Wyszukiwarka

Wyniki wyszukiwania dla frazy "gliniany mamy", znaleziono 34

Ubłocony, z ustami zasłoniętymi kołnierzem koszuli, był jak Golem, praski olbrzym, gliniany posąg zrodzony z ludzkiej magii.
Pewnego ranka, budząc się, zobaczyła na oknie dwa naczynia pełne kwiatów. Jedno było kryształowe, piękne i błyszczące, ale pęknięte. Woda, którą je napełniono, wyciekła i kwiaty w nim zwiędły. Drugim był gliniany garnek, zwykły, niepozorny, ale nie przeciekał i kwiaty, które w nim stały, były świeże i czerwone. Nie wiem, czy naumyślnie Esmeralda wybrała zwiędły bukiet i prze cały dzień nosiła go na piersi.
- (...) Pamiętam mojego najmłodszego brata. Krzyczał cięgiem, nieraz cały dzień i pół nocy, aż kiedyś ojciec nasz w desperacji, nie mogąc już tego znieść, wyrwał go matce i wyrzucił przez okno. - Zaśmiał się cicho na to wspomnienie. - Krzywdy wydrzyjmordzie nie uczynił, bo okno w naszej chałupie jest nad ziemią, a pod nim gęste łopiany rosną. Tyla z tego było, że matka ojcu gliniany dzban z miejsca na łbie rozbiła w złości, a gówniarz jak wrzeszczał, tak wrzeszczał - i za oknem, i jakem go przyniósł z powrotem.
Miała dosyć wszystkich glin świata. Co jeden to bardziej niepociumany.
Los naznacza nas cierpieniem i złudzeniami, bez względu na to, jak bardzo wypieramy je ze świadomości. Lepi w nas jak w miękkiej glinie, odciskając poczucie winy, bezradności i braku sensu.
Pracowałeś i starałeś się, ale zawsze miałeś do czynienia ze znaczenie twardszym materiałem niż inni. Oni rzeźbili swoje życie w glinie, a Ty w granicie. Tylko, że gołymi rękami nie można rzeźbić granitu.
Skończyłem, walcząc dzielnie z przypadłościami somy, powieść, którą zabrał dziś mój agent do powielania i wysyłania tu i tam. Tytułu jak zwykle nie mam, alić lepsza książka bez tytułu niż na odwrót.
Rządzę zaledwie czterdzieści tysięcy lat, co oznacza tyle też i lat poświęceń, czuwania nad nimi, uszczęśliwiania ich, a już chcieliby mnie obalić. Przedtem ten kraj był ofiarą wojen domowych. Żądni władzy przywódcy posyłali swoich chłopów, swoich pracowników, swoich robotników, żeby zabijali się nawzajem w straszliwych jatkach wojny domowej, wszystko po to, żeby oni sami mogli rządzić i wzbogacać się po każdej takiej rzezi, przy czym ci durnie, którzy zwracali broń przeciwko sobie samym, nie mieli z tego żadnej korzyści., Teraz już się nie zabijają, Wszędzie panuje spokój i cisza. Pewnie, że teraz też nie mają żadnej korzyści, ale w końcu nie zabijają się i nie nawadniają naszych żyznych pól swoją drogocenną zieloną krwią, i nie zostawiają po sobie sierot i wdów. Przedtem zabijali się w wojnach domowych, a ci co przeżyli, kończyli umierając z głodu. Teraz też umierają z głodu, ale w ciszy i spokoju. Czy to nie lepsze? Jasne, że umierają z głodu tylko ci, którzy nie popierają mojego rządu. Bo ci, którzy należą do mojej partii, do staruchowców, nie umierają z głodu, tylko z otłuszczenia. Ci żyją dostatnio. Bogato. Mają prawo do rabowania tej niewielkiej reszty, jaka się ostaje moim apetytom. Mogą zabijać i nikt ich za to nie pociąga do odpowiedzialności. Jedyny warunek, to żeby uszanowali, co należy do mnie. Żeby nie usiłowali popełniać przestępstw przeciwko mnie. Poza tym mogą robić wszystko bezkarnie. Prawda, że trzeba być durniem, żeby nie należeć do wiodącego ruchu staruchowców, do partii, której przyszło odkupić Staruchostan?
- Synu - powiedział dziadek legwan - nigdy nie wierz człowiekowi. Bacz, jak oni zabijają się nawzajem. Widziałeś kiedy legwana, który mordowałby drugiego legwana? Widziałeś tygrysa mordującego drugiego tygrysa? Widziałeś lwa mordującego drugiego lwa? Walczą między sobą o pożywienie lub o samicę, ale kiedy któryś z nich zwycięży pozwoli pokonanemu odejść w pokoju i nie będzie go ścigał, aby go zabić. Tymczasem człowiek zabija dla przyjemności. Nie zabija z głodu. Nie zabija w obronie żony i dzieci. Zabija, bo lubi zabijać. Bo jest zły. Bo nie kocha nawet samego siebie. Dlatego nigdy nie wierz żadnemu człowiekowi. I trzymaj się od niego z daleka, a im dalej, tym lepiej.
Gdy świadomość czegoś jest nieznośna, pojawia się wstyd, smutek, milczenie. Gardło mam zniekształcone od wszystkiego tego, co w sobie kryję. Moje serce to cierpki, niedojrzały owoc. Myślę, że to wina kagańca czasu, który zdeformował mi usta, odebrał głos, zniechęcił do mówienia.
Przedziwna rzecz, co też ludzie potrafią zapamiętać, jeśli tylko spodziewają się, że może to kiedyś zrobić komuś przykrość.
Panna King uważała, że wykształcenie jest najlepszym lekarstwem na wszystkie bolączki świata.
Gdybyśmy rezygnowali ze swoich planów dlatego, że ogarniają nas wątpliwości, nigdy byśmy niczego nie dokonali.
Pieniądze nie są dla dzieci najważniejsze (...). Największym szczęściem jest dla nich bliskość kochających rodziców.
Człowiek powinien wykorzystać szanse, jakie daje mu los, bo mogą się one już nigdy nie powtórzyć.
Im większe ryzyko, tym głupiej wygląda się po przegranej.
Im większe ryzyko, tym większa nagroda.
Zawsze ta sama historia: kiedy się człowiek spieszy, wszystko zaczyna źle funcjonować.
Gdy się raz zrezygnuje ze swych zasad moralnych, wszystko inne czeka upadek i ruina.
Im mniej słów, tym szybsza złego naprawa.
Przeznaczenia czasem nie da się okiełznać. I żadna magia nie sprawi, żeby czworokątny kołek zatkał szczelnie okrągłą dziurę.
Pani Potts chętnie by radziła drzewom, jak mają rosnąć, gdyby tylko zgodziły się jej słuchać.
Wydawało się, że miłość jest czymś prostym, a tu co chwila pojawia się jakiś problem.
Każdy zamek można otworzyć, trzeba tylko znaleźć właściwy klucz.
Przecież człowiek bez poczucia humoru przypomina studnię bez wody - kiedy do niej zajrzysz, czeka cię tylko rozczarowanie.
Jasper przypominał wygodny fotel - dobrze było go mieć, lecz równie dobrze można się było bez niego obejść.
Nikt tak naprawdę nie wie, jaki ból skrywa w sercu druga osoba.
Im większe ryzyko, tym głupiej wygląda się po przegranej.
Prawdziwym głupcem jest ten, kto nigdy nie podejmuje ryzyka.
Im większe ryzyko, tym większa nagroda.
© 2007 - 2025 nakanapie.pl