“Na jedną noc” była jedną z książek na mojej liście must read. I teraz jest także na serduszkowej liście! Widziałam wiele pozytywnych recenzji u blogerek, które obserwuje z zapartym tchem i czułam, że ja także pokocham tę książkę! I oto jestem, na maksa zakochana w powieści i bohaterach wykreowanych przez Kristen Callihan! “Na jedną noc” było słodkie, seksowne i emocjonalne, czyli miało wszystko to, co kocham w romansach.
Anna Jones jest oddaną nauce studentką i ostatnią rzeczą, o której myśli, jest związek. Kiedy Drew Baylor, najgorętszy mężczyzna na kampusie i gwiazda futbolu, zaczyna zwracać na nią uwagę, nie wie co ma o tym myśleć. Anna jest zupełnym przeciwieństwem kobiet, z jakimi do czynienia miał Drew i od początku, kiedy tylko ją poznał, poczuł coś więcej niż zwykły pociąg seksualny. Jednak co ma zrobić, kiedy Anna daje mu jasne zasady spotykania się, które ani trochę nie przypadają mu do gustu? Kobieta nie chce, aby ktokolwiek się o nich dowiedział, a Drew najchętniej wykrzyczałby całemu światu, że Anna należy do niego. Drew pomimo deklaracji, że chce czegoś więcej niż tajemniczych spotkań, nie daje rady przekonać do tego Anny, ale czy napewno?
Drew i Anna to szalona i pełna gorąca oraz namiętności mieszanka wybuchowa. Ale ich związek, to coś znacznie więcej! Uwielbiałam to napięcie jak rosło między nimi coraz bardziej wraz z kolejnymi spotkaniami. Ich przepychanki, pociąg i przekomarzanie. Zarówno Drew jak i Anna zostali wykreowani przez autorkę na piątkę z plusem! Drew ze swoją charyzmą i oddaniem jest po prostu facetem do kochania. Nie jest typową gwiazdą futbolu, nie sypia z każdą kobietą, która zakręci się wokół niego. Ma wielkie serce wyciągnięte na dłoni, jest po prostu świetnym facetem. Anna jest trochę zadziorna i złośliwa, ale za to właśnie bardzo ją polubiłam. Śledzenie ich historii, to jak Drew pokonywał każdą z przeszkód, jak oboje byli dla siebie, kiedy najbardziej tego potrzebowali, wspaniałe uczucie.
Poza głównymi bohaterami, nie można zapomnieć tutaj oczywiście o Grey’u, przyjacielu Drew, który również całym sobą skradł moje serce. Wiem, że już niedługo premiera jego osobnej historii i już zacieram na nią rączki.
Historia Anny i Drew, choć wspaniała, nie była wcale łatwa. Ścieżka jaką zmierzali, nie zawsze była jasna, a droga momentami wyboista, ale czy nie tak powstają właśnie najlepsze historie miłosne? Wszystkie przeciwności, z jakimi zmierzają się bohaterowie, sprawiają, że zakończenie jest dla nas jak miodek wylany prosto do serca!
Zdecydowanie jestem urzeczoną tą historią. Że dostałam romans bez mafii, gangów czy innych nielegalnych pierdół. Bardzo cieszę się, że niektóre wydawnictwa stopniowo odchodzą od wydawania w masowych ilościach mafijnych romansów. Wiem, że ten gatunek jest “na topie’ i sama bardzo go lubię, jednak wszystko potrafi się człowiekowi przejeść.
Gorąco polecam wam pierwszy tom serii Game On, jest to zdecydowanie świetna odskocznia od mafii, której teraz jest tak wiele.