Małgorzata na czas nieobecności siostry przyjeżdża do Hrubieszowa, żeby zaopiekować się wiekową babcią. To dla niej też świetny moment, żeby uciec przed zdradą męża i wyrwać się spod jego wpływu. Jednak powrót do rodzinnego domu nie przynosi jej spokoju, natomiast budzi dawne demony i lęki. Gdy pewnego dnia staruszka zaczyna snuć wojenne wspomnienia, kobieta powoli zaczyna rozumieć przyczynę swoich obaw, a historia Gniazda Sierot pozwala lepiej jej zrozumieć tragiczną przeszłość, która mimo upływu lat odciska swoje piętno na teraźniejszości oraz kładzie się cieniem na przyszłości.
Ewelina Miśkiewicz należy do wszechstronnych i kreatywnych autorek, które nie trzymają się sztywno jednego gatunku. W jej dorobku znajdziecie zarówno powieści obyczajowe jak i thrillery, a teraz przyszedł czas na książkę, dla której inspiracją okazały się prawdziwe wydarzenia. Tytułowe Gniazdo Sierot istniało w rzeczywistości. Był to Sierociniec położony we wsi Turkowice - prowadzony przez siostry zakonne. W czasie II wojny światowej okazał się jedynym bezpiecznym przyczółkiem dla dzieci pozostających na świecie samym w tym tragicznym okresie. Przyjmowano do niego podopiecznych zarówno polskiej, ukraińskiej oraz żydowskiej narodowości, nie bacząc na ich pochodzenie.
Pisarka znakomicie oddała realia wojny, zwłaszcza tej odbywającej się na Wołyniu oraz na terenach dawnej Chełmszczyzny. Potrafiła w bardzo prawdziwy, przejmujący sposób pokazać czytelnikom okrucieństwa czy zbrodnie, do jakich wtedy dochodziło, a także emocje targające ludźmi będącymi świadkami przelewu krwi oraz bestialstwa. Pani Ewelina za sprawą tej pozycji stara się też w jakiś sposób pojąć naturę zła, które wtedy było wszechobecne. Chce zrozumieć przyczynę zezwierzęcenia, braku moralności lub jakichkolwiek zasad. Jednocześnie udowadnia, że nie każdy daje się uwikłaćw ten chory konflikt – wyniszczający, niosący cierpienie, wywołujący paniczny strach. Istnieją bowiem osoby, które w innych widzą po prostu drugiego człowieka a nie jego narodowość czy wyznanie i które pomimo obawy o własne życie starają się ocalić je potrzebującym takiego ratunku.
Twórczyni jak zawsze doskonale poprowadziła warstwę psychologiczną, która jest obecna zarówno w rozdziałach dotyczących historii, jak i w tych odnoszących się do obecnych czasów. Porusza wiele istotnych kwestii dotyczących m.in. kruchości życia, przeżywania żałoby czy stosowania mechanizmu obronnego, jakim jest wyparcie. Aczkolwiek to dwa inne aspekty wysuwają się na pierwszy plan.
Autorka świetnie przedstawiła osobę toksyczną i relacje z nią. Są to ludzie pozbawieni empatii, zapatrzeni w siebie, którzy rekompensują sobie swoją niską samoocenę poprzez poniżanie lub umniejszanie zalet innych. Bywają rewelacyjnymi manipulatorami i kłamcami, a ciągła potrzeba kontroli z ich strony często prowadzi do odsuwanie - np. żony - od rodziny bądź znajomych. Z takiego związku trudno jest się wyrwać, jednak warto zawalczyć o wolność dla dobra własnego zdrowia psychicznego.
Drugim takim zagadnieniem była trauma pokoleniowa, zwana inaczej dziedziczoną, z której istnienia wielu z nas nie zdaje sobie sprawy. Powstaje ona najczęściej na skutek przeżycia długotrwałych, trudnych doświadczeń, które bez odpowiedniego wsparcia oraz terapii przychodzą na kolejne generacje rodziny w postaci niewyrażonych emocji, wzorców zachowań czy reakcji na stres. Ten rodzaj traumy odpowiada za wiele chorób psychicznych bądź objawów psychosomatycznych prowadzących do chronicznych problemów zdrowotnych – depresji, napadów lękowych oraz zespołu stresu pourazowego. Niezwykle ważne jest wewnętrzne jej przepracowanie , które ułatwia zrozumienie siebie, swoich emocji i relacji rodzinnych oraz społecznych.
To poruszająca, wzruszająca oraz przeszywająca duszę odbiorcy na wskroś lektura, napisana pięknym, momentami wręcz kwiecistym językiem. Mimo że opowiada o barbarzyństwie i okrucieństwie daje jednocześnie nadzieję. Choć wojna wypacza oraz rujnuje dobro, wśród tych zgliszczy można znaleźć okruchy człowieczeństwa bądź empatii. Jestem wdzięczna autorce za napisanie tej powieści oraz przybliżenie historii Gniazda Sierot. Za sprawą tej pozycji wróciła mi wiara w człowieka. Pani Ewelino, dziękuję!