Do komisarz Alicji Romskiej zgłasza się dziennikarz, przedstawiając historię młodej kobiety zagryzionego przez psy w bieszczadzkim lesie. Początkowo policjatka bagatelizuje całą sytuację, kiedy jednak reporter ginie w dość zagadkowych okolicznościach, postanawia bliżej przyjrzeć się sprawie. Udaje się w przygraniczne rejony, gdzie znajduje sprzymierzeńca w osobie lokalnego żurnalisty. Nie spodziewa się jak szerokie kręgi zatoczy jej śledztwo...
To drugi tom z charyzmatyczną panią komisarz w roli głównej, jednak można po niego sięgnąć, bez znajomości poprzedniej części.
Fabuła stworzona przez autora mami od pierwszych stron niczym syreni śpiew zbłąkanych marynarzy na środku morza. Czytelnik zanurza się w tę misternie wymyśloną intrygę i zostaje wprost porwany przez wir wydarzeń, z którego odmętów nie może się wydostać, pozostając ciągle pod ich wpływem. Choć początkowo zdaje się, że przedstawione wątki nie mają ze sobą nic wspólnego, pisarz stopniowo, krok po kroku odkrywa (niczym krupier karty w kasynie) wszystkie powiązania, które okazują się tak solidne jak ogniwa grubego łańcucha. Bohaterowie to niesamowita mieszanka różnorodnych, wyrazistych postaci, a każda z nich wiele wnosi do całości, nie pozostawiając w końcowym rozrachunku żadnych wątpliwości, co do swoich intencji czy charakteru.
W tej pozycji Mariusz Kanios bez patyczkowania się lub zbędnych ceregieli odkrywa przed nami brutalny, pozbawiony jakichkolwiek skrupułów świat ukraińskiej mafii, w którym, zamiast życia drugiego człowieka, liczą się wyłącznie wpływy oraz forsa. Obnaża manipulacje i układy polityczne, a także skorumpowanych gliniarzy. Ukazuje desperację par niemogących mieć dzieci, ale również bezduszność czy zachłanność tych, co bez żadnych oporów moralnych postanawiają czerpać zyski z nieszczęścia bliźnich, parając się, mówiąc kolokwialnie, handlem żywym towarem, odzierając tym samym swoje ofiary z ludzkich cech. Z właściwym sobie kunsztem twórca obrazuje dramatyczne przeżycia kobiet, które w poszukiwaniu lepszego życia wyruszają w podróż w nieznane, jednak w miejsce uczciwej pracy czeka na nie wyłącznie ogromna krzywda. Wprawdzie tak świetnie wykreowana przez autora treść wydaje się być fikcją, ale w dzisiejszej, jakże okrutnej oraz coraz bardziej wypranej z uczuć rzeczywistości, w której zło stanowi siłę napędową iraz po raz wygrywa w starciu nie tylko ze zwyczajną przyzwoitością lecz nawet z człowieczeństwem, absolutnie nie powinno dziwić jeśli taki scenariusz się spełni, albo już się spełnia... To trudne do zrozumienia bądź zaakceptowania przez empatyczną część naszego spoleczenstwa, ale jak najbardziej prawdopodobne...
Ogromne brawa należą się Panu Mariuszowi za tak znakomity pomysł oraz rewelacyjne przelanie go na papier. To była tak realistyczna opowieść, iż czułam się, jakbym zapoznawała się z reportażem lub relacją o przestawionych w książce wydarzeniach. Zakończenie zaskakuje, a emocjonalny rollercoster szarpie struny duszy czytelnika, zostawiając w niej trwały ślad. Gorąco polecam!!!