Na temat Arabii Saudyjskiej i praw rządzących światem arabskim wyrobiłam sobie opinię już dość dawno. Swego czasu była to bardzo popularna tematyka w literaturze i tak naprawdę nie dało się jej pominąć. Sporo czytałam, słuchałam i oglądałam, choć nigdy nie odwiedziłam żadnego muzułmańskiego kraju. Powieść "Safan. Podróż do Arabii Saudyjskiej" umożliwiła mi konfrontację swoich wyobrażeń z relacją Mariny, która będąc żoną pilota postanowiła razem z mężem i dwójką małych dzieci spędzić rok w kraju kontrastów, który z jednej strony budził lęk, z drugiej - fascynował. Mąż na co dzień wykonywał swoje zawodowe obowiązki, a Marina próbowała zorganizować życie rodziny, godzić obowiązki żony i matki w zupełnie nowej rzeczywistości. Coraz lepiej poznawała kulturę i zasady panujące w świecie Islamu. Przekroczywszy granicę Arabii Saudyjskiej stała się dla miejscowych zwyczajną kobietą (nieważne, że turystką!) i szybko musiała dostosować się do ogólnie przyjętych norm społecznych i kanonów. Pomimo teoretycznego przygotowania już na lotnisku miało miejsce pierwsze zderzenie z zupełnie innym porządkiem świata, pełnym sztywnych norm i zakazów, o czym autorka pisze z całą otwartością. Niektóre zachowania i sytuacje są dla nas, Europejczyków, tak absurdalne i groteskowe, że wywoływały politowanie i niedowierzanie.
Marina przedstawiła szczery i wiarygodny obraz kraju, do którego do 2019 roku można było wjechać jedynie służbowo, bądź w celach pielgrzymkowych. Nie spodziewałam się, że przeczytam tę książkę tak szybko. Lekki, momentami potoczny język sprawia, że lektura nie nastręcza większych trudności, a opisane sytuacje ciekawią. Niektóre fragmenty książki szczególnie mi się spodobały. Jest wśród nich rozdział dotyczący spędzania wolnego czasu w centrach handlowych, gdzie przymierzalnie znajdują się w toaletach, czy opisujący wycieczkę na pustynię i noc spędzoną w namiocie Beduinów. Odwiedziny w zaprzyjaźnionej arabskiej rodzinie dają pogląd na codzienne życie mieszkańców w Rijadzie. Musimy w tym miejscu oddać sprawiedliwość Saudyjczykom, którzy pomimo ogromnych różnic kulturowych są niezwykle gościnni, serdeczni i... otwarci.
Czytając tę książkę przez cały czas rozmyślałam o tych wszystkich niesprawiedliwościach i karach, jakie dotykały kobiety chcące uwolnić się spod muzułmańskiego reżimu. Dlatego tak bardzo ucieszył mnie fakt, że nawet do tak hermetycznego kraju, monarchii absolutnej, jakim jest Arabia Saudyjska, wkraczają zmiany i reformy. Sztywne i skostniałe reguły szariatu bardzo powoli, stopniowo, ale systematycznie odchodzą do historii. Oczywiście nadal znajdziemy rodziny żyjące zgodnie z najsurowszymi zasadami i dopuszczające się okrutnych kar za najmniejsze uchybienia, ale w ostatnich latach za granicę Królestwa wkroczył postęp, przeprowadzono liczne reformy gospodarcze oraz społeczne nadające kobietom nowe swobody. O zaczątkach tych zmian opowiada Marina w swoich wspomnieniach.
Książka podzielona została na rozdziały dotyczące konkretnych sfer życia, co było bardzo dobrym pomysłem. Taka konstrukcja z założenia powinna pomóc uporządkować i usystematyzować przekaz, a tymczasem do treści wkradł się chaos. Niestety autorka ma tendencję do powtarzania po wielokroć tych samych treści, co na dłuższą metę staje się męczące i nieciekawe. Ileż razy można czytać o muttawie, czyli policji religijnej stojącej na straży szariatu albo o próbach niezastosowania się do przyjętych norm i ratowania się ucieczką. W moim przekonaniu przynajmniej kilka takich fragmentów można byłoby pominąć.
Książka "Safan. Podróż do Arabii Saudyjskiej" otrzymałam z klubu recenzenta serwisu nakanapie.pl. W pierwszej wersji wspomnienia zostały spisane w języku rosyjskim z uwagi na pochodzenie aurorki. Miło, że mamy już możliwość przeczytać tę pozycję także po polsku, gdyż jest to idealna propozycja dla osób zainteresowanych kulturą arabską i światem islamu. Towarzyszenie Marinie w organizacji codziennego życia w otoczeniu muzułmańskiej tradycji okazała się interesującą przygodą.