić.”
“Walczyłam z demonami, całowałam się z bogiem, a tu mnie jakaś dziennikarka od siedmiu boleści będzie straszyć?”
“Czasami to, że osoby, które kochamy rozumieją naz bez słów, raczej przeszkadza, niż pomaga.”
“Mam coraz więcej dowodów na to, że moje życie zaprojektował jakiś chory umysł.”
“Nie można żyć, żałując cały czas czegoś co się stało bądź nie stało. Trzeba cieszyć się życiem, które się ma.”
“Cegiełka po cegiełce budowałam między nami mur. Nie wiem po co poszłam na tę medycynę. Taki zdolny ze mnie rzemieślnik.”
“Życie musi kończyć się śmiercią. To jedyny sens, jedyna prawda. Nie ma niczego ponad to. ”
“Czasami strata łączy, a czasami rozdziela.”
“Czasami ze złych rzeczy wychodzą dobre.”
“Dramatyzm całej sytuacji szybko znikł, gdy zauważyłam, że podwinęła mi się sukienka, odsłaniając majtki z Hello Kitty.”