Okaleczone zwłoki i morderstwo, które od samego początku profesjonalizmem zaskakuje, tworząc w głowach śledczych całkiem spory chaos-to na początek Autor nam serwuje. Wygląda na to, że przed ambitną, doświadczoną, zdyscyplinowaną, konkretną i zawsze bardzo zaangażowaną w sprawę, którą prowadzi prokurator, Agnieszką Sadowską i jej zespołem bardzo wymagające śledztwo. Bez żadnych wątpliwości, ktoś tu dobrze przygotował się do zbrodni, więc kobieta postanawia przygotować się do wykonania swojego zadania jeszcze lepiej.
"Potrzebny sznur, by z mroku wyszedł szczur".
Bezwzględność, brutalność, zamysł i cel; wygląda na to, że nienawiść, która się kumuluje, ujścia potrzebuje. Czy po krakowskich ulicach przechadza się prawdziwa bestia? Czy chęć wyrównania rachunków i wymierzenia sprawiedliwości może być usprawiedliwieniem dla zbrodni okoliczności? Trzeba przyznać, że w tym kryminale opartym na prokuratorsko-policyjnym śledztwie, który mam przed oczami, śledczy mocno się zaangażowali, byli solidni, kompetentni, niezwykle zdeterminowani i całkiem nieźle kombinowali.
O Krakowie i jego ciemnej stronie Autor nam opowie, o podejrzanych typach, i o ich, że się tak wyrażę, mało inspirujących życiorysach. Ciemnych zaułków Krakowa też nie będzie przed nami chował i zadba o to, by ze strachu rozbolała głowa, mnie na pewno😉
Bartłomiej Kowaliński do napisania tej historii bez wątpienia konkretnie się przygotował i sporo się przy niej napracował. To, co w mojej ocenie zasługuje na szczególne docenienie, to starannie dopracowana kreacja bohaterów i specyficzny klimat powieści, który jest mroczny i lepki od jakiegoś takiego, brudu bliżej nieokreślonego. To dość mroczna i w gruncie rzeczy smutna historia, a te z reguły skłaniają do wielu refleksji. Nie inaczej będzie i tym razem, ale też i takie fragmenty znajdziecie, do których się uśmiechniecie.
To fabuła, która z pewnością do łatwych nie należy i wymaga od czytelnika dużego skupienia i zaangażowania. Jest ciekawa i zawiła, to fakt, dynamiki mi tu jednak trochę brak.
Chwalę, ale...
Choć śledztwo moją uwagę wzbudziło, to pewien niedosyt pozostawiło.
Chciałabym więcej, to w sumie chyba dobrze, prawda?
Jak ja się cieszę, że w Krakowie mieszka mój Brat, z pewnością odwiedzimy kiedyś, wspomniany w tej historii park.
Może i Wy namówić się dacie, i w czytelniczą podróż do Krakowa się udacie? Warto!